Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Poniedziałek 17 Czerwca 2019 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Kury europejskie a kury staropolskie czy zagrodowe
Autor Wiadomość
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-03-27, 12:07   

Stasiu, uprzedzę cię przynajmniej z jednym skanem.

Bardziej opieram się na miejscowych badaczach, bo ci niemieckojęzyczni są trochę mało wiarygodni. Houwink przedstawia jako syberyjskie, kurczaki z ustabilizowanymi, dużymi czubami i szczątkowymi łapciami. Opisuje także kurczaki podobne do pawłowskich, ale o krótkich nogach. Według mnie wyglądają identycznie jak te z rysunku Aldrovandiego, tylko Aldrovandi jakoś im grzywki odwrotnie uczesał. Brody, duże czuby czy obficie opierzone skoki u kurcząt nie są jednak sposobem tych ptaków na przystosowanie się do chłodniejszego klimatu. W Tybecie, czy na płaskowyżu Qinghai rodzime kurczaki nie mają czubów. Jedyną zmianą jaką przeszły w Tybecie jest przystosowanie się do lepszego wykorzystania tlenu ze względu na duże wysokości. A właśnie, co ciekawe zrobiły to same a człowiekowi ( Tybetańczykom) pomógł w tym inny hominid z którym się skrzyżował. My mamy około 3% genów neandertalczyka ( np. białą skórę) a oni przejęli adaptację w postaci wykorzystania tlenu. Fajnie wygląda jak chłopaki zdobywają wysokie góry a sprzęt taszczą im Szerpowie. Z takim ładunkiem na plecach jak Szerpowie to pewnie by nawet nie doszli do podnóża góry. A kurczaki... cóż.
Na początku XX w A. Serebrovski szukał rasy z Pawłowa w tej miejscowości i znalazł kochiny i brahmy. Miejscowe ptaki były wymieszane z nowymi azjatyckimi. Nawet bojowych Orłowa nie znalazł, choć istniały w innym miejscu. Miały białe nogi jak asil i nie były mahoniowe w kropki ( temat mahoniu omawiany wyżej). Podobno Katarzyna II ( władczyni Rosji po śmierci męża Piotra III) , sama hodowała takie pawłowskie. Katarzyna II nazywała się jednak wcześniej Zofią Fryderyką Augustą von Anhalt-Zerbs i była Niemką, urodzoną w Szczecinie. Czyżby nie widziała takich kurczaków wcześniej u siebie? To czy była u siebie ( urodzona w Szczecinie) to inna sprawa. Jej adorator Stanisław August Poniatowski dostał kosza, ale potem mianowała go królem i jak przyszło co do czego to Poniatowski łatwo oddał Polskę Rosji w imię miłości do Katarzyny. Białogłowa wiedziała co robi. Skoro była już władczynią Rosji to pokazał figę rodzinie z zachodu. Wracając jednak do kurcząt to był to wiek XVIII czyli jeszcze przed ustaleniem pierwszych, konkretnych ras a już walec przetaczał się przez Polskę z zachodu na wschód i odwrotnie. Konkretnie to np. rasa z Bredy odziedziczyła pióra sępie po pawłowskich i jest rasą bliżej spokrewnioną bezpośrednio z pawłowską niż zielononóżką co poświadcza także, że niektóre ptaki w tym typie ( z brodą i sępimi piórami) przedostały się na zachód bezpośrednio. Sułtana już omawialiśmy. Pawłowska nie ma jednak wspólnego starożytnego, europejskiego przodka z zielononóżka, ale jest z nią znacznie spokrewniona, bardziej niż z pozostałymi np. czubatymi kurczakami. Zielononóżka znów stała sie łącznikiem przenoszącym czubatość ze wschodu na zachód Europy, lecz w przeciwieństwie do pawłowskich jest dużo bardziej europejskim, niż azjatyckim kurczakiem. W Polsce nie ma tradycji walki kogutów, bo pewnie wtedy zielononóżka by miała więcej krwi takich ptaków. Pawłowska, krwi bojowych ma dość dużo w swojej przeszłości dzięki np. krzyżowaniu z bojowymi irańskimi, czego wynikiem końcowym jest bojowy Orłowa.Nie będę się jednak wdawał w szczegóły bo powoli zawędrowaliśmy do Azji a temat to kurczaki europejskie i zostawiam pole, do mile widzianych dyskusji.
Poniżej zdjęcie kurcząt syberyjskich, jak je nazwał Houwink, ale jak dla mnie to tylko pozostałości opierzonych skoków u znanych współcześnie czubatek. Fajnie, przezornie facet przedstawił nazwy w różnych językach. A gdzie nasza nazwa? No i z punktu widzenia Brytyjczyków brzmiałaby zupełnie inaczej.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-03-27, 12:21, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-03-27, 21:20   

Jeszcze na chwilę z 1909 roku Houwinka i jego syberyjskich, przenieśmy się do 1842.

Bo syberyjskich kurcząt na przestrzeni lat było wiele, te ze poniższego zdjęcia w przedrukach także niekiedy nazywano syberyjskimi.
W rzeczywistości takie ptaki w 1842 ( z tego roku pochodzi rysunek) sprowadził z Moskwy do Bostonu E. Wight. Pisał, że te kurczaki prawdopodobnie stracą w następnych pokoleniach pióra na nogach, gdyż w Bostonie klimat jest łagodniejszy niż w Moskwie. Dalej pisze, że mufy i brody pomagają im najprawdopodobniej utrzymać ciepło a czubki, wskazują, że w ich żyłach płynie krew kurczaków polskich. Są bardzo małe a upierzenie trochę przypomina silki. Podobno są bardzo dobrymi nioskami.
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 129 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6799
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-03-27, 22:54   
   Nr Tel.: 601 654 364


"De hoenderrassen in hunne vormen en kleuren" - "Rasy drobiu - kształty i kolory" 1909 rok -
Roelof Houwink (1869 - 1945)
faksymile z 1983 lub 1985 roku - cztery części w dwu tomach:
https://www.boekwinkeltje...n-Hunne-Vormen/
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 65
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2253
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-03-27, 23:10   

Mam reprinty tej ksiązki w swojej bibliotece.
Kopalnia wiedzy na temat ras kur na początku XX wieku.
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 65
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2253
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-03-27, 23:38   

Krzysiek mnie ubiegł bo wstawił jeden z rysunków, które chciałem zamieścić.

