Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Środa 17 Lipca 2019 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Kury europejskie a kury staropolskie czy zagrodowe
Autor Wiadomość
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-04-28, 22:08   

Chwilę jeszcze pozostańmy w starożytności. Trzymając się ściśle archeologicznych danych naukowych to sytuacja pod względem obecności kurczaków w Europie przedstawia się następująco : Grecja- 4000 do 3000 lat p.n.e. ; Ukraina 4000 -3000 lat p.n.e. ;Polska – 700 lat p.n.e. ( Kotlin i Kruszwica);Holandia – 700 lat p.n.e. Włochy 600 lat p.n.e. ;Hiszpania – 450lat p.n.e. ; Węgry- 600 lat p.n.e. ; Anglia – 200 lat ; p.n.e. Niemcy- 100 lat p.n.e. ; Francja – 100 lat p.n.e. i na koniec największa niespodzianka to Rumunia- 6000 dp 3000 lat p.n.e. No, robi wrażenie, gdyż jak do niedawna sądzono, powtarzając zachodnie bzdurki, że kurczaki pochodzą z Indii. To fakt, Indie są jednym z miejsc udomowienia tych ptaków ( jednego z podgatunków RJF), ale to zaledwie 2400 lat p.n.e. Trochę mało, bo by z powyższych danych wychodziło, że jednak kurczaki udomowiono w Rumunii, niezły cyrk, prawda? W czym rzecz? Na początek szpileczka dla Włoch, gdyż najstarsze kości kurcząt na terenie Włoch znaleziono w obecnym Neapolu, lecz 600 lat p.n.e. Neapol to nic innego jak jeszcze w tym okresie kolonia Grecka. W zestawieniu do tej pory celowo pominąłem Rosję. Wiele źródeł przypisuje obecność kurcząt w Rosji równą z datą obecności na Ukrainie. To kolejne zakłamanie i wynika bezpośrednio z tego, który zaborca przedstawia nam swoją wersję historii. Obecność kurczaków w Rosji to 500 lat p.n.e. Tereny Ukrainy a szczególnie Kijów, nigdy nie należały do Rosji, ale taką wersję przedstawiano nam, gdy jeszcze istniał ZSRR a Ukraina była jedną z republik radzieckich. Wbili nam do głowy takie pojęcie historii a teraz nikt nie kwapi się z wyjaśnieniem tego. Dziwne? Zresztą Rosja nie odpuszcza i dalej forsuje tą wersję i nie tylko wersję, ale także rozgościła się ponownie na Ukrainie. Jak śpiewał Cz. Niemen '' Dziwny jest ten świat''. Następnie U.K – Wielka Brytania to tylko 200 lat p.n.e. Kombinowano, bo zachodnim naukowcom ostatnio niebo spadło na głowy, że to Fenicjanie wprowadzili kurczaki do UK. Nawet już są w stanie zrezygnować z wersji Rzymskiej o dziwo, byle pominąć w opisach naszą część Europy. Czyli, Fenicjanie muszą opływać całą Europę, łącznie z Półwyspem Iberyjskim , by dostać się do UK, gdyż płyną z Azji. Jest to możliwa wersja, ale dodają, że pływali tam po rudę cyny, także po cynę miał się tam zjawić osławiony Juliusz Cezar w 50 r.p.n.e. O ile Julek to i owszem, mógł po cynę tam popłynąć i popłyną, to już Fenicjanie niekoniecznie. Ktoś pływał do UK, ale nie Fenicjanie jako tacy, gdyż Fenicja to sztuczny twór ( tak jak Germania) stworzony przez min Herodota, urodzonego w 426 r p.n.e. a Fenicja miała powstać już 3000 lat p.n.e. Szmat czasu między Herodotem a początkami Fenicji. Herodot po prostu użył greckiego słowa ''czerwony -purpura'' wobec ludzi różnego pochodzenia z różnych miast-państw w okolicy Morza Czerwonego. Chyba chłop źle zrozumiał i jakoś to sobie wytłumaczył. Faktycznie ludzi ci przywieźli pierwsze kurczaki do Europy, ale Fenicja jako państwo to bajka. A sami kupcy byli różnego pochodzenia. Zresztą po badaniach genetycznych wyszło, że jeszcze przed Rzymianami pojawili się tam Celtowie, którzy, co by tu nie mówić, zmasakrowali dawnych mieszkańców wyspy i sami zajęli ich miejsce. Była to chyba pierwsza eksterminacja miejscowej ludności przez inną na tak olbrzymią