Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Poniedziałek 17 Grudnia 2018 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Kury europejskie a kury staropolskie czy zagrodowe
Autor Wiadomość
albertoo 



Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 28
Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 1453
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-12-02, 19:13   

Dzisiejsza chwila też przejdzie do historii, dzisiejsza kura też kiedyś będzie staropolską. Ktoś mnie kiedyś zjechał za wielkość moich kur dlatego postanowiłem je nazywać polskimi kwiecistymi. Kury mam po to żeby jajka mieć i dobry rosół z czego zrobić a na ten cel nie będę kupował rossy z targu a wraz z nimi różnych chorób. Możecie sobie poskładać do kupy wszystkie cechy jakie powinna mieć ta kura i hodować hodować hodować a nie marudzić i pisać historyczne poematy, bo gotowca nie znajdziecie w każdym zakątku kraju były inaczej hodowane, inaczej selekcjonowane i z innymi kurami mieszane.
 
 
RAFAL.M 



Województwo: MAZOWIECKIE
Pomógł: 3 razy
Wiek: 37
Dołączył: 28 Mar 2010
Posty: 1620
Wysłany: 2018-12-03, 21:42   
Post wygaśnie: 12.17, 21:42

Sebastian 17, nie wszystko jest na sprzedaż. I co niektórzy hodowcy to nie handlarze. Poza tym kilka lat hodowli żeby do czegoś dojść, coś ciekawego uzyskać to nie tylko czas ale tak jak pisała Bawka finanse i odrobina szczęścia. Wszystko to uczy szacunku, cierpliwości i wielu wyrzeczeń... Poza tym nie chwalimy się a pokazujemy co udało się "stworzyć" z tego genetycznego chaosu.
Napiszę raz jeszcze : nie wszystko jest na sprzedaż.
Wygaszam bo nie w temacie.
_________________
Zapraszam do mojego wątku w spisie hodowców:
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=26269
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 94
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-12-03, 23:39   

Zanim zacznę kolejny wpis, chciałbym podziękować wszystkim którzy w tych ostatnich dniach wypowiedzieli się w tym temacie, zwłaszcza Pani Małgorzacie oraz Panom Krzyśkowi, Darkowi i Stanisławowi, wasze uwagi, spostrzeżenia, różnice poglądowe, dają pełny obraz temu, jak głębokim i nieprostym tematem są rasy polskie oraz stanowią bardzo cenne źródło wiedzy dla wszystkich, którzy zaczynają z tą tematyką przygodę. Zawiązała się tutaj wspaniała merytoryczna dyskusja wnosząca w te kilka dni znacznie więcej niż te dziesiątki stron tworzone przez 8 lat. Życzył bym aby każdy temat dotyczący ras polskich, cieszył się taką dojrzałą publiką i takim poziomem wypowiedzi.

Bawka napisał/a:
Archeogenetyka nie może być jedynym wyznacznikiem. W Europie, czy to Francuzi, Włosi, Hiszpanie, Szwedzi - nie czytałam, żeby kierowali się genetyką historyczną, zachowując swoje stare rasy.

W zdecydowanie większości przypadków zupełnie nie musieli, ponieważ konkretne rasy już w formie ustabilizowanej hodowali od kilku wieków, poza tym byli świadomi co mają i skąd mają (wspomniany przez Panią brak luk historycznych). Dodatkowo wystarczy spojrzeć na takie rasy jak:

Starostyryjska


Źródło: wikimedia.org; deine-tierwelt.de

Duńska Krajowa


Źródło: danskelandhøns.dk

Alzacka


Źródło: ytimg.com; huehnerwelt.de

Pictave


Źródło: servimg.com; ekladata.com

Bojowiec Staroangielski

Źródło: 4.bp.blogspot.com

Bażant Staroangielski

Źródło: i.pinimg.com

Hiszpanka Białolica


Źródło: jimcdn.com; cacklehatchery.com

Brabancka Zagrodowa; Brabancka Wystawowa


Źródło: C.S.Th. van Gink

Fryzyjska


Źródło: C.S.Th. van Gink; wikimedia.org

Oraz zachodnioniemieckie Mewki, Totlegery, pierwotne czubatki europejskie Polverara, Brodata, Białoczub, Tyrolska (Spitzhauben), Crèvecoeur itd.
Patrząc na te ptaki, łatwo zrozumieć że Azji tam nie ma i za bardzo być nie może (nawet bez badań, choć i takie robione były), a gdy zaczęły się przy niektórych rasach obce dolewki, to jak już wspomniałem, bardzo szybko się ocknęli i zaczęli chronić czyste linie. Natomiast z kur z licznymi, mocnymi dolewkami azjatyckimi, zrobili sobie nowe, bardziej użytkowe rasy o których też już wcześniej wspomniałem i wymieniłem przykłady. Dlatego na ten czas mają i oryginalne staroeuropejskie i te nowsze użytkowo-azjatyckie, mogą sobie hodować co komu bardziej pasuje.

Bawka napisał/a:
I jeszcze drobna uwaga. Krakowskie czubatki polskie - czarne czy białe - do niedawna zdarzały się z żółtym naskórkiem, a równolegle utrzymywane czubatki barwne - również "czerwone" pstre, a np. koguty... nieczubatek "srebrzystych" miały czerwień na barkach...