Tymi trzema rysunkami inspirowałem się gdy starałem się znaleźć swoją drogę w tworzeniu "czubatki staropolskiej". Są bardzo poodbne nie ntylko z budowy z "Bażancikiem".
Proszę zwrócić uwagę, że jest to typ kury bardzo dobrze przygotowanej do funkcjonowania w warunkach Europy Środkowo- Wschodniej. Tam nie ma co odmarzać. Dwie z prezentowanych tam kur mają brody, a grzebienie są różyczkowe.

Są one w opozycji do kur typu śródziemnomorskich, które w zasadzie mają lżejszą budowę i generalnie nie mają brody lecz dzwonki.

Można więc wysnuć hipotezę graniczących z pewnością o dwóch drogach rozprzestrzeniania się kur czubatych w Europie. Jedna droga to północna, a druga południowa.
Rzym nie ma więc monopolu na czubatość.

Co wiecej - broda u naszych czubatek polskich brodatych (miniaturowych i duzych) raczej wskazuje na to, że ten typ kur czubatych przyszedł do Europy żachodniej drogą północną.
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-03-29, 19:25   

Najpierw trochę rozwinę tzw. typ śródziemnomorski o którym wcześniej już pisałem: co by to nie miało oznaczać. Kurczaki z krajów śródziemnomorskich nigdy nie różniły się od pozostałych. A jeśli rozmawiamy o konkretnych , jak leghorn, włoszka czy minorka ( takie flagowce tego rejonu) to ptaki które znamy powstały w Anglii, USA i w Niemczech a nie na południu Europy. Trochę znowu się popastwię nad Rzymianami.
Jak się okazuje to Rzym nie ma monopolu także chyba na nioski a co dopiero na czubate. Kiedyś jak się dowiedziałem, że kurczaki udomowili w Indiach, to sobie tak myślalem- no proszę, to oni objadali się jajami na całego, zanim my poznaliśmy ich smak. Potem zainteresowałem się bojowymi, oczywiście w wersji wystawowej europejskiej. Wszędzie było napisane, że niosą około 80 jaj rocznie. W rzeczywistości niektóre znosiły jednak duzo więcej. To jak to jest ? Ale, jak to określił powyżej Staszek, chyba także miałem nosa. No i zawędrowałem ( w przenośni) znów do punktu wyjścia, czyli do Indii. I co? Ano oczy mi się zrobiły jak pięć złotych bo przytłaczająca większość kurczaków w Indiach ledwo 60 wyciąga. Te leghorny to istne Farrari. Okazało się, że to autorzy takich mądrych stwierdzeń, pokutujących od lat, robią sobie sami jaja, ale z nas. Trzeba ich jednak trochę obronić bo pewnie, po części, sami nie mieli takiej wiedzy. Tylko po co ją teraz powielać i brnąć w to dalej. Rzymianie tak na prawdę to zwinęli kurczaki Grekom. Zresztą jak im się udało podbić taki kawał świata, jak zasuwali jedynie na pieszo ( film ''Gladiator'' to taka bajka w której Rzymianie jeżdżą na koniach i w dodatku mają strzemiona, których w ogóle nawet nie znali) i broni nie potrafili dobrze zrobić tylko wykorzystywali najpierw tą grecką a potem z Półwyspu Iberyjskiego robioną przez Celtoiberów. Może tych Greków najpierw tak wzięli podstępem, by zdobyć broń. Nie zaprzeczę jednak że znali i hodowali kurczaki. Co to były za kurczaki? Otóż greckie o pochodzeniu afrykańskim. Tak, jak z mieczami, wykorzystali już sprawdzone ''gotowce'' a sami nic nie udoskonalili. Do dziś w dużych ilościach wioskowe kurczaki z Afryki są najbliższymi krewnymi tych '' śródziemnomorskich'' choć z wyglądu nie bardzo je przypominają i odwrotnie. To właśnie takie kurczaki, pozostałości tych pierwszych, afrykańskich, na warsztat wzięli potem benedyktyni. Jak się połapali, że niektóre z wiejskich kurcząt niosą więcej jajek od innych? Dzięki reformie, której jednym z celów, jak jest opisywane, było unowocześnienia rolnictwa. Czyli w skrócie, opodatkowanie chłopów. Z wiejskich podwórek w ramach podatku, kurczaki trafiały do klasztorów a mnisi mając dużo czasu je obserwowali i przynajmniej nie zmarnowali a wręcz przeciwnie. Kurczaki znosiły coraz więcej jaj. Potem z włoskiego miasta portowego Livorno, pierwsze ''livorno'' czy ''italianery''- są to nazwy po angielsku i niemiecku, popłynęły sobie do USA w 1828 roku lub trochę poźniej. Kurczaki takie biegały jednak po całej Toskanii, więc powinny się nazywać toskańskimi. Czemu wybrali toskańskie a nie sycylijskie? Pewnie mieli powód. Wróciły potem do Europy jako leghorn, ale nie do Włoch tylko do Anglii a stamtąd zaraz Niemcy zabrali je do siebie nazywając ''italianerem'' te, które nie były białe. Ale to nie koniec. Anglicy jakoś nie pokochli pierwszych leghornów, bo stwierdzili, że są zbyt małe. Domieszali troche innych, jak np. do kurczat z Minorki ( na Minorce , kurczak minorka w tej wersji pojawił się całkiem niedawno) np. langshana i poprawili wielkość. Takie udoskonalone leghorny znów trafiły do USA i dopiero w pełni rozwinęły skrzydła niepokonanych niosek. Do Włoch, paradoksalnie, kurczaki włoskie, trafiły z Niemiec i Anglii i wyparły miejscowe ptaki. Sami Włosi nawet tak uważają. Twierdzą, że ich toskańskie był dużo mniejsze a te niemieckie są ogólnie dużo, dużo większe. Na Sycylii zachował się jedak kurczaki będące tam od dość dawna, ale jakoś nie prypominają e+ ( kuropatwianego) tylko eb. Nawet genetycy swego czasu pokusili się o określenie tych kurcząt jako ebc. Ale okazało się, że to jednak eb z modyfikatorami. Pierwsze leghorny zresztą były białe, czarne i tzw. brązowe. Czemu nie black brasted red ( czerwone z czarną piersią) lub duckiwng, wspomniany wyżej? Bo one nie były wcale kuropatwiane e+. Pierwsze mutacje kurcząt, które wielkością różniły się od dzikich to, jak już wspominałem E, ER i eb. Wszystkie pierwsze, w miarę udomowione kurczaki właśnie były w tych ubarwieniach. W dodatku nie miały wielu mutacji odnośnie dodatkowych modyfikatorów co skutkowało tym, że ich potomstwo lęgło się w czystości ubarwienia. E świetnie ukrywa także różne wzory, np. łuskowanie a biały dominujący wymiecie wszystkie inne kolory ( oczywiście jest kilka rodzajów podłoża genetycznego bieli). Niektóre białe leghorny są nawet jastrzębiate, ale tego nie widać. Wszystkich linii jest ze siedem na świecie. Spory filozoficzne typu : co było pierwsze, jajo czy kura ? dobiegają końca. Oczywiście, że jajo, ale i tak w to niektórzy powątpiewają. A w zasadzie to nioski nie pochodzą z Indii.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-03-29, 19:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
przemo-196 



