Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Wtorek 24 Października 2017 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: minizoo
2011-04-13, 23:24
Bojowiec shamo
Autor Wiadomość
Lukas 
Kurnik


Województwo: Dolnyśląsk
Wiek: 19
Dołączył: 28 Gru 2014
Posty: 8
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2017-07-17, 21:42   Shamo

Japoński shamo
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 314
Wysłany: 2017-08-15, 10:22   Re: Shamo

Lukas napisał/a:
Japoński shamo
Gdzie ten japoński Shamo? Z chęcią zobaczę.
 
 
wieslawl59 
REDAKCJA FORUM


Województwo: zachodniopomorskie
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 1114
Wysłany: 2017-10-04, 00:51   

Krzysiek napisał/a:
Ogólnie rzecz ujmując i patrząc z punktu widzenia człowieka , to większość mutacji u kur jest patologiczna. Kury nic z tego sobie nie robią a nawet czują się z nimi świetnie. Najwięcej zmian tego typu posiadają kury bojowe, bo oprócz fenotypu czy morfologii także ich psychika jest poddana gruntownym zmianom . Ciekawe jest jednak to , że w ich przypadku nie są to mutacje a wynik celowej i konsekwentnej selekcji.


Trudno byc zupelnie pewnym czy one czuja sie swietnie ze swoimi mutacjami nie pytajac ich o to. Na pewno nie czuja sie swietnie koguty z grzebieniami tak olbrzymimi, ze nie moga uniesc glowy. Nie beda nawet kryc. Kury z olbrzymimi czubami ograniczajacymi wizje sprawiaja wrazenie "ograniczonych umyslowo" w porównaniu do innych kur.

Nie wszystkie mutacje sa tak niewinne na jakie wygladaja. Mozna tez natknac sie na zdania, ze nie powinno sie zbierac zbyt wielu mutacji recesywnych w 1 osobniku, gdyz moze to obnizyc krzepe/kondycje ptaków. Nieznane sa konkretne przyczyny, ale sa znane obserwacje, ze cos w genotypach kur ras Yokohama czerwonosiodlych i feniksów sprawia, ze sa to czesto ptaki bardziej krótkowieczne w porównaniu z innymi.

Jesli chodzi o sprawy zwiazane z zachowaniem i charakterem ptaków to wszystko jest zakodowane w genach, a rola czlowieka ograniczona jest do zachowania mutacji, które wystapily. Selekcja w jakims kierunku moze sie odbywac tylo na cechach odziedziczalnych.

Kilka ciekawych artykulów o badaniach nad mutacjami genów, które umozliwily udomowienie:

https://www.ncbi.nlm.nih....les/PMC4035994/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27686863
http://www.pnas.org/content/111/17/6184.full.pdf
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/27974436
http://www.nature.com/nat...otcallback=true
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26873630
_________________
wieslaw
Ostatnio zmieniony przez wieslawl59 2017-10-04, 01:00, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 314
Wysłany: 2017-10-04, 16:25   

Jeśli chodzi o zbyt duże czuby itp. to owszem , kury pewnie nie są zbyt szczęśliwe. Ale w tym trochę hipokryzji, gdyż jak ma się czuć nioska czy brojler w swoim krótkim żywocie.
Jakoś nie zauważyłem np. by Shamo czy Fawerole z piątym, dodatkowym palcem źle funkcjonowały. To prawda, że niektóre mutacje mają wpływ na kondycję, czy żywotność niektórych ras, ale np. takie Koeyoshi żyje i tak dłużej niż wspomniane kurki przemysłówki lub zwykłe podwórkowce- rosołowce. Nie wspomnę już o warunkach trzymania takich podwórkowców, ale oczywiście nie można generalizować. Feniks czy Yokohama to tzw. udoskonalenie niemieckie, nie cierpię tego słowa i jego znaczenia w tej kwestii, ras japońskich . Tym udoskonaleniem zredukowali jeszcze bardziej ich żywotność , ich protoplaści to rasy piejące . W zasadzie, jest to związane z brakami w strukturze 3D niektórych receptorów dopaminy u piejących a żeby być dokładniejszym są to braki związane z powtórzeniem proliny w regionie zewnątrzkomórkowym, co powoduje mniejszą skuteczność z ligandem.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2017-10-04, 16:40, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 63
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2165
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-04, 19:58   

Dzisiaj niespodzianka.