skalę. Oryginalni, starożytni mieszkańcy UK ostali się jedynie w Walii i Irlandii. Niestety nie jest tak, że w danym kraju zamieszkuje ta sama ludność przez tysiąclecia, choć historycy – germanie by tak bardzo chcieli i nadal żyją w wymyślonym przez siebie fikcyjnym świecie. Do UK pływali także Skandynawowie i Słowianie, zresztą mieli znacznie tam bliżej niż wymyśleni Fenicjanie i oczywiście mieli także kurczaki. Aby nie przeskakiwać zbytnio do wikingów, nazwa małą literą, gdyż to nie nacja tylko zawód a wikingiem mógł być zarówno mieszkaniec Skandynawii jak i Słowianin czy Celt, skupię się najpierw na wspomnianej wcześnie, na początku wpisów, cynie i dołożymy żelazo. Niby cyna czy wytapianie żelaza obecnie to nic takiego, ale w czasach starożytnych ? Śmiało można porównać cynę czy potem żelazo do współczesnej wartości diamentów. I tu zaczyna się robić ciekawie, bo złoża cyny były eksploatowane na terenach obecnej Polski. A starożytne piece hutnicze – dymarki z II w p.n.e. odkryto na terenie miejscowości Kanie w województwie mazowieckim. Bagatela 150 tys. pieców. Także w okolicach Kielc nie zabrakło dymarek. Dymarka to jednorazowy piec hutniczy, ale sam proces wytapiania żelaza jest taki sam jak obecnie . Nasi przodkowie więc czasem schodzili jednak z drzew z germańskich przypowiastek, nawet w okresie gdy ich jeszcze miało tu nie być i od niechcenia wytapiali sobie żelazo w sporych ilościach dla zabicia czasu, fajnie, nie ? To raczej Rzymianie siedzieli wtedy na tych drzewach a i potem jak wspominałem kiepsko było u nich z metalurgią bo nawet miecze robił im kto inny. Grecy natomiast byli bardzo dobrymi hutnikami i metalurgami a cynę transportowali do siebie z obecnej Marsylii ( Massali) portem założonym nad Rodanem, czyli z kolonii greckiej na terenach obecnej Francji, jak wspomniany wyżej Neapol. Do Massali jednak importowali cynę z Kornwalii rzeką Loarą. Słono za to płacili bo to terytorium było pod zarządami tzw. Wenedów. Wenedowie mieli monopol na cynę przez ładnych kilkaset lat. Piszą o tym nie kto inny jak sami Piliniusz Starszy i Strabon. Kim zatem byli ci Wenedowie? Ano lud mieszkający sobie nad Bałtykiem. Ale gdzie Bałtyk a gdzie obecna Francja ( Marsylia i Loara). Skubani musieli kontrolować niezły kawał Europy. Tutaj wkrada się jednak znów błędna, choć śmiem twierdzić, że celowa, interpretacja germańska. Najprościej można to wytłumaczyć na przykładzie współczesnym. Mieszkaniec Krakowa to krakowianin, natomiast Gdańska to gdańszczanin, ale obaj są mieszkańcami Polski z różnych geograficznie położonych miejsc. Tak samo jest z Wenedami, Wenetami, Wandalami czy Sarmatami i tak dalej bo nazw starożytnych ludów jest sporo. Określano ich kiedyś jako odrębne plemiona, ale czy słusznie. Strabon i jemu podobni nie mieli zielonego pojęcia o organizacjach państw w Europie na północy czy wschodzie, ale napisali prawdę. Co antyczny historyk to inna nazwa tych samych ludzi. W okresie późniejszym, państwa świętych Niemców, już celowo rozbijano Słowian na osobne i nie mające niby ze sobą nic wspólnego plemiona. To tak jak z Persami, którzy w rzeczywistości byli Irańczykami, czy wręcz przeciwnie jak z Fenicjanami, których nigdy nie było a ich stworzono jak germanów. W dodatku bursztyn z Bałtyku był nie mniej cenny od cyny czy żelaza a znajdował się tylko w Bałtyku i znaleziono go także w starożytnym Egipcie. Rzymianie ani germanie wtedy nie istnieli a bursztyn bałtycki cudem teleportował się do Egiptu. Powyższe daty obecności pierwszych kurcząt w Europie i ich migracji w kontekście metalurgii nabierają innego znaczenia.