No ale Pani Małgorzato, przecież nikt nam gotowego tortu na tacy nie poda, najpierw trzeba zebrać odpowiednie składniki, wybrać te o najlepszej jakości i pochodzeniu a następnie połączyć w odpowiednich proporcjach, by finalnie otrzymać ten wspaniały wypiek. I to w Krakowie się udało. Jest czubatka w oryginalnym typie staropolskim, taką jaką naprawdę trzymały nasze prababcie a wcześniej hodowali sarmaci na swoich szlacheckich dworach? - A no jest!!
Natomiast jeśli za składniki mamy tylko śliwki robaczywki, trochę mąki i podstarzałe drożdże, to co nam za wypiek może z tego wyjść, no nic innego jak kolejny niezjadliwy zakalec - czy tego chcemy?

Bawka napisał/a:
Myślę, że dziś musi być wzięty pod uwagę czynnik ekonomiczny. Trudno się go doszukać w hodowli ras prymitywnych. Od razu wyjaśnię, co rozumiem pod tym pojęciem: rącze, o raczej mniejszej niż większej masie ciała, ledwie zadowalającej nieśności, braku instynktu macierzyńskiego - jak zielononóżka. Dlatego wzięcie mają ptaki większe, dające większe jajo, kwoczące, trzymające się koryta, a przede wszystkim różnobarwne. Trudno te dwie sprawy połączyć: upodobania hodowców i przesłanki historyczne.

Ale Pani Małgorzato, kura staropolska to nie jest ptak dla chłopa, żeby miał co sobie do gara wsadzić i przy sobocie trochę jaj zhandlować. Tutaj bardziej chodzi o niszę estetyczno-kulturową, o swego rodzaju artefakt historyczny o taki nasz narodowy symbol/skarb. Chodzi o przywrócenie ptaka który biegał po tych łąkach 300-400 i więcej lat temu. Chodzi o ptaka, który mógłby stać się swego rodzaju znakiem rozpoznawczym, takim polskim towarem eksportowym.

Krzysiek napisał/a:
A może rozróżnić nowe rasy kurczaków użytkowo - ozdobnych od tych, które mogę stanowić nasze dziedzictwo narodowe i być hodowane jedynie amatorsko, ale pod kątem tradycji.

Krzysiek napisał/a:
Temat zawiera dwie kwestie. Jedna to kury polskie, czyli co się komu podoba, według własnego uznania i dobrze, druga kwestia to rasy starożytne i tu już nie ma pola manewru. Nie możemy bezkrytycznie nazywać wszystkich kur biegających na wsiach starożytnymi, czy staropolskimi bo nasza babcia je hodowała.

B R A W O !!! o tym właśnie ciągle mówię i tłumaczę, ale grochem o ścianę.
Niestety z tego co tutaj Krzyśku czytam, to właśnie chodzi o zwykłą kurę do gara i jajco na patelnię, a komu tam się przejmować z czego to powstało i jak dawno temu, czy to rodzime czy obce. A jak jeszcze zaczynamy to przymiotnikować jako staropolskie, to już w ogóle uśmiech od ucha do ucha i wszyscy zadowoleni - ale tak robić nie można, bo to zwykłe kłamstwo, albo totalna ignorancja, albo totalna niewiedza.
Ostatnio zmieniony przez Sławek G. 2018-12-04, 00:12, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 94
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-12-05, 00:42   

Bawka napisał/a:
To zielononóżka powinna wyglądać jak duńska (brązowa/brunatna) krajowa (Brune landhøns), co to ponoć pamięta czasy rzymskie... Biała zausznica, łupkowa noga...

W zasadzie Zielononóżka tak wygląda, tylko że bardziej linia Lubelska a nie Chorzelowska. Co do białych zausznic to są one w przypadku pierwotnych ras zachodniej i południowej Europy jak najbardziej właściwe, kury Rzymskie jeszcze p.n.e., też miały białe zausznice. Nie znam ich archeogenetycznej genezy, ale wiem że w Europie są od ponad 2000 lat.
Co do samej rasy Duńskiej Krajowej, jest to bardzo dobry przykład, jak wyglądała kura staroeuropejska, a tym samym staropolska, co do budowy, sylwetki, wielkości i barwy. Oczywiście takich przykładów jest znacznie więcej, choćby już wspomniane przeze mnie powyżej.

Bawka napisał/a:
A ciekawe, co z czubatością? Pstrościami?

Co do czubatości to też jest w Europie od ponad 2000 lat, zresztą takie rasy jak Czubatka Brodata, Białoczub, Polverara, Tyrolska i wiele innych pierwotnych ras czubatych, to bardzo dobry przykład kury w typie starożytnym, ale jednak o pewnej dodatkowej cesze, mocno wyróżniającej je od protoplasty i innych starożytnych ras.
Jeśli chodzi o pstrości, to rozumiemy, że pod tym pojęciem chodzi o tak bardzo popularne i na siłę przepychane jako „czysto polskie” ubarwienie porcelanowe/trójbarwne oraz tym samym zdecydowaną większość barw pstrokatych. Są to barwy zazwyczaj zbudowana na podstawie brunatnej e^b i tak samo jak przy podkładzie pszenicznym E^Wh, ubarwienie brunatne charakteryzuje towarowe i rasowe kury pochodzące z Azji - tak więc odpada.

Bawka napisał/a:
Tęczanka? Hiszpańska asturyjska pstra czy szwedzka z Orust - nie, bo nogi żółte, ale może francuska z Gournay?
Zagrodowa? Chociażby te francuskie...
Trudno będzie zaimponować...

Zielononóżka też niczym nie imponuje, a jednak jest rasą bardzo rozpoznawalną i chętnie hodowaną, a gdyby nagle jej brakło, polskie środowisko hodowlane odczułoby bardzo dużą stratę, ponieważ jest to sztandarowa rasa polska i swego rodzaju symbol.