Nie jest tajemnicą, że wspólnie z japońskimi autorami przygotowuję album o japońskich rasach kur. W Japonii jest wydawane czasopismo, które poprosiło nas o możliwość korzystania z materiałów, które znajdą się w tym albumie. Dostali kilkanaście propozycji do wyboru. Jakież było zaskoczenia i moja radość, kiedy okazało się, że został wybrany materiał Krzysia Kubiaka, który "gościnnie" napisał materiał o psychologii japońskiego Shamo.

W komentarzu usłyszałem, że bardzo cenne są uwagi osób z zewnatrz, którzy bardzo często mają trafione analizy, bo mają do japońskich ras po prostu dystans. Dla samych japończyków pewne prawy są oczywiste i ich nie zauważają.

Wklejam skany kilku stron artykułu.

Jeżeli Krzysiu uzna za stosowne, to skomentuje i przedstawi główne tezy swojego artykułu. Ja go oczywiście znam i uważam, że bardzo profesjonalny i celnie oddający hodowlę kury bojowej jaką jest shamo. Jest on napisany w zupełnie innym duchu niż robią to przecietni Europejczycy.
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
wieslawl59 
REDAKCJA FORUM


Województwo: zachodniopomorskie
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 1114
Wysłany: 2017-10-05, 17:58   

Jesli chodzi o kury bojowe, to natknalem sie kiedys gdzies na jakis dokument. NIe pamietam szczególów. U nich jest chyba "spieprzony" mechanizm reakcji na silny stres. U wiekszosci zwierzat wystepuje tzw. reakcja "walcz albo/ (a jak ktos wiekszy/silniejszy to) uciekaj (fight-or- flight response). U zazartych bojowców ta druga czesc jest zaburzona. Tak jakby nie byly swiadome, ze opcja ucieczki istnieje. Ja to bym okreslil jako psychiczne kaleki.
_________________
wieslaw
 
 
el lobo 



Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 28 Lis 2006
Posty: 290
Wysłany: 2017-10-06, 05:27   

W kynologii zachowanie ras bojowych tłumaczone było zaburzeniem produkcji endorfin. Młode psy znały odruch ucieczki, ale działał on tylko do pierwszego starcia. Gdy zakosztowały endorfinowej fali, później same parły do starć. Czyli stawały się ćpunami. Zaburzenie nadprodukcji endorfin musiało być dziedziczne, bo puki selekcjonowano te psy tylko na cechy "użytkowe" to w zapiskach historycznych trafiają się bardzo drastyczne opisy całkowitej niezdolności odczuwania bólu, braku instynktu samozachowawczego i patologicznego parcia do walki.
_________________
© Michał "Lobo" Bugajski
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 314
Wysłany: 2017-10-06, 09:44   

wieslawl59 napisał/a:
Jesli chodzi o kury bojowe, to natknalem sie kiedys gdzies na jakis dokument. NIe pamietam szczególów. U nich jest chyba "spieprzony" mechanizm reakcji na silny stres. U wiekszosci zwierzat wystepuje tzw. reakcja "walcz albo/ (a jak ktos wiekszy/silniejszy to) uciekaj (fight-or- flight response). U zazartych bojowców ta druga czesc jest zaburzona. Tak jakby nie byly swiadome, ze opcja ucieczki istnieje. Ja to bym okreslil jako psychiczne kaleki.