Województwo: Dolnośląskie
Wiek: 35
Dołączył: 22 Wrz 2015
Posty: 208
Wysłany: 2019-04-02, 18:44   
   Nr Tel.: 605-884-444


Mam pierwsze kurczęta, już zaszczepione ;) 81 sztuk. Część to zagrodówki, ale po ostatnich dopingach :) stwierdziłem ze zmieniam koncepcje i już próbuje wyciągnąć dwa kolory, może 3. Pewne skończy się na jednym, ale od czegoś trzeba zacząć. 05.04.2019 klują się następne.
Na zdjęciach te kurczęta z przewagą złotego puchu to zagrodówki.

 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 129 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6799
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-04-02, 18:47   
   Nr Tel.: 601 654 364


Fajna, wyraźna różnica pomiędzy karzełkami a zagrodowymi :)
Poproszę 20 sztuk, tych małych ciemnych. Bo ja tylko małe i ciemne ;)
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
przemo-196 



Województwo: Dolnośląskie
Wiek: 35
Dołączył: 22 Wrz 2015
Posty: 208
Wysłany: 2019-04-02, 18:57   
   Nr Tel.: 605-884-444


Mogę Ci Bawka uzbierać jaj;) jak co na priv.
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 129 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6799
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-04-02, 18:59   
   Nr Tel.: 601 654 364


Żartowałam :) Chociaż maluchy są przednie :) Tfu, tfu, tfu :D
Musiałyby być brzozowe, ale takie nie są za europejskie ;)
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-04-02, 19:16   

Pani Małgosiu a czemu brzozowe to nie Europejskie?
przemo-196 , czyli jednak wyszły pszeniczne.