Bawka napisał/a:
Zrobić - to nie takie trudne... Sezon, dwa, trzy, góra pięć i przy w miarę niewyszukanych założeniach - można.

Oj nie nie nie, wyczyścić z naleciałości zebrane stada kur, to nie jest prosta sprawa i na pewno nie na 5 lat. Na takie krótkie działania, świetnie natomiast nadaje się stworzenie nowej rasy w oparciu o europejsko-azjatycki materiał. Z prezentowanych w tym temacie ptaków, można bardzo szybko stworzyć stabilną rasę. Ale czy na pewno chodzi nam o stworzenie kolejnej, niczym niewyróżniającej się kolorowej nioski, jakich w Europie ostatnimi czasy jest pełno?
Stara się Pani tutaj przedstawić pogląd, że odtworzenie staropolskiej rasy kur niczego nie wnosi i jest zbędne, dodatkowo taka kura, przy kilku już od wieków znanych i oficjalnie zarejestrowanych pierwotnych rasach zachodniej Europy, może być jedynie ich kopią, taką podróbką Made In Polnad.
Ja się z tym nie zgodzę, owszem typ starożytny nakłada dość mocne ograniczenia i znacząco utrudnia pracę nad rasą, ale wystarczy spojrzeć na Hiszpankę Białolicą, Polverara, Cornuta di Caltanissetta, Redcap, Bojowca Staroangielskiego by się przekonać, że w takiej formie, także jest miejsce na coś charakterystycznego, coś odrębnego, coś co może tę rasę wyróżnić spośród setek innych i jednocześnie stać się nowym polskim symbolem.

Krzyśku od kilku dni czytasz mi w myślach, gdy tylko chcę coś tutaj napisać, zaglądam i się okazuje, że już mnie wyprzedziłeś. Jeśli chodzi o strategię z jaką powinni polscy hodowcy podejść przy tworzeniu ras polskich, to także uważam, że można zrezygnować z tej bardzo trudnej i jednak posiadającej pewne ograniczenia twórcze formy starożytnej i pójść w połączenia europejsko-azjatyckie (ale błaga nie nazywajmy wtedy tych ras staropolskimi i nie przypisujmy im historii sięgającej kur z dworu Mieszka I). Jednak niech te rasy czymś się wyróżniają, niech mają jakiś charakterystyczny fenotyp, coś co rzuca się w oczy. Takim przykładem może być właśnie Gołoszyjka z hodowli Pana Rafała Młota czy Krzysztofa Andrycha, to charakterystyczne połączenie dużego czuba z pełną gołoszyjnością, dużym, rozlanym, różyczkowym grzebieniem oraz mocną budową ptaka, jest bardzo charakterystyczne.
Po prawej:

Po lewej:

Centrum:

Taki ptak zdecydowanie wyróżnia się na tle dziesiątek innych kur gołoszyjnych, które są znane w Europie, Azji czy Ameryce. Wiele z nich także posiada kropkowato - pstrokate barwy (brak ustabilizowanej barwy, plus liczne pstrokatości, nie jest żadną charakterystyczną cechą ras polskich).
Akurat przy rasach polskich, ja bym Krzyśku w łapcie nie szedł, gdyż ptaki te z przeznaczenia mają trafić zwłaszcza na polskie podwórka, pod względem zabudowy gospodarczej i zaplecza hodowlanego jesteśmy 100 lat do tyłu, tak za zachodem jak i za wschodem, łapcie plus ubłocone polskie klepiska, to raczej zły pomysł.
Ale rasy polskie to także piękne i bujne ogony np. Zielononóżka czy Karzełek Polski/Liliput a także i Czubatka Dworska (choć ostatnio widzę, że jej hodowcy, nie wiedzieć czemu, odchodzą od tych wspaniałych, bujnych ogonów - to duża strata dla tej rasy), dodatkowo zielone/łupkowe nogi, też coraz bardziej wpisują się w umowne ramy kur polskich (zarówno ras zarejestrowanych czyli znowu Zielononóżka i Karzełek Polski, jak i tych różnorakich krajowych wiejskich populacji). Tak więc nic nie stoi na drodze, aby przy selekcji ptaków pod kątem ras polskich, taki bujny, uniesiony ogon i zielone/łupkowe nogi, stały się ich znakiem rozpoznawczym.

Z wszystkich prezentowanych w tym temacie oraz galerii kur, wychodząc z założenia kury typowo użytkowej o mocno azjatyckim pochodzeniu, wydaje mi się, że największą szanse na sukces mają ptaki albertoo, i choć są to Araucanowo-towarowo-azjatycie miksy, to bardzo dobrze wpisują się w ten dzisiejszy schemat kury zagrodowej (ale oczywiście nie staropolskiej), są bardzo powtarzalne jeśli chodzi o budowę, barwę (większość srebrzysto-pstrokata), wielkość i rodzaj grzebienia, kolor skóry, a przede wszystkim posiadają wyróżniającą je cechę w postaci niebieskiej/zielonej skorupki znoszonych jaj, która zapewne przyciągnie wielu amatorów, trzymaczy kilku kurek dla siebie i rodziny. Ja bym jej jeszcze dołożył te „cechy polskie”, a więc bujniejszy ogon i zielone nogi (wiem, że takie też się u Pana Alberta zdarzają, a bynajmniej takie wychodziły z jego jaj lęgowych u kilku hodowców), by fenotypowo też się czymś ta jego kura wyróżniała.
Czy się odnajdzie przy licznych Araukanowych mixach, Ameraucanach, Araucanach ogoniastych itd., przy masowo wprowadzanych przez wylęgarnie Dominant Green Shell, przy szale panującym na Cream Legbar, bardzo ciężko jest to przewidzieć, a może podzieli los swego Szwedzkiego odpowiednika czyli Schwedisch Isbar ( https://de.wikipedia.org/wiki/Schwedische_Isbar http://kulturhons.se/raser/silveruddsbla/ ).
Pytanie także, jak długo jeszcze, zielone jajko będzie wywoływało takie zdziwienie i zainteresowanie, jak wiadomo mody przemijają, ta zapewne też. Nie mówię, że Zagrodówka w takiej postaci, będzie pierwszą damą krajowych i zagranicznych wystaw, ale wychodząc z założenia, że od początku dla bardzo wielu jej hodowców, miała to być jedynie alternatywa dla ogólnoużytkowych towarówek fermowych - to faktycznie przy kilku wyróżniających ją cechach, ma szansę na swoje 5 a może 10 minut.
Ostatnio zmieniony przez Bawka 2018-12-05, 10:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 128 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6639
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-12-05, 11:02   
   Nr Tel.: 601 654 364