No nie wiem czy to słuszna koncepcja. Weźmy takiego liliputa, mały a zadziora na maksa.
Wielkość przeciwnika nie ma dla niego znaczenia. Przecież pisałem,że większość zmian u kur to zmiany w/g ludzi patologiczne. Coś kosztem czegoś. W USA, ale i nie tylko, bo nasza kultura przejmuje coraz więcej ''nowości'', kurczak jest także symbolem tchórzostwa, choć kiedyś mało brakło a kogut zastąpił by bielika na godle USA, przegrał tylko kilkoma głosami. Został jednak na pieczęci. Francuscy piłkarze do tej pory mają emblemat koguta na narodowych strojach. My nie mamy tradycji walk kogutów to i myślenie o nich jest specyficzne. Czyżby min. Japończycy mają także zaburzone umysły bo stworzyli Shamo a potem uznali go na dodatek za pomnik narodowym ? Jak ktoś widział jedynie kurę bojową na zdjęciu to nie ma zielonego pojęcia czym ona jest tak naprawdę. Wielu ludzi rezygnuje z innych ras na rzecz bojowych, gdy je trochę bliżej poznało. Prawda jest taka, że pomiędzy "intelektem'' kur lekkich a bojowymi jest ogromna przepaść na korzyść tych drugich.
W naszym kręgu kulturowym nie chodzi o walkę kogutów, ale o możliwości np. uczenia się tych kur, które przejawiają się w zachowaniu na co dzień.
W taki razie nawet podwórkowiec, jak to ładnie ujął wieslawl59 ma'' spieprzona'' psychikę bo atakuje człowieka i czasem nie odpuszcza.
Ostatnio zmieniony przez Bawka 2017-10-06, 12:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 314
Wysłany: 2017-10-06, 09:55   

Dzięki Stasiu za miłe słowa. Dla mnie wybór mojego tekstu przez Japończyków o Shamo jest tym bardziej cenny, gdyż zdaję sobie sprawę, że docenili pracę kogoś spoza ich kręgu kulturowego a piszącego o ich własnym dziedzictwie i skarbie narodowym.
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 314
Wysłany: 2017-10-06, 11:16   

el lobo napisał/a:
W kynologii zachowanie ras bojowych tłumaczone było zaburzeniem produkcji endorfin. Młode psy znały odruch ucieczki, ale działał on tylko do pierwszego starcia. Gdy zakosztowały endorfinowej fali, później same parły do starć. Czyli stawały się ćpunami. Zaburzenie nadprodukcji endorfin musiało być dziedziczne, bo puki selekcjonowano te psy tylko na cechy "użytkowe" to w zapiskach historycznych trafiają się bardzo drastyczne opisy całkowitej niezdolności odczuwania bólu, braku instynktu samozachowawczego i patologicznego parcia do walki.

Jesteś blisko prawdy. W pewnym sensie jest to forma uzależnienia połączona ze wzmożoną możliwością uczenia się i nieodpartej w przypadku bojowych kur satysfakcji związanych z wykonywaniem ćwiczeń fizycznych. Niektórzy ludzie np. mają większy pociąg do ćwiczeń fizycznych i uprawiania sportu, inni mniej. Agresja jest także adaptacyjna. Czynniki wpływające na zachowanie bojowych, ale i innych zwierząt, oraz ludzi, znajdują się na poziomie nukleotydów. Poliformizmy pojedynczych nukleotydów są dziedziczne i mogą być utrwalone przez selekcję. Szczególny wpływ mają tu receptory dopaminy czy neurotroficzny czynnik pochodzenia mózgowego BDNF. Na całokształt koguta bojowego mają wpływ także wyselekcjonowane powielenia innych genów. Właściwie jest to kompleksowa kumulacja psychiczno fizyczna. Nie wymagajmy jednak u zwierząt refleksji etyczych nad swoim zachowaniem. Ludzie także mają z tym kłopot.
Jako przykład podam, że gdyby np. taki kogut mógł pilotować samoloty to żaden człowiek by mu nie dorównał. Nie sądzę by pasjonaci latania, czy zawodowi piloci zrezygnowaliby z takich zdolności, gdyby je tylko posiadali. Koordynacja ruchowa i jej precyzja czy szybkość odruchów bezwarunkowych to podstawa.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2017-10-06, 11:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 117 razy
Wiek: 50
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6255
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2017-10-06, 13:52   
   Nr Tel.: 601 654 364