Ciąg dalszy przygód kurczaków z Rzymianami. To nie tak, że ja nie lubię Rzymian, owszem, lubię, tylko trochę na sposób Galów – Asteriksa i Obeliksa a i odpowiedni eliksir się znalazł. Columella – jak go przedstawiają , rzymski autor prac o agrotechnice, który urodził się na początku naszej ery, dość w swoich pracach dał wskazówek jak hodować kurczaki. Mianowicie jedną ze wskazówek, była eliminacja kurczaków o białym upierzeniu. Czemu? Bo jak pisał, takie kurczaki są łatwym celem dla drapieżników. Uważał także, że lepszymi są te co mają małe grzebienie. Białe ptaki miały być także mniej płodne. No te dwie rady faktycznie pomogły w utrwaleniu cech niosek. W doborze kogutów kierował się natomiast ich walecznością, gdyż kiepski kogut według niego nie był w stanie obronić haremu przed wężami. Opis wskazuje, że faktycznie byli ''fachowcami'' od niosek. Dobrze, że coś zostało dla benedyktynów. Znakomicie rozróżniał rasy jemu współczesne ciężkie od lekkich. Te pierwsze należało hodować w stadkach jeden kogut na trzy kurki a lekkie to jeden kogut na pięć kur. Zaznaczał, że te większe kurczaki niechętnie kwoczą i należy jaja podkładać pod te mniejsze. Columella znał także kurczaki karłowate, ale jak pisze, nie warto sobie nimi zawracać głowy, chyba, że trochę popatrzeć. To norma, że Rzymianie byli nastawieni konsumpcyjnie do życia a zazwyczaj konsumowali wytwory innych, podbitych nacji.Ale.... nic nie wspomina o kurczakach czubatych, które Grecy znali już 300 lat przed jego urodzeniem. Czyżby za jego czasów już ich nie było? Grecy także znali kurczaki z włosami jak koty, Columella milczy na ten temat, mimo, że rozpisuje się na temat kurczaków dość długo, łącznie ze sposobem ich karmienia. Trzysta lat to długi okres. A takie ciekawostki jak jedwabiste czy czubate wtedy musiały być hodowanie jedynie hobbystycznie i lokalnie przez Greków. W myśl przysłowia '' każda sroczka swój ogonek chwali'' Columella twierdził, że właściwie to rzymskie kurczaki sa dużo lepsze od tych greckich, ale nie mógł nie wiedzieć, że w 145 r. p.n.e. Rzymianie podbili Grecję i przejęli ( jak miecze) także ich kulturę, modyfikując ją trochę. Nieświadomie jednak uchowali jednego starożytnego przodka leghorna. Dzięki temu także dziś wiadomo, że historia była niejednokrotnie naginana do własnych celów. Co prawda para oryginalnych czubatek ''rzymskich'' przetrwała do dziś i stoją sobie cierpliwie w muzeum watykańskim. Ale próbek genetycznych z ceramiki się nie wyodrębni. Ciekawe czy nie świsnęli tych posążków komu innemu, bo jak udowodnić że to oni je wykonali. Wiadomo tylko, że pochodzą z tej epoki. Równie dobrze mogą sobie stać np. w muzeum w Nowej Zelandii. Czemu napisałem, że to przygody kurczaków z Rzymianami a nie odwrotnie? Dlatego, że to kurczaki globalnie są świadkami powstawania i upadku wielu cywilizacji a same trwają do dziś. Przerośnięte '' ego'' Rzymian, którzy posiadając w swoim panteonie sporo cesarzy żółtych i kulawych ( wyjaśniałem czemu żółtych - wszyscy Flaviuszowie i kulawych, wszyscy Klaudiusze a było ich sporo) objawiające się twierdzeniem, że dorównują bogom, przejął nie kto inny jak Karol I Wielki. To król Franków i Longobardów, czyli krótko mówiąc Niemców i się zaczęło. Longobardowie zajmowali tereny obecnej Padwy i graniczyli ze Styrią ( wyżej już był omawiany kurczak styryjski). Karol I Wielki wbrew obecnie panującemu papieżowi, ogłosił się Cesarzem Rzymu. Kolejny papież Leon III przezornie, zaraz po objęciu pontyfikatu, natychmiast przekazał Karolowi klucze św. Piotra ( o św. Piotrze i kurczakach trochę później i to nie jest żart, 1 kwietnia był wczoraj) co oznaczało, że uznaje go oficjalnie za Cesarza Rzymu i swojego zwierzchnika. Potem nasi zachodni sąsiedzi wpadli na pomysł by od 1157 nazywać swój kraj Świętym Cesarstwem a następnie nawet Świętym Cesarstwem Narodu Niemieckiego, jak przystało na mentalną spuściznę po Rzymianach. Król Niemiec miał być uniwersalnym cesarzem łacińskiego zachodu a w historiografii jet to traktowane jako kontynuacja ideologiczna Cesarstwa Rzymskiego. No faktycznie, ciekawa ta ideologia, która doprowadziła wprost do faszyzmu. A według tej samej historiografii my mieliśmy wtedy dopiero z drzewa złazić a gdzie tu dopiero hodować kurczaki. Kurczę, najpierw państwo żółtych i kulawych a potem jeszcze lepiej, bo samych świętych. Zresztą poznaliśmy tą ich świętość. Okres rozwoju użytkowości kurcząt zapoczątkowany przez benedyktynów zbiegł się w czasie gdy z osławionych Rzymian pozostała już tylko sama nazwa. Na wschodzie było jednak także inne cesarstwo rzymsko - greckie – Bizancjum, zresztą w opozycji od dłuższego czasu do tego zachodniego przejętego przez Niemców. Kurczaki obejrzały sobie nie jedno, ale mało kto wie, że kiedyś zajmowały dość wysoką pozycję w kulturze europejskiej, nawet bardzo dosłownie wysoką, bo na wieżach kościelnych i to bezpośrednio nad krzyżem. Ale to opowieść na potem.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-04-02, 19:39, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 129 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6799
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-04-02, 20:08   
   Nr Tel.: 601 654 364


Krzysiek napisał/a:
Pani Małgosiu a czemu brzozowe to nie europejskie?


Mogą być? Super! To moje kurdupelki się załapują :d
Tylko muszę wydać te ostatnie z żółtym na skokach ;)


Krzysiek napisał/a:
Columella ... nic nie wspomina o kurczakach czubatych

Czy aby na pewno? A byli tacy w Polsce, którzy wyczytali w dziele rzeczonego autora, że były mu współczesne kury z grzywami i przeczytali: z czubami 8)
To ci sami, którzy uważają nadal, że czuby są z piór grzywy...
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-04-06, 15:15   

Właściwie to ja się temu bardzo nie dziwię. Przez wieki zaborów i zależności, karmiono nas bzdurami i właśnie o to im chodziło, by mieć wpływ na nasz sposób myślenia. Dziwię się natomiast, że w dalszym ciągu niektórzy przyjmują to za pewnik bo przecież nikt teraz nie zabrania czytania tego co chcemy, szczególnie o własnej historii. Trafnie oddają to słowa wypowiedziane przez aktorkę B. Dykiel w filmie ''Wyjście awaryjne'' - '' fikcja musi być prawdopodobna by stała się prawdą''. Tylko ta ma potężne dziury jak ser szwajcarski, od samego początku. A właśnie, czyżby biedny Columella nie wiedział nawet , że produkcja najstarszego sera na świecie, bagatela już sprzed 7500 lat, odbywała się na terenach obecnej Polski, zamieszkiwanej przez naszych bezpośrednich przodków. Może nie lubił sera, ale koło znał. Nie zastanawiał się facet skąd się wzięło? Znowu najstarszy na świecie wizerunek znaleziono prawie koło tego sera, ale trochę jednak młodszy od niego. Niektórzy nadal wierzą i powtarzają, że jednak ten najstarszy ser to ze wspaniałego Egiptu, ale on ma tylko 4200 lat. Koło z Mezopotamii jest także młodsze. Robią to celowo? Mam nadzieję, że nie. Czyżby takiego np. Columellę dawno temu ocenzurowano, ale nie wszystko udało się zniszczyć. Słowa wciśnięte w usta Kilkujadka z ''Kingsaiz'' - '' ale my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają'' pewnie odnosiły się bardziej do czasów nam współczesnych, lecz historia, a szczególnie ta prawdziwa lubi sie powtarzać a ta miłość jest bardzo dosłownie zaborcza. Pozornie to nie o kurczakach, ale na początku pisałem, że bez poruszenia pewnych kwestii nie da się wszystkiego wyjaśnić. Tą część zakończę stwierdzeniem
ks. Józefa.Tishnera; są trzy prawdy – nie będę jednak cytował a jak ktoś chce to sobie znajdzie.
A co tam słychać u Aldrovandiego ? Aldrovandi w zasadzie napisał jedna ważną rzecz, że:
'' istnieją kurczaki większe niż nasze, które powszechnie nazywane są Patavinians'' . No cóż, czemu tak to ujął, bo Padwa wraz z Wenecją dopiero od 1886 roku należy do Włoch. Została założona natomiast już w IV w p.n.e. A jej mieszkańcy niewiele genetycznie mieli wspólnego z ludźmi południa i nawet na Sardynii mieszkali. Aldrovandi żył jednak w latach1522 -1605. O Aldrovandim już troche pisałem, ale nie wspomniałem, że np. narysował kurczaki z pięcioma palcami, co dobrze widać na rysunku, a potem twierdził, że takich nie zna. Ale akurat w to co zacytowałem wyżej mu wierzę. Cała prawda. A taki wielki badacz jak Ghigi- ten od figurek watykańskich, to w zasadzie przełom XIX i XX w. Zdziwiony bym był bardzo, gdyby Ghigi orzekł coś innego zwłaszcza, że Włosi wtedy niedawno dostali w posiadanie Padwę i Wenecję na stałe ( taki prezent) a on sam był w gronie intelektualistów i naukowców, którzy popierali faszyzm. Opublikował coś takiego jak np. '' Biologiczne problemy rasy i hybrydyzacji'' i nie miał na myśli kurczaków. Oprócz tego, uważał z całą stanowczością, że araukana pochodzi od innego niż RJF, wymarłego dzikiego przodka. Totalna bzdura. Nawet taki autorytet w przeciwieństwie do Gigiego, jak Karol Darwin piszący o czubatkach niby ma rację bo to Darwin , ale jednak nie ma racji, bo to nie pasuje do koncepcji. Ale Darwin miał rację i wiedział co mówi i pisze.
Na początku XX w a dokładnie w 1906 roku , trochę wcześniej niż swoją pracę wydał Houwink, choć coś tam już pisał trochę wczesniej bo w1880 roku, Anglicy opisali wszystkie rasy znanych im współcześnie kurcząt europejskich. Nawet najwięcej czasu poświęcili w opisie kurczakom czubatym z Polski. Jednak w końcu pada stwierdzenie, że to jednak nie miejsce ( ta książka) na takie wywody. Faktycznie czas kiepski. Czyżby bali się Niemców. Ta oszczędność informacji im jednak także nie pomogła. Ciekawą rzeczą jest to, że Anglicy wymieniają leghorna jako rasę włoską, mimo, że jej opis zdradza jak powstała ( już o tym pisałem). Czyżby sprawiedliwie, mimo wszystko, oddali włochom ich toskańską, tylko już bardziej użytkową. Przecież nikt im tego nie nakazał a toskańska to jednak nie leghron. Tak samo postąpili z ankoną, minorką czy innymi tzw. śródziemnomorskimi. Przy każdej rasie czubatej, włoskiej czy francuskiej zaznaczają polskie pochodzenie. Nawet rozrysowują drzewo genealogiczne zgodnie z pochodzeniem. Pewnie, gdyby Polska wtedy istniała to byśmy mieli, oprócz zielononóżki, kilka ras kur czubatych na gotowo. Co prawda 9 ( po 1906) lat później powstało Królestwo Polskie, ale to tak jak za PRL-u a zwierzchnikiem królestwa był nie kto inny jak: Najjaśniejszy Cesarz Wszechrosji – znowu kolejny cesarz, czyżby był taki jasny, że nie szło na niego patrzeć. A w dodatku w formalnym zapisie nasze ziemie były jemu podległe po wsze czasy. Upomniał się o nie po II wojnie światowej następca cesarzy wschodnich - Stalin. I tak od zwierzchnictwa Niemców przeszliśmy gładko pod inne..
No i jak tu hodować rasowe kurczaki, choć to najmniejszy problem. Do czego zmierzam? Bo wtedy w Petersburgu były już organizowane wystawy drobiu i skoro kurczaki, jak u Houvinka, przyszły ze wschodu to musiały od razu przefrunąć, bez międzylądowania nad dawną Polską z zimnej Rosji. Niby Niemcy z Rosjanami się nie zgadzają, ale historia pokazuje co innego. Wtedy to zaistniała rasa pawłowska. Ale wcześniej wspominałem, że Serebrovski szukał tej rasy w Rosji i nic nie znalazł. A tu na wystawy raptem im z nieba spadły. Anglicy jednak nieśmiało wymieniają w części poświęconej tzw. innym rasom europejskim rasę Polish, or Padue. Są wymienione jeszcze z tej częsci Europy rasy z Węgier, aż dwie z czego jedna to taki leghorn. A co z Grekami? Poszli w zapomnienie. Trochę tak, ale tylko dla pozostałej części Europy, gdyż praktycznie Turcy rozgościli się tam na dobre od 1453 roku, tym samym kładąc kres Bizancjum ( cesarstwo rzymskie wschodnie bez wpływu Niemców do którego jeszcze trzeba będzie wrócić). Turcy jednak, co by tu nie mówić, na prawie tzw. miletów utrzymali wówczas w swym imperium podział narodowościowy podbitych nacji dając im dość swobody na zachowanie wyznanie i kultury, choć jej rozwój siłą rzeczy został zatrzymany. Od 1821 roku Grecja zaczęła się oswobadzać spod wpływów tureckich, ale trafiła z deszczu pod rynnę, gdyż tron grecki objął Konstantyn I Grecki. Tytuł jednoznacznie nawiązuje do cesarzy bizantyjskich, ale to taka zmyła, bo za tym tytułem kryje się nie kto inny jak spadkobierca dynastii Oldenburgów, czyli znów Niemiec. Tym samym kierunek obrany przez Grecję mógł być tylko jeden – zachodni. Od wspomnianego Karola I Wielkiego, Niemcy dobrze pamiętali przeciwstawne im Bizancjum pod wodzą Greków i ich kultury. Teraz ich niemiecki przedstawiciel przybierający tytuł bliski sercu Grekom, bo Konstantyn I stworzył Bizancjum, zasiedlili się w końcu w Grecji. To co zostało ze świetności Greków i ich sławnych nawet w czasach rzymskich kurczaków, możemy już zobaczyć na własne oczy, czyli nie zobaczymy już nic. Nawet nikt się nie zająknął o nich podczas pierwszych wystaw. Okres turecki w dziejach Grecji to właśnie ten, kiedy sułtan otrzymał czubate kurczaki, bo ich wcześniej nie widział. Byle czego sułtanowi się nie dawało w podarunkach a szczególnie czegoś co by nie zrobiło na nim wrażenia, bo można było to przepłacić własną głową. Te czubatki nie wyszły jednak z pałacu sułtańskiego. Ludność turecka wolała walki kogutów i kurczaki śpiewające. Jeszcze taka drobna uwaga, bo w tamtych czasach nie było Turcji tylko Imperium Osmańskie. Współcześni Turcy to nie Osmanowie, ale znów zapędzamy się do Azji więc stopuję. I taki żarcik: może im się tak czubatki spodobały, bo tamte im niestety zdechły, że nie omieszkali potem pojawić się po nie sami w Rzeczpospolitej, ale ich nie dostali a respekt pozostał i potem nie uznali – to fakt- jako nieliczni rozbiorów Polski.
Zdaję sobie sprawę, że w jednym wpisie przeskakuję niekiedy setki lat, ale może jest to mniej nudne i oddaje sens stwierdzeniu, że historia lubi się powtarzać.

Co by nie pisać Darwin raczej wiedział co mówi, a Anglikom trudno było zaprzeczyć tak znanemu na świecie rodakowi. Wtedy jeszcze wiedzieli ( pamiętali) coś czego my nie wiedzieliśmy już o naszych kurczakach, ale nie z genetyki tylko z historii. To tak jak z wiedzą na temat śmierci generała Sikorskiego. Mieli jakiś czas temu ujawnić na ten temat fakty, które znają, ale się rozmyślili, czemu? Co prawda sprawy nieporównywalne rangą z kurczakami, ale powód chyba ten sam.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-04-06, 15:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-04-14, 16:46   

Kilka wpisów wstecz wspomniałem o kogucie i św. Piotrze. Co łączy najważniejszego apostoła chrześcijan z tym ptakiem? Wbrew pozorom i obecnym, znikomym statusie kulturowym kurczaków w Europie na początku naszej ery było zupełnie inaczej. Początki obecnych wiodących religii na świecie wywodzą się z Azji i w zależności od regionu ulegały stopniowym modyfikacjom. Co prawda naukowcy w XIX i XX w ochoczo zawsze nowe odkrycia starożytnych cywilizacji łączyli z
zabobonnością ich mieszkańców i tendencyjnie wszystko wpisywali w ramy ''jakiejś'' religii bądź kultu. Patrzyli jednak zawsze przez pryzmat współczesnej im kultury europejskiej co nie pozwalało na dostrzeżenie całokształtu i sedna wierzeń starożytnych. W rzeczywistości wiele pierwszych, starożytnych ksiąg, które dotrwały do naszych czasów, jak np. wedy, były spisem pierwszych przemyśleń filozoficznych, oraz zawierały praktyczną wiedzę o otaczającym nas świecie. Arystoteles nie jest pionierem w tej dziedzinie i być może nawet on korzystał z wcześniejszych zapisó. Od zarania dziejów wiara opierała się na walce dobra ze złem, światła z ciemnością i to jest motyw przewodni, który trwa od wieków i właściwie opiera się bardziej na etyce czy filozofii sensu życia. Niby proste, ale sami wiemy do jakich wypaczeń dochodziło i dochodzi nadal w imię opacznie rozumianego, być może niekiedy celowo, jednego ''właściwego'' punktu widzenia danej nacji. I tu w dzieje kultury europejskiej wkracza nasz kogut, który wraz z filozofią wschodu przybył na nasz kontynent i nie był jeszcze zwierzęciem typowo użytkowym, co jak sądzę, trochę już przybliżyłem w poprzednich wpisach, pokazując zawiłe ścieżki, które doprowadziły do obecnego, znikomego statusu kulturowego tego gatunku. Ktoś tysiące lat temu zauważył, że jest to jedyny ptak, który '' rozróżnia'' ciemność od światła, czyli noc od dnia a w dodatku precyzyjnie zwiastuje swym głosem nadejście wschodu słońca, które rozświetla mroki nocy. Obecnie niektórzy sąsiedzi nie są zbytnio zachwyceni tym zwiastowaniem nadejścia słońca o czym wielu z nas mogło się już przekonać na własnej skórze, ale to taki drobiazg. Mechanizmy związane z pianiem kogutów o określonej porze także już są znane, lecz jesteśmy na etapie św. Piotra ,pierwszego papieża. Skoro wiadomo, że pomysł na religię przyszedł ze wschodu to i kogut musi się pojawiać na początku chrześcijaństwa. Otóż św. Piotr był kiedyś zawsze przedstawiany z atrybutami w postaci klucza, zwoju( forma antycznej książki) i koguta. Obecnie z obiegu wypadł jedynie kogut. Zwój oznacza, jak przystało na księgę, mądrość, klucze symbolizują bramę do Królestwa Bożego. A kogut? Otóż przed ukrzyżowaniem Jezusa, Jezus powiedział właśnie Piotrowi, że ten się go zaprze przed świtem nim kogut zdąży zapiać trzy razy ( tu brak zgodności, czasem dwa razy). I tak się stało. Piotr Apostoł wyparł się znajomości z Jezusem by uniknąć kary. Czemu jest teraz najważniejszym apostołem pomimo tego czynu? Dlatego, że po przemyśleniu zmienił zdanie i odkupił swoje winy. Sam umarł, tak jak Jezus na krzyżu. Pianie koguta zatem ma przypominać trudne chwile zaparcia się przez Piotra, ale także zmianę zdania i wyjście z mroków nocy w jasne światło dnia. Symbolika wyraźnie zmierza do odwiecznej walki dobra ze złem i związanych z tym rozterek człowieka, a właśnie tak postrzegała koguta większość mieszkańców antycznej Azji – niektórzy nadal tak to postrzegają. Pianie koguta i związane z nim nadejście nowego dnia, było w zasadzie symbolem uniwersalnym, gdyż na początku chrześcijaństwa także symbolizowało zmartwychwstanie Jezusa, narodziny nowego życia, jak nadejście nowego jasnego dnia. Obecnie z tej symboliki w koszyczku wielkanocnym znajdziemy jedynie jaja, na które przerzucono symbolikę nadejścia – narodziny nowego, co z założenia jest na samym początku czyste i tylko od nas zależy co dalej zrobimy. Byli i tacy historycy, którzy sprowadzali świadomie rolę koguta do budzika, który budził rano rolników do roboty, trochę w tym prawdy jest także, ale nie jest to cała prawda w rozumieniu ks. Tischnera. Nawet w pogańskiej ( co by to słowo nie oznaczało, bo zostało wymyślone w konkretnym celu) Grecji Pitagoras pisał: „Żywcie koguta, ale go nie składajcie w ofierze, ponieważ jest on poświęcony słońcu i księżycowi''. Dalej, przyrodnik Elian opisuje, że kogut był przyjacielem Latony, towarzysząc jej porodowi, gdy przyszło na świat „boskie rodzeństwo” – Apollo i Artemida. Rzymianin, Piliniusz Starszy uważa pianie koguta za dobrą wróżbę. Nawet Ares bóg wojny, ma dużo wspólnego z symboliką koguta. W Starym Testamencie Hiob zauważa i wykrzykuje z podziwem: '' Kto dał rozum kogutowi?'' - że odróżnia dzień od nocy i zwiastuje jego nadejście'. Można tak wymieniać dość długo'.
Jeden z naszych trzech Wieszczów Narodowych -Adam Mickiewicz w dramacie ''Dziady'' zauważa znaczenie piania koguta: ''Wkrótce, wkrótce koniec Dziadów, Słyszysz — trzeci kur już pieje; Tam śpiewają ojców dzieje, I rozchodzą się gromady''
I to nie jest jedyne odniesienie się do koguta w tym dramacie. Bawią mnie opisy tego dramatu w tej części, gdyż ma być to opisywanie obrządków zadusznych przedchrześcijańskich, obcowanie zmarłych z żywymi a pianie koguta oznajmia koniec ''Dziadów'' jako obrzędu. Biorąc pod uwagę znaczenie koguta w przypadku św. Piotra, to stwierdzę z całą ironią, że faktycznie chodzi o obrządek przedchrześcijański, czyż nie, ale z wielkim znakiem zapytania. Zresztą powiązanie koguta z zaświatami nie jest niczym nowym a wręcz przeciwnie, bo jest znane już tysiące lat wcześniej w Azji. Zmartwychwstanie Jezusa także jest łącznikiem między dwoma światami. Także piekło i niebo nie jest przypisane na wyłączność Europie a w tym wszystkim siedzi kogut od zarania dziejów aż po sam dziób i grzebień. Czasami trudno było mi uwierzyć z punktu widzenia hodowcy kurczaków, jak niepozorny w obecnym świecie ptak może wyjaśnić i połączyć wiele kwestii związanych także z wiarą. Przypomniało mi się stwierdzenie Sławka, że znajomi nie mogą mu uwierzyć, że pasjonuje się kurczakami. Chyba by się jednak nieźle zdziwili, ale swoją niewiedzą. Czemu jednak zostało to u nas zapomniane? Powtórzę ponownie, że historia lubi się powtarzać. Obecna wrzawa w sprawach kościoła nie jest niczym nowym. Już po około 600 latach naszej ery ludzie zapomnieli pierwotny sens chrześcijaństwa, wykorzystując je do własnych, niekoniecznie szczytnych celów. Panowała wszechobecna korupcja i kupczenie stanowiskami oraz tytułami w zachodnim cesarstwie rzymskim w przeciwieństwie do tego wschodniego, które zdobyło znaczną przewagę nad zachodem. Dlatego w 590 roku na papieża został wybrany nie kto inny jak mnich benedyktyn. Oczywiście był mnichem i musiał przyjąć święcenia kapłańskie zanim został papieżem Grzegorzem I Wielkim. Był to pierwszy papież wywodzący się z benedyktynów. Czemu benedyktyn? Dlatego, że zakon ten pozostał wierny nauczaniu Jezusa , bez wpływów możnych ówczesnego świata. Mottem benedyktynów jest : ''Módl się i pracuj'' . Mnisi także ślubują czystość i ubóstwo. Grzegorzowi I, dzięki naukom benedyktynów udało się swoim pontyfikatem zjednoczyć na chwilę wschód z zachodem i ''naprawić'' sytuację w kościele. Nie był to jednak okres doskonalenia niosek, lecz powrotu do korzeni a tym samym, siłą rzeczy pojawiły się na wszystkich wieżach kościelnych koguty, bezpośrednio nad krzyżami. Miały o czymś ludziom przypominać. Do naszych czasów przetrwało wiele klasztorów benedyktynów, nawet w Polsce – Tyniec czy Łysa Góra, ale próżno szukać na wieżach kogutów. Ciekawe co na to konserwatorzy zabytków? Czyżby im nie przekazali tej wiedzy? Poniżej wklejam zdjęcie opactwa benedyktynów w Corvey z 815 roku, ufundowanego po chrystianizacji Sasów ( Niemców), czyli ciąg dalszy działań wspomnianego Karola I Wielkiego. Koguty są na miejscu a opactwo zostało wpisane w 2014 r na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jest to jednak 200 lat później po papieżu Grzegorzu I. Ale, nie minęło znów około 400 lat a znów trzeba było wychowanka benedyktynów na tronie papieskim z wiadomych, wspomnianych wcześniej powodów. Tym papieżem został Sylwester II. Tym razem jednak Sylwester II był już nadzorowany bezpośrednio przez wspomniane wcześniej państwo świętych Niemców i nie sprostał swojemu poprzednikowi Grzegorzowi I. Właśnie wtedy wprowadzono także reformę tzw. kluniacką i zaczęto hodować kurczęta na nioski w opactwach benedyktyńskich. Pewnie mało osób wie, że wtedy tytuł ''książę'' pierwotnie nie oznaczał wcale królewicza ( właściwe określenie) czyli spadkobiercy tronu, ale księdza. Książęta byli wszechobecni przy ówczesnych władcach a tym bardziej '' nowo nawracanych ludów''.
U nas dużo się mówi o Mieszku I, ale bardzo mało o wpływie Bizancjum i naukach Cyryla i Metodego. To właśnie ta różnica pomiędzy antycznym ''Rzymem'' wschodu i zachodu, którą udało się zniwelować raz Grzegorzowi I. Jan Paweł II, choć nie był benedyktynem, także próbował o czym świadczą jego słowa, choć rożnie rozumiane, bądź różnie interpretowane. Do chwili obecnej w heraldyce zachowały się wizerunki herbów możnych rodów na których widnieje kogut. Owszem, jest on także symbolem odwagi i męstwa, lecz trudno podejrzewać by po 1000 roku umieszczano go tam ze względu na te ''pogańskie'' cechy. Raczej chodziło jednak o pierwotny sens chrześcijaństwa. Ale czy te rody kierowały się mottem benedyktynów, wątpię. Bardziej chodziło o symbol a nie jego znaczenie. Nie ukrywam, że pisanie zgodnie z tematem, czyli o kurczakach europejskich nastręcza pewne trudności, bez zagłębienia się w część azjatycką. Właśnie takie, zawężone pojmowanie tematu prowadzi czasem do nieścisłości, gdyż nie daje to obrazu jego całokształtu. To tak jakby po liściu nieznanego nam gatunku drzewa można było stwierdzić rzeczywisty jego wygląd. Ale czasy się zmieniają i dobrze.
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 405
Wysłany: 2019-04-15, 12:50   

Poprzedni wpis był dość długi dlatego teraz uzupełnię go zdjęciami. Pierwsze to Jezus z fresku w katakumbach rzymskich, około II w. Fresk nosi podpis''Chrystus - Dobry Pasterz''. Obecnie używany jest w większości podpis ''Dobry pasterz''. Ciekawe dlaczego ? Może to nie pasuje do obecnego wizerunku, ale Jezus nie zawsze wyglądał tak jak go dzisiaj przedstawiają na obrazach. Atrybuty to owca i oczywiście kogut. Kolejne zdjęcie, by nie szukać daleko, to herb Dusznik - Zdroju ze św. Piotrem i kogutem. Kogut od czasów papieża Sylwestra II znika z obrazów przedstawiających świętych i kościół, choć dość dużo jeszcze się zachowało wizerunków tego ptaka w takim kontekście, który jest wpisany już na samym początku chrześcijaństwa w jego strukturę jako ważny symbol. Wszystko oczywiście można logicznie wyjaśnić. Przytoczę tu słowa wypowiedziane przez Cyryla Jerozolimskiego, który stwierdza, że z ''nieoświeconymi trzeba postępować według wzoru pozostawionego nam przez Jezusa Chrystusa, nie ujawniając im wszystkiego od razu, lecz powoli jakby przez przypowieści''. Raczej nie takie zamiary miał Jezus a przypowieści trochę się rozmydliły. To zdanie tyczyło się ludzi zamieszkujących....... proszę zgadnąć samemu, Cyryl to IV w i został kilka razy skazany na wygnanie, lecz jego naśladowców nie zabrakło. Być może na herbie Dusznik białe ubarwienie koguta to przypadek - nie wiem, ale biały kogut to także symbol i coś oznacza.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-04-15, 12:58, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,22 sekundy. Zapytań do SQL: 17