Sławek G. napisał/a:
wyczyścić z naleciałości zebrane stada kur, to nie jest prosta sprawa i na pewno nie na 5 lat.

Przy cechach recesywnych? Przecież większość cech ptaków starożytnych to cechy recesywne...
Ale, przy kurze współczesnej - większej, nieśnej, w barwach dominujących, z różyczkowym grzebieniem, gołą szyją, czubatością, wielu cechach ilościowych...
Tak, tu jest większa zabawa :)

Sławek G. napisał/a:
Stara się Pani tutaj przedstawić pogląd, że odtworzenie staropolskiej rasy kur niczego nie wnosi i jest zbędne, dodatkowo taka kura, przy kilku już od wieków znanych i oficjalnie zarejestrowanych pierwotnych rasach zachodniej Europy, może być jedynie ich kopią, taką podróbką Made In Polnad.

"Oj nie nie nie", nie staram się :)
Nie jestem hodowcą, ani zaangażowanym ekonomicznie, ani ideologicznie. Przede wszystkim moderatorem ;)

Twierdzę natomiast, że takie działanie jest nieekonomiczne i nieatrakcyjne dla przeciętnego hodowcy. Fenomen zielononóżki (kuropatwianej) polega na reklamie produktu. Natomiast jej rzeczywista użytkowość jest marna (w porównaniu do ras bardziej 'kulturalnych"). Stworzenie kolejnej "prymitywnej"" rasy nic nie wnosi na rynek.
Natomiast jako ptaki dla amatorów, zapaleńców, podbudowanych ideologicznie - tak. Mogłabym, jako zbliżony przykład kury "ideologicznej" podać białoczube duże, trzymane przeze mnie od 20 lat, ale te niosą się lepiej niż zielononóżka.

Ostatni post świadczy o tym, że i Pan, Panie Sławku, "spuścił nieco z tonu" i to rozumiem i zgadzam się. Rozwiązaniem jest znalezienie złotego środka. Ptaka, który będzie i atrakcyjny fenotypowo, i użytkowy i kontaktowy. Najlepiej - w założeniach zgodny z dobrostanem, bez pewnych, dodatkowych cech, które utrudnią mu życie i produktywność. Jednocześnie w miarę zgodny z właściwymi - nawet nieco starożytnymi - założeniami.
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 64
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2217
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-12-05, 13:21   

Nawiązuję do wypowiedzi Sławka G. sprzed kilku dni... miałem awarię Internetu.

A podobno tego typu media społecznościowe to relikt przeszłości, pora im umierać. Jak widać jednak w dalszym ciągu ważne jest co kto ma do powiedzenia, ważni są ludzie.

Za FB stoją dziesiątki jeśli nie setki miliardów dolarów.
To forum kosztuje kilka tysięcy złotych rocznie.

Mnie zawsze było po drodze z takimi osobami jak Małgosia i Krzysiek. Owoce są na innych też obszarach działania, a z Krzyśkiem to nawet zawiązaliśmy spisek - powstaje owoc orientalny. Dla mnie osobiście odkryciem jest Sławek G. Jeżeli Cię nie znam, chłopie, osobiście to chętnie poznam.

Na koniec taka refleksja, powiedzmy, "patriotyczna.
Nie wszystko złoto co się świeci, nie każda kura z zapadłych podwórek to staropolska.

Kilka dni temu byłem na koncercie mojego mistrza nad mistrzów Andrzeja Sikorowskiego.
Nie trzeba stawiać pomników i wymachiwać sztandarami aby robić coś dobrego Polski.

Dla mnie Polska to znaczy język
którym mogłem mówić od dziecka
to nad Rynkiem krakowskim księżyc
to Gałczyński Tuwim Osiecka

Dla mnie Polska to bliscy ludzie
zieleń lasu i zagon żyta
widok z okna kiedy się budzę
dotyk żony kiedy zasypiam

Więc mnie nie ucz Polski kibolu
z ogoloną do skóry głową
twoja muza to discopolo
serce bije ci narodowo

Wytatuuj sobie na klacie
że Araba tutaj nie trzeba
i codziennie odmawiaj pacierze
z białym orłem wzlatuj do nieba

Dla mne Polska to zapach siana
pod obrusem gdy przyjdą święta
a nie bitwa pięknie przegrana
obowiązek żeby pamiętać

Bo ojczyzna to słowo skromne
które rzadko wymawiam szeptem
nie potrzebny jej żaden pomnik
nie zatwierdzi jej żaden dekret

więc mnie nie ucz...