Temat jest dość zawiły i jak ktoś ma pytania to bardzo proszę. Sprawę dość dobrze odnośnie Słowian wyjaśnia także tekst Pani M. Kawalec- Segond do którego link wkleiłem na stronie 7. Można zawsze do niego wrócić.
Ciąg dalszy nastąpi.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-04-28, 22:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-05-13, 20:19   

I świeżo po wystawie w Powsinie. Określę ją jednym słowem: ŚWIETNA. I nie piszę tego z subiektywnego punktu widzenia, gdyż sam jestem ''czubatkowiczem'' od lat.
A teraz uzupełnienie poprzedniego wpisu.
Wyżej przytoczyłem daty stwierdzenia obecności pierwszych kurcząt na terenie poszczególnych miejsc geograficznych Europy. Jak się to ma do postawienia stopy na tym terenie przez pierwszych Homo sapiens, oczywiście pomijając innych krewnych człowieka jak np. Neandertalczyk?
Pierwsi łowcy-zbieracze pojawili się około 40 000 lat p.n.e. Kolejna fala napływu, tym razem już neolitycznych rolników to 8000 lat p. n.e. Ostatnia fala, czyli nasi bezpośredni przodkowie ( przodkowie min. Polaków) przybyli jakieś 5000 lat p.n.e. jako ludność pasterska. Pasterze? Czemu nie? Tym bardziej, że nasi, choć odlegli przodkowie, pierwsi udomowili konia na stepach obecnego Kazachstanu. Udomowienie konia stało się i zresztą oficjalnie jest uznawane za pierwszy, przełomowy moment w dziejach ludzkości porównywalny śmiało do kolejnego, czyli do zbudowania silnika parowego i rozwoju kolei. Przemieszczanie stało się wtedy znacznie prostsze a przede wszystkim dużo szybsze. Nasi przodkowie, pomimo przybycia do Europy jako najeźdźcy, nie eksterminowali miejscowych rolników jak to uczynili potem Celtowie z Brytami o czym wyżej już wspominałem. Niestety nie przywieźli ze sobą kurcząt, jednak dali Europie neolitycznej konia i transport a sami przejęli od nich uprawę roli. Nic dziwnego, że u nas w Polsce znajduje się najstarszy ślad wozu kołowego – rydwanu. Ludzie południowej Europy czy Egiptu ten wynalazek przejęli od nas. Piliniusz, Tacyt, Jordanes, Ptolemeusz, nazwiska z którymi każdy się zetkną mimo woli a przynajmniej o nich słyszał, jasno i wyraźnie piszą o naszych przodkach, Słowianach, którzy od wieków mieszkali nad Bałtykiem lub jak nazywali niektórzy Bałtyk – oceanem wenedzkim ( zbieżność z obecną nazwą – Wenecja- nie jest przypadkowa). Sami pisali, że Wenedów odróżnia jedno od tzw. germanów – Wenedowie poruszają się konno i żyją na wozach, w przeciwieństwie do germanów, poruszających się jedynie na piechotę. Pieśń, która wchodzi w oprawę muzyczną filmowej wersji trylogii H.Sienkiewicza – Przygody Pana Michała- '' W stepie szerokim'' jasno oddaje patriotyczną tęsknotę atmosfery trylogii, pisanej podczas zaborów przez autora, ale także przenosi nas do korzeni naszego istnienia. A kto nie zna ''Hej, sokoły'' ? Myślę, że wszyscy znają. Koń, step – przypadek ? Nie. I co? Moje ulubione : Ano. Ano, Sienkiewiczowi dostało się nieźle po głowie ( dobrze, że nie spalono jego książek) od ''postępowych'' pozytywistów, reprezentujących kierunek filozoficzny, który miał się opierać jedynie na postępowej nauce, niestety u nas tej pokrętnej germańskiej. Ciekawe co by powiedzieli na w/w pieśni w połączeniu z genetyką, jakby nie patrzeć także nauką, ale ta różni się od innych tym, że nie kłamie.