Ludzie są straszni ;)
Potrafią wykorzystywać zwierzęta do swoich przyjemności nawet na poziomie molekularnym (np. hormony).
Takie np. fikające (koziołkujące) gołębie to ptaki cierpiące prawdopodobnie na niedobory serotoniny. W amerykańskim doświadczeniu, dopiero po podawaniu SSRI, przestały wywracać. Cecha warunkowana genem dominującym skazuje ptaki na robienie salt w tył, ku uciesze ludzi.
Być może koziołkowanie napędza syntezę/uwalnianie serotoniny? "Spala" więcej konkurencyjnych (do tryptofanu - prekursor serotoniny) białek? A, może popisywanie się w locie, jako element zalotów, czyli zachowań seksualnych, daje pik hormonów? A, może to zwykła radość ze swobodnego lotu?
Tylko, czy ptaki potrafią się cieszyć? Czy to tylko hormony? ;)

A, hodowca wywrotków zadziera głowę i cieszy się z tego, jak młode dołączają do stada i zaczynają wywracać. Nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, jakie zawirowania metaboliczne wchodzą w grę.

Czasem tak myślę, na ile warto wiedzieć więcej - genetyka, biochemia i takie tam? Co nam daje to, że zaglądamy do wnętrza lub staramy się domyślić, co tam się dzieje? Dlaczego nie możemy, jak ten pan Izo czy Tanaka po prostu cieszyć się swoimi ptakami i polegać na swoim instynkcie? ;)
a tak: "Im więcej wiesz, tym więcej pozostaje do poznania i wciąż tego przybywa." :)
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 314
Wysłany: 2017-10-06, 17:10   

Cytat:
Czasem tak myślę, na ile warto wiedzieć więcej - genetyka, biochemia i takie tam? Co nam daje to, że zaglądamy do wnętrza lub staramy się domyślić, co tam się dzieje? Dlaczego nie możemy, jak ten pan Izo czy Tanaka po prostu cieszyć się swoimi ptakami i polegać na swoim instynkcie?

Co nam to daje, może to, by w naszym kręgu kulturowym w końcu zrozumieć, że człowiek nie jest koroną stworzenia a jedynie częścią natury. Japończycy wiedzą to od dawna.
Mało osób wie, że nasz gatunek ma przeciętnie ok 1,5 % genów pochodzących od tak wyśmiewanego Neandertalczyka. Co to za geny ? Ano te odpowiedzialne za postrzeganie abstrakcji, np. sztuki. Razem z nimi niestety odziedziczyliśmy także niektóre groźne choroby. Czy w takim układzie możemy mieć pretensje do swoich przodków.
Ciekawe ile osób na świecie procentowo słyszało o np. kulturze Mohendżo Daro. Trochę więcej zna Babilon , czy Sumer, ale Akadów już nie, no chyba że z filmu fantasy ( jak ktoś takie ogląda). Słuch o nich zaginął. Cywilizacje powstają i znikają, nic nie jest wieczne.
Kury bojowe czy piejące są starsze niż wymienione kultury a nawet dziś fascynują ludzi i prawie każdy na świecie słyszał o kogutach do walk, nawet jeśli z tym tematem, czy z samymi kurami oprócz talerza ma niewiele wspólnego. Warto poznać ten fenomen.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2017-10-06, 17:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,7 sekundy. Zapytań do SQL: 29