Ja nie wsiądę do twojej łodzi
nie zanucę twojej pieśni
bo o inną Polskę mi chodzi
mój rodaku od siedmiu boleści

Andrzej Sikorowski
[/scroll]
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
Dexter 


Województwo: Śląskie
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 09 Gru 2014
Posty: 390
Wysłany: 2018-12-05, 13:47   

Pytanie czy jedyny typ kury jaki moze się w Polsce utrzymac to typ uzytkowy. No nie do końca. Ma szanse bedąc mnożonym w tysiącach i w przystępnej cenie wprowadzany co roku w rynek, do tego dobra reklama, jakas cecha skupiająca uwagę (barwa pstra, rózyczkowy grzebień, zielone jajo...) jeszcze do niedawna często widywalem towarówki z czubami- czy byly popularne- ano jak ktos kupił 10 ross to wziął dla oka i czubatą. To samo teraz ma miejsce z dominantem trikolor (juz powoli zauwazam dzięki nim nowe stada włoszek, zagrodówek itp.). Z przymrużeniem oka obserwuję tak spisy hodowców na tym forum, jak i grupy facebookowe- jakie rasy są popularne? Nie.. nie użytkowe- te sa traktowane tylko jako nioski. Hodowla kreci się wokół ras mniejszych, ozdobnych, wyróżniających się, czasem o cechach ekstremalnych - ot silki USA.. do tego jakieś chabo, ostatnio modne brahmy- więc czy dla hobbysty wazna jest użytkowość.. nie- ma byc inne wyróżniające się, modne.

Zwykła lekka kura bez cechy ekstremalnie pokazującej jej inność? Czy mamy w pl dobre hodowle ras które opisujecie? Hmmm chetnię dorwałbym dla siebie redcapy, ale nie jest to takie łatwe jak zakup którejś z ras czysto ozdobnych- predzej dostanę np "wzorcowego" karzełka kochina.

Po raz kolejny powiem, że nie neguję opcji kury starożytnej. Zastanawia mnie jednak czy jest na nie miejsce. Czy kura lotna, wygrzebujaca warzywniak, znosząca jaja pod krzakiem, płochliwa, bez cechy wyróżniającej będzie miała szanse. Takim typem kury jest np "cwerga" w moich okolicach (tzn byla juz jej nie widuję) ot kury większe od liliputa, lotna płochliwa. Czy dla niej ktos zrezygnowałby z modnej rasy?

Moim zdaniem nie.
_________________
Show must go on.....
Ostatnio zmieniony przez Dexter 2018-12-05, 13:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
marcin91218 


Województwo: małopolska
Dołączył: 21 Lip 2011
Posty: 90
Wysłany: 2018-12-05, 19:46   

Myślę, że jak chcemy stworzyć coś w rodzaju "kury narodowej", czyli powszechnie hodowanej w każdym gospodarstwie to musimy się zastanowić jakie cechy, mogą zachęcić większość hodowców, nie tylko hobbistów ale przeciętnego Kowalskiego. Myślę, że kura taka powinna się charakteryzować :
-znoszeniem dużej ilości dużych jaj
-masą około 2 kg kura
- ciekawym upierzeniem ( na pewno nie czerwonym, takie są wszystkie towarówki)
- niskim ale jednak dobrze rozwiniętym instynktem kwoczenia
- wysoką odpornością
- ja osobiście dodałbym: różyczkowy grzebień, nieopierzone nogi, długi ogon


Mam kury w takim typie jak większość Panów tutaj przedstawia, i myślę że kury te nie maja dużych szans w gospodarstwach, które utrzymują więc niż te 10-15 kur. Każdy kto jajka sprzedaje, wie że większość ludzi patrzy na rozmiar. Jajka od tego typu kur nie są zbyt wielkie.

Tworząc rasę, która trafi do szerszego grona trzeba spojrzeć na kurę jak zwykła babcia, która sprzedaje swojskie jaja. Kura musi znosić dużo dużych jajek, które bez problemu sprzeda, i musi być duża,gdy się wyniesie, żeby nadawała się na ubój.

Odnośnie barwy jaką miała by mieć taka kura, to jest to już kwestia gustu, na pewno nakrapiane kury sa w cenie, widząc po targu są one pierwsze wybierane. Ale priorytetem jest rozmiar jajka, ilość jajek i wielkość kury. Te cechy zachęcą ludzi do hodowania większej ilości kur niż potrzebują na własny użytek.
 
 
Appenzeller 


Województwo: Małopolskie
Wiek: 12
Dołączył: 15 Gru 2017
Posty: 35
Wysłany: 2018-12-05, 20:19   
   Nr Tel.: 570-096-813


marcin91218 napisał/a:
i musi być duża,gdy się wyniesie, żeby nadawała się na ubój.


Według mnie to powinna być kura w typie lekko-średnim, lotna z długim, rozłożystym ogonem. Nie powinna być dużą "niochą" z masą 2,5 kg. Ja jak śledzę wpisy i szukam w okolicach zagrodówek to znajduję kury lekkie ok. 1,5 kg max 2 kg i z wachlarzowatym ogonem. Wiadomo że prawdziwe zagrodówki nie dorównają nigdy wielkością i nieśnością towarowym nioskom. Ale zaradność, dobre wykorzystanie wybiegu, płochliwość, czujność, niskie zapotrzebowanie na paszę, samodzielność i instynkt kwoczenia oraz oczywiście w miarę dobra nieśność - to są według mnie cechy naszej zagrodówki.

Dobrym przykładem (według mnie) jest przedstawiona powyżej kurka Dextera.
Ostatnio zmieniony przez Bawka 2018-12-05, 21:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 359
Wysłany: 2018-12-06, 12:25   

Co prawda kury nioski to specjalność europejska, ale trzeba ludziom (potencjalnym nabywcom) uświadomić fakt, że nawet najlepsza linia niosek w warunkach wolnego wybiegu, co by to miało nie oznaczać, nie będzie znosiła tyle jaj co w systemie klatkowym. Producenci jednak nadrabiają tą stratę ceną takich modnych ekologicznych jaj. Tzw. wolny wybieg to tylko określenie. Ważniejsze jest co kura je a tu bywa różnie z jakością jaj. Prawda jest taka, że przy braku genów typowych kur hodowanych przemysłowo nie ma co liczyć na bardzo dobrą nioskę. Typowa stara rasa niosek to kura o pokroju znanej nam włoszki i jej pochodne w tym min. leghorn. Problemem jest natomiast kolor skorupki, bo w Europie ludzie wolą jaja brązowe, jakby to miało jakieś znaczenie co do jakości jaja, ale tak jest. Stąd domieszka ras azjatyckich ogólnoużytkowych, zresztą oni nie mają dużo swoich niosek, najlepsze ich stare rasy niosą 140 jaj rocznie. Zresztą jak zbadali nioski znoszące brązowe jaja to spokojnie mogli je uznać genetycznie za swoje, tylko trochę zmodyfikowane w Europie. Zbyt wygórowana nieśność odpada na starcie.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2018-12-06, 12:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 94
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-12-07, 13:33   

Ehhh, tak Panie Stanisławie ten facebook, ten durny facebook.
To co oferuje forum woliera, to kilkanaście lat polskiej historii hodowli, to zapisy powstawania nowych polskich ras. Każdy niezależnie może w każdej chwili wejść i niczym w ogromnej bibliotece, wyszukać interesujące go treści, wszystko skatalogowane w działy, tematy, opcje wyszukiwania, wszystko proste i przejrzyste.
Pod tym względem FB przegrywa na każdej płaszczyźnie, poprzez dziesiątki oddzielnych grup, coś się pojawia zaraz znika, jedną grupę otwierają a inne dwie zamykają, ktoś kogoś zaprosi, ktoś kogoś nie, w tej grupie wolno nam czytać, pisać i komentować a w tamtej już nie, treści znikają tak szybko jak się pojawiają - to jest totalny burdel.
Zastanawiałem się ostatnio z czego bierze się taki sukces FB i dlaczego przyciąga on tak liczną rzeszę hodowców. I chyba to zrozumiałem, tam po prostu każdy przysłowiowy „Janusz”, może sobie wypisywać co mu ślina na język przyniesie, FB stał się taki modny, bo każdy może tam napisać największą głupotę a i tak te dzieciaki z FB to łykną. Brak moderatorów, brak specjalistów, którzy bardzo szybko mogliby takich bajkopisarzy uciszyć a rozmowę przestawić na właściwe tory. Przecież wystarczy spojrzeć jaką formą języka posługuje się tam większość osób, te prostackie zwroty, brak ogłady, wiedzy, nierzadko wulgarność, przecież w innych publicznych mediach, takie coś zaraz zostałoby wyciszone lub usunięte.
A jak już znajdzie się ktoś inteligentniejszy, kto się wypowie w sposób negatywny lub zaargumentuje wypowiedź lub wypowiedzi pozostałych grupowiczów, to od razu jest usuwany z grupy, albo temat jest zamykany, albo zakaz dodawania komentarzy, a reszta przenosi się i dalej zamyka we własnych grupkach, wzajemnej adoracji.
Może to wynika z dzisiejszego skrajnego ekshibicjonizmu, każdy musi się czymś pochwalić, czymś zabłysnąć, a że zazwyczaj nie niesie to ze sobą żadnej treści, żadnej wartości i na takim publicznym forum jak to, nie mieliby nic do zaoferowania, to dlatego wybierają FB, bo tam nawet za największą głupotę, można lśnić i błyszczeć.
Żebym został dobrze zrozumiany, oczywiście nie piszę o wszystkich tam się udzielających, opisuję raczej pewien trend, tą nową falę która nastała. Czy z tego powstanie coś wartościowego, coś trwałego, coś takiego jak przyniosło nam to forum - śmiem wątpić.


Nie wiem na jakiej zasadzie funkcjonują takie fora jak to, nie wiem jak działa zapis baz danych na serwerach oraz ich trwałość, nie wiem jakie są dalsze plany, nie wiem co będzie z tym forum za rok, dwa, trzy ale wiem, że jego brak, to będzie ogromna strata dla polskiej hodowli.
Nie oszukujmy się, dzisiejsza młodzież całkowicie odchodzi od książek i tekstu drukowanego, liczą się tylko szybkie, łatwo dostępne treści, zamieszczone online. Dlatego forum woliera, stanowić może dla obecnej i przyszłej młodzieży hodowlanej, taką otwartą, nowoczesną i szybko dostępną encyklopedię tematyki hodowlanej, bo skąd indziej mają tę wiedzę, podaną w prostej i przystępnej formie zdobywać - z tych durnych wpisów z FB?
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 359
Wysłany: 2018-12-10, 16:30   

Moim celem nie jest narzucanie hodowcom jedynej słusznej drogi, a wyjaśnienie mechanizmów, które od setek lat rządzą hodowlą kurcząt w Europie a przy ich zrozumieniu mogą pomóc w wyborze kierunku hodowli. Wybór drogi hodowlanej należy do samych hodowców a im więcej pomysłów tym lepiej, czy sie okażą słuszne oceni czas. Jak pisałem wcześniej, nie mamy się czego wstydzić, gdyż Polacy są dobrzy w hodowaniu zwierząt. Np. przez około trzysta lat mieliśmy najlepsze konie w Europie, których nam zazdrościli inni.

Jeszcze 1000 lat temu w Europie, czyli niewiele w porównaniu z historią kurcząt, kurczęta były hodowane jak teraz bażanty czy pawie, które także chodzą sobie wolno po wybiegach, ale nikomu nie przyjdzie do głowy ich dziś konsumować. Były jedynie oswojone, udomowienie przyszło później. Gdy papież wprowadził długi restrykcyjny post ( post trwał kilka miesięcy) a dotyczył zakazu spożywania zwierząt o czterech nogach, bo te były wtedy głównym źródłem białka, zakonnicy- Benedyktyni, niezależni od papieża, zaczęli hodować kurczęta przemysłowo, bo miały tylko dwie nogi. Powody takiej decyzji są oczywiste, gdy ktoś zna motto zakonu i ogólnie prawa rządzące zakonem. Benedyktyni pierwsze siedziby mieli we Włoszech min. na Monte Casino. Nic dziwnego, że lokalne kurczaki poszły na pierwszy ogień, obecne livorno czy ancony. Jak w miarę postępowało chrześcijaństwa na wschód i północ Europy to i kurczaki się przemieszczały dalej, ale już te użytkowe, wypierając stare typy, które bardziej służyły celom estetycznym czy kulturowym. To tak jak analogicznie w XIX i XX wieku ludzie nagle przestawili się z ras rodzimych na te przemysłowe, azjatyckie, bo były po prostu coraz lepsze użytkowo. W Polsce, Benedyktyn, którym był św. Wojciech, jeden z pierwszych klasztorów założył na Łysej Górze - Kielce, ale nie tylko tam. Kielce to jedno z najdalej wysuniętych na północ miejsc. Reszta to okolice Krakowa, Sandomierza. Chrześcijaństwa nie wprowadzono w Polsce w 966 roku. To tylko data umowna. Im dalej na wschód i południe tym później. W tamtych czasach na terenach Polski były aż trzy wersje chrześcijaństwa. No ale nas interesują jedynie kurczaki. W okresie od VIII do X w na terenie Europy a konkretnie w dawnych osadch słowiańskich ( w Polsce Stradów koło Kielc czy Borshevo i Sarkel w Rosji, ale i na terenach zachodnich) hodowane kurczaki były wielkości dzisiejszych bantamek. Pomiędzy X a XV wiekiem sytuacja zaczęła się zmieniać, zarówno na zachodzie, południu czy wschodzie Europy. Kurczaki zaczęto hodować w dwóch typach, typu bantamki – liliputy i te większe jak np. zielononóżka, czyli już bardziej użytkowe). Oryginalne, pierwotne ptaki na naszych terenach to nie kurczaki śródziemnomorskie z których, jak twierdzą niektórzy naukowcy, wywodzi się większość europejskich populacji i są zaliczane do kurcząt europejskich, zresztą takie stawianie sprawy mnie bardzo irytuje, bo czy kurczaki z terenów Polski nie są europejskie? A Polska to niby leży gdzie ? W Afryce? Wracając do kwestii, to jednak na zachodzie także nie mają tak słodko, jak kiedyś pisali. Z wymienionych i przedstawionych na zdjęciach przez Sławka kurczaków jedynie fryzyjska to starożytna rasa europejska. Np. współczesny bojowiec staroangielski to jest miks z asilem. Prześledziłem historię wszystkich szczepów współczesnych jak np. Kelso i zaledwie kilku hodowców ma oryginalne szczepy ale nie te ze wzorca. Dodatkowo lepsze są te hiszpańskie, które się tam ostały. Oryginalne staroangielskie to takie liliputy do walk. Gdy Holendrzy zawieźli je do Japonii to Japończycy stwierdzili, że takich zwykłych kurczaków to oni mają pełno na podwórkach i nie byli zbytnio zainteresowani. Natomiast w Anglii zainteresowanie asilami było ogromne. Zawsze zwierzęta lepsze użytkowo, wybrane do danego celu będą wypierać te starsze. A w Polsce mieszkańcy pierwotnie woleli bydło a potem gęsinę, choć i gęsi kiedyś u Skandynawów traktowano wyjątkowo, tak jak kurczaki i jako drogie dary wkładano do grobów ludzi zamożnych. Co nie znaczy, jak widać, że nie było kurczaków.
U nas raczej dominowały kurczaki nie te z Indii jak rasy śródziemnomorskie, ale także pochodzące ze współczesnej Tajlandii. Świadczy o tym np. pochodzenie zielononóżki, która ma dwie linie matczyne. Jedna z Indii a druga z Tajlandii. ( trochę to uogólniłem by nie nudzić). To tak jak część oryginalnych gołoszyi na Węgrzech. Czyli im bardziej na południowy wschód i wschód Europy, gdzie stabilizacja chrześcijaństwa w obecnej formie dotarła najpóźniej, można znaleźć dość stare rasy, także europejskie.
Nie sądzę, żeby te mechanizmy się zmieniły mimo, tyko jednak teoretycznie nowocześniejszego podejścia do hodowli. A z tymi nioskami i rasami mięsnymi w Rzymie czy Grecji to także było całkiem inaczej niż chcieli to widzieć ''fascynaci'' antycznych kultur europejskich przekładający Piliniusza, Warrona czy Kolumellę
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2018-12-10, 16:50, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 128 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6639
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-12-11, 17:08   
   Nr Tel.: 601 654 364


http://www.artnet.fr/arti...nZmeo19VRjE5Dw2

Za Sasa, czyli nie w czasie staropolskich, bo staropolskie to tak od X wieku do końca średniowiecza - koniec XV wieku.

"Koguty i kawia" - około 1700 roku
Giovanni Agostino Cassana (Abate) (ok. 1658 - 6 maja 1720) - włoski malarz epoki baroku.
Na innych obrazach artysty również są czubki, grzebienie proste i rożkowe, brody. Białe zausznice i żółte nogi. Różne barwy.

(kawia - hiszpański podbój Inków - około 1550 roku)
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 94
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-12-12, 20:49   

Ale Panowie marcin91218, Appenzeller, Sebastian 17, to teraz takie wałkowanie tego samego o czym pisaliśmy tutaj cały czas. Ustaliliśmy wspólnie, że co do Zagrodówki możliwości są tylko dwie i żadne inne formy pośrednie się nie udadzą:
1) wersja trudniejsza, o długotrwałym procesie tworzenia i stabilizacji, czyli stawiamy na typ staropolski i niesione przez to utrudnienia hodowlane i ograniczenia użytkowe (mała kura - mało mięsa, bardzo duże zapotrzebowanie terenowe, lotność, płochliwość, dość ograniczona nieśność i małe jajka) kura bardziej hodowana dla tradycji, dla ozdoby, do wystaw.
2) wersja znacznie prostsza i szybsza do osiągnięcia, a więc typ europejsko-azjatycki i dostatecznie dobre cechy hodowlane i oczywiście użytkowe (duża kura - dużo mięsa, małe zapotrzebowanie terenowe, trzymająca się kurnika, dużo dużych jaj).
Który z tych dwóch typów wybiorą przyszli hodowcy Zagrodówki, to taki będzie ustalony wzorzec i w takim typie wszyscy będą te kury hodować.
Patrząc na to, że typ pierwszy to naprawdę high level, jeśli chodzi o pracę hodowlaną i późniejszą sprzedaż/promocję takiego ptaka, jestem przekonany, że jako nasza pospolita Zagrodówka przejdzie typ numer dwa.
Zresztą warto tutaj zauważyć, że sama nazwa Zagrodówka, już bardzo dobrze przyjęła się w naszym kraju, i określa się nią typowe, ogólnoużytkowe wiejskie niochy, tyle że w kolorowym ubarwieniu i o nieco bardziej kształtnej sylwetce.

Ze względu jednak, że temat kury zagrodowych został rozdzielony a ten w którym obecnie piszemy, dotyczy ras starożytnych/staropolskich, to dywagacje dotyczące jak ta nasza dzisiejsza, pospolita, wiejska nioska ma wyglądać, zostawmy już w temacie kury zagrodowej: http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=7996
Tutaj starajmy się podejść do typu kur typowo staroeuropoejskich i z tych fragmentarycznych informacji jakie nam do dzisiaj zostały, spróbujmy wspólnie odtworzyć jej, jak najbardziej prawidłowy wizerunek.

sroszkowski napisał/a:
Swoje próby sankcjonuje też Uniwersytet Przyrodniczy w Krakowie ze swoją "kurą krajową" (nie wiem dlaczego finalnie nazwano ją czubatką polską?) oraz Magda Bracka z "czubatką staropolską".

Nazwano ją Czubatką Polską, ponieważ przemawiały za tym fakty historyczne i literatura (potwierdziły to badania zróżnicowania genetycznego, zaświadczające o dużym dystansie genetycznym do innych ras oraz występowanie w nich wielu obcych alleli), natomiast "kura krajowa", to jakby oddzielny projekt (inna populacja, o innych cechach i już bez czubka – nie wiem czy ją też będą wpisywać do ksiąg hodowlanych KRD-IG). Z wszystkich ras czubatych jakie posiadamy w kraju, akurat te krakowskie kury, najbardziej zasługują na ten przymiotnik staropolskie, stojąc w całkowitej opozycji z tym co prezentuje Pani Magdalena Bracka i jej „staropolskie” kury.


Panie Darku jestem zaskoczony prezentowaną przez Pana kurą. Nie wiem czy zdaje sobie Pan sprawę, ale to jest właśnie to o czym tutaj pisaliśmy - mała, lekka kura o smukłej sylwetce z pięknym, wachlarzowatym ogonem na czystej, białej skórze i do tego chyba jeszcze w przepiórczej barwie (czysto europejskiej). Czy posiada Pan większe stado takich kur? Czy to popularny typ wiejskich kur w Pana okolicy? Czegoś takiego, spodziewałem się raczej po drugiej stronie Polski, Podkarpacie ewentualnie Podlasie, a tu nagle taki skarb na Śląsku.
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 128 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6639
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-12-12, 21:51   
   Nr Tel.: 601 654 364


Jeszcze raz zaznaczę, że krakowska "czubatka polska" jest kurą zootechniczną, jak i inne stada zachowawcze - karmazyn, leghorn czy zielononóżka kuropatwiana. Nie ma wzorca amatorskiego, nie może wyć wystawiana i oceniana. Nie jest dostępna dla amatorów. Jest, a jakoby jej nie było...
Poza tym, jak to w stadzie zachowawczym - bez specjalnej selekcji pokrojowej - każda kura jest inna...
Została nazwana "polską", bo pewnie tak pasowało "politycznie" przy wpisywaniu do ksiąg.
Nazwanie jej "polską" nie pasuje do nazewnictwa amatorskiego...

Natomiast, gdyby była dostępna - kto wie... Ale to prawda, że lekka, czarna czubatka z 50-gramowym jajem, w porównaniu z wielobarwną, większą, długonogą...
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,63 sekundy. Zapytań do SQL: 29