Po co się odbyła największa starożytna bitwa w Europie na Dołężą? Przecież nasi przodkowie musieli bronić zasobów naturalnych po tej stronie Dunaju. I obronili w spektakularny sposób, gdyż Julek zwany Cezarem wolał jednak lać potem Brytów dla cyny a za Dunaj nawet nie spojrzał. Trudno nie przypuszczać, że mimo najstarszych kości kurczą znalezionych na terenie obecnej Polski, datowanych na 700 lat p.n.e. nasi przodkowie nie znali kurcząt wcześniej, sądząc po kontrolowanych przez nich regionach geograficznych Europy. Czy jak za 3000 tysiące lat, ktoś znajdzie koło np. Łodzi kawałek plastiku samochodu m-ki Kia z napisem Korea, to będzie debatował nad tym czy Koreańczycy tu mieszkali i założyli jakąś kolonię czy może byli przejazdem. Sądzę, że tym razem między naukowcami do takiej dyskusji już nie dojdzie. Musimy o to zadbać już my.
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-02, 21:30   

Zrobiło się ciepło to i rzadziej się zagląda do domowego komputera a i przychówek tegoroczny rośnie, to trzeba doglądać, sami zresztą wiecie jak to jest.
Skoro nasi szanowni sąsiedzi tak uparcie do chwili obecnej używają w EE z premedytacją nazwy padewska wobec czubatek i nie przyjmują innej możliwości, to może chwilę zajmijmy się ich własnym pochodzeniem. Przyda się to także przy opisie okazów kurcząt z poszczególnych państw odnotowanych na pierwszych wystawach urządzanych w XIX w. Ich historię według wspomnianych już historyków allochtonicznych można zacząć pięknie od słów rozpoczynających np. baśnie braci Grimm, czyli dawno, dawno temu.... oj, nie tak szybko, to także zwinęli komuś innemu. Pierwsza wersja np. ''Kopciuszka'' to przecież Grek Strabon a za nim, jak zwykle, powtarzali Aelian i Herodot. Zresztą ''Kopciuszek'' jest złym przykładem, tak jak był zły i podstępny wilk z Czerwonego Kapturka. Te zębiska i pazurki '' dobrotliwej babuni'' do tej pory widać. Czyli jak to leciało? Germanie? A może Normanowie czyli Skandynawowie? Pierwszy raz nazwy ''germanie'' użył podobno jakiś Grek Posejdonios a potem nie byle jaki Rzymianin, czyli Juliusz zwany Cezarem. Ale jak się okazało to języki germańskie nie są żadnymi germańskimi tylko indoeuropejskimi, czyli powstałe z ogólnego języka, którym posługiwali się także nasi przodkowie. Należy pamiętać, że w starożytności języki mniej się różniły od siebie niż w czasach późniejszych, gdy zaczęły powstawać tzw. etnosy związane bezpośrednio z mieszkańcami konkretnych terenów np. państw, królestw. Czyli germanie to po prostu ludzie mieszkający z rzeką, która obecnie nosi nazwę Men a w starożytności Man i płynie przez współczesne Niemcy. Oczywiście słowo ''man'' jak wiemy współcześnie nadal