Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Środa 17 Lipca 2019 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
wróbel!
Autor Wiadomość
matrioszka 


Województwo: opolskie
Dołączyła: 29 Cze 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-06-29, 17:39   wróbel!

Parę dni temu, przypadkowo w parku, znalazłam młodego wróbla. Jeszcze kompletnie nieopierzony, taki podlotek. Leżał na ziemi, czołgał się, nawet nie chodził, sierota taka ledwo żywa. Wzięłam delikwenta do domu, podkarmiłam, napoiłam, już na drugi dzień forma sie poprawiła i z dnia na dzień jest coraz lepiej. Wróbelek dochodzi do siebie, hasa wesoło, rozgadany jak baba targowa, robi pierwsze loty próbne po mieszkaniu. Wszystko super, tylko delikwent bardzo sie ze mną oswoił. Najchetniej by spędzał dzień cały na moim ramieniu czy dłoni, je mi z ręki i co najdziwniejsze, jest za pan brat z moim kotem. Nie chcę stworzonku zrobic krzywdy i go udomowić niechcąco, ale też nie wiem, czy już mogę oddać go naturze i wypuścic wolno, czy sobie poradzi? Mozecie poratować jakąś wskazówką? Kiedy już będzie na tyle dojrzały, aby poszedł do swoich?
 
 
AL 
Admin Alicja Pańka



Województwo: Śląskie
Pomogła: 172 razy
Wiek: 62
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 7895
Wysłany: 2013-06-29, 17:43   

Teraz nie możesz go wypuścić, dopiero jak sam zacznie jeść
 
 
 
matrioszka 


Województwo: opolskie
Dołączyła: 29 Cze 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-06-29, 20:49   

Znaczy samodzielnie dziobać? I latać? Jak długo to jeszzce mniej więcej może potrwać? I jak już bedzie samodzileny i puszcze go wolno, nie zaszkodzi mu to udomowienie? Instynkt się zachowa i da sobie rade sam?
 
 
yotan 


Województwo: kuj.-pom.
Pomógł: 4 razy
Wiek: 31
Dołączył: 17 Gru 2010
Posty: 181
Skąd: Solec Kujawski
Wysłany: 2013-06-30, 08:10   

Jak już będziesz miała pewność, że jest samodzielny to zacznij z nim wychodzić na dwór, zwłacza wtedy, kiedy w okolicy będzie jakieś stado wróbli. Jak się z nimi zapozna to mu się pewnie spodoba, a zdziczenie to już wtedy tylko kwestia czasu.
_________________
Piszę poprawnie po polsku.
 
 
matrioszka 


Województwo: opolskie
Dołączyła: 29 Cze 2013
Posty: 3
Wysłany: 2013-06-30, 11:37   

Dzięki wielkie za pomoc :) Tak też zrobię. Pozdrawiam serdecznie.
 
 
Semi 


Województwo: Zachodniopomorskie
Dołączyła: 27 Kwi 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-04-29, 18:08   

A czy może wiecie, jak nauczyć podlotka samodzielnie pić wodę? Potrafi już sam dziobać z ziemi, ale poić go nadal trzeba strzykawką, bo nie chwyta po co jest talerzyk z wodą. Ma ok. 2 tygodni i próbuje podlatywać. Za kolejne dwa można by było go już usamodzielniać powoli.
 
 
AL 
Admin Alicja Pańka



Województwo: Śląskie
Pomogła: 172 razy
Wiek: 62
Dołączyła: 13 Lip 2007
Posty: 7895
Wysłany: 2015-04-29, 18:26   

bo w naturze same nie pija, karmią go rodzice i dostarczają mu odp. ilosć wody z pokarmem z wola
 
 
 
Semi 


Województwo: Zachodniopomorskie
Dołączyła: 27 Kwi 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-05-01, 15:00   

Dziękuję za odpowiedź. Mam jeszcze taki oto problem. Wróbelek, którym się opiekuję jest już prawie gotowy do powrotu do natury. Prawie, bo jeszcze słabo lata, choć bardzo go frustruje to, że jest przetrzymywany w klatce (mnie zresztą też). Mój problem jest następujący:
1. wypuścić go tam, gdzie został znaleziony tydzień temu, czy
2. w miejscu, w którym mam go teraz?
A oto różnice:
ad1. tam, gdzie został znaleziony są jego rodzice; próbowali go nawet ratować, ale nie udałoby się to z uwagi na koty i sroki. I oto właśnie wada tego rozwiązania: wróbelek zna wprawdzie odrobinę to miejsce, ale roi się w nim od srok i polujących kotów. Łatwo tu jednak (chyba) o jedzenie.

ad2. tu, gdzie jest obecnie, jest bardzo spokojnie, tzn. są koty, ale mnóstwo tu ptaków, ogrody, pola, generalnie jest to osiedle za miastem w przeciwieństwie do tamtego w centrum. Tutaj jednak duże przestrzenie mogą powodować, że wróbelek nie znajdzie od razu pokarmu czy kryjówki. Nie zna też tego miejsca w najmniejszym nawet stopniu.

Proszę o wasze opinie i podpowiedzi. Pierwszy raz wychowuję małego wróbelka.
 
 
Semi 


Województwo: Zachodniopomorskie
Dołączyła: 27 Kwi 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-05-04, 21:03   

Chyba nikt nie potrafi mi podpowiedzieć a propos mojego poprzedniego pytania. A może wiecie, jak rozpoznać odpowiedni moment na wypuszczenie wróbelka. Mój samodzielnie je, ale sam nie pije. Potrafi już latać, ma jednak jeszcze żółte zajady. Nie mam pojęcia, czy mogę go już usamodzielnić. Boję się, że nie będzie umiał sobie znaleźć pożywienia. W końcu nie miał okazji nauczyć się tego w grupie.
 
 
Ulvhedin 
Junior admin
Mirosław Szwedor


Województwo: Śląskie
Pomógł: 17 razy
Wiek: 41
Dołączył: 07 Cze 2012
Posty: 4102
Skąd: Bieruń
Wysłany: 2015-05-04, 23:49   
   Nr Tel.: 502046599


Semi, dopiero co w telewizji - nie pamiętam czy to było w sobotę? - Pani z pogotowia dla zwierząt, apelowała aby pod żadnym pozorem nie zabierać młodych podrostków z parków i innych miejsc, jego rodzice zapewne go dokarmiali, jest to najgorętszy okres kiedy do pogotowia trafiają takie podrostki, bo w ludziach się wielkie serce odzywa. Najprawdopodobniej on nie wypadł z gniazda, lecz rozpoczynał naukę latania.

Do tego piszesz że jego rodzice atakowali, chcąc go bronić. O zgrozo!

Na przyszłość, w takich sytuacjach lepiej poobserwować przez dłuższy czas, czy faktycznie został porzucony, wypadł itp...
_________________
Pozdrawiam
Miras
------------------------------------
Trzódka Ulvhedina
Ostatnio zmieniony przez Ulvhedin 2015-05-04, 23:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Semi 


Województwo: Zachodniopomorskie
Dołączyła: 27 Kwi 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-05-07, 10:39   

Znam doskonale tę zasadę. Ten przypadek jest jednak inny. Zgadzam się, że rozpoczynał naukę latania, ale nie napisałam, że złapała go moja kotka. Odniosłam go na miejsce, gdzie pojawili się jego rodzice i... sroki. To była walka na śmierć i życie. Gdybym go nie zabrała porwałyby go sroki. Wróbelek był spuchnięty i u weterynarza okazało się, że miał pęknięty worek powietrzny. Przez tydzień igłą spuszczałam mu powietrze. Rada, żeby nie zabierać młodych ptaków, gdy się je znajdzie musi być stosowana z głową, a nie - i tu zgadzam się, że O ZGROZO - na ślepo. W mieście, gdzie są koty, psy i sroki takie ptaki, które poturbowały się podczas nauki latania najczęściej nie mają szans na przetrwanie. Jakiś czas temu uratowałam też i zwróciłam wolność kwiczołowi. Dlatego byłabym wdzięczna za pomoc w odpowiedzi na pytania, które stawiam, a nie lekcje wychowawcze.
 
 
Ulvhedin 
Junior admin
Mirosław Szwedor


Województwo: Śląskie
Pomógł: 17 razy
Wiek: 41
Dołączył: 07 Cze 2012
Posty: 4102
Skąd: Bieruń
Wysłany: 2015-05-07, 10:52   
   Nr Tel.: 502046599


No więc teraz sprawa faktycznie przyjmuje inne światło. Ale na przyszłość innym informacja się przyda.

Jeżeli chodzi o sroki, to nie jesteśmy w stanie nic zrobić. U mnie gniazduje kopciuszek na balkonie, robimy co możemy, aby uchronić gniazdo, jednak co się odwlecze... jak nie teraz to później kiedy wylatują zostaną dopadnięte, na to nie poradzimy nic.
_________________
Pozdrawiam
Miras
------------------------------------
Trzódka Ulvhedina
 
 
BIANKA1 
MODERATOR



Województwo: dolnośląskie
Pomogła: 43 razy
Dołączyła: 22 Lis 2009
Posty: 7071
Wysłany: 2015-05-07, 12:10   

Semi ja parę lat temu znalazłam po burzy jakieś pisklę całkiem łyse , ale widzące . Zabrałam się ochoczo za jego karmienie mając nadzieję , że będzie to bardzo krótko trwało .Przeczytałam w necie , że pisklę opuszcza gniazdo po 2 tygodniach :d Myślałam że to wróbel . Ptaszek rósł , jadł , pił , skończył 2 tygodnie i patrzył na karmnik jak pies na jeża . Skończył 3 tygodnie pobytu u mnie i dalej nic . Skończył miesiąc , mieszkał w otwartej klatce , na parapecie przy otwartym balkonie . Polatał , posiedział mi na głowie . Mieszkał w kuchni i z wdziękiem omijał gary , 6 psów i 6 kotów . Jak raz wyleciał przez balkon i się zgubił , to przysiadł na ulicy całkiem zdezorientowany . Musiałam biec po niego . Żeby mu nie było smutno dokupiłam parkę zeberek . Żył u mnie trochę ponad 5 lat . Nikt Ci nie da odpowiedzi na Twoje pytanie , bo nikt nie wie . Albo mały poradzi sobie , albo nie . Albo przyjmą go do stada , albo odgonią i będzie sam . Musisz zdać się na intuicję , albo dobrze rozpytać w ptasich azylach , jak oni to robią .
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=13113

To że go uwolnisz , że poleci , to jeszcze nie znaczy że przeżyje i da sobie radę . Jesteś w o tyle dobrej sytuacji , że Twój podopieczny był starszy i ma już jakie takie pojęcie że jest ptakiem :d
_________________
Mój temat w Spisie Hodowców . Zapraszam .
http://www.forum.woliera....der=asc&start=0
 
 
Semi 


Województwo: Zachodniopomorskie
Dołączyła: 27 Kwi 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-05-07, 15:57   

Dziękuję za wasze komentarze. Zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko może wziąć w łeb. Mój mały koleżka (albo koleżanka) jest bardzo ruchliwy i silny. Odzywa się tez nawołując inne wróble. Nie oswajałam go i widzę, że będzie próbował się socjalizować z pobratymcami, ale jaki będzie tego rezultat... faktycznie nie wiadomo. Wiem, że przyroda rządzi się swoimi regułami, ale jak widzisz krzyczące pisklę i stado srok, które chcą je rozerwać na kawałki, to chyba trudno przejść obojętnie i choćby nie spróbować. Udało mi się porozmawiać z zawodowym ornitologiem, który zapewniał, że wróble mają szanse na normalne życie po przywróceniu im wolności. Dzięki raz jeszcze za opinie i powodzenia m. in. z ochroną kopciuszków przed srokami - choć sroki swoją drogą to też fajne i bardzo mądre ptaki (ale strasznie drapieżne cholery).
 
 
Semi 


Województwo: Zachodniopomorskie
Dołączyła: 27 Kwi 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-05-11, 09:53   

W sobotę wypuściłam wróbelka. Zdecydowałam się na miejsce, z którego pochodził i bardzo dobrze. Po wystawieniu klatki na taras przyleciały dwa dorosłe wróble. Samiczka bardzo interesowała się małym, on nią również. Gdy otworzyłam klatkę poleciał najpierw w wyraźnej panice gdzie skrzydełka poniosą, ale szybko zawrócił i udał się w kierunku, w którym złapała go moja kotka. Trzymajcie kciuki za mojego opierzonego przyjaciela.

I żeby nie było mnożenia wpisów bez wyraźnej potrzeby: dziś jestem pewna, że lepiej jest zwracać wolność znalezionym ptakom w miejscu, w którym mają szansę się odnaleźć dzięki temu, że cokolwiek z niego pamiętają, a w przypadku ptaków stadnych, jest szansa, że zostaną rozpoznani przez rodzinę/stado.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,93 sekundy. Zapytań do SQL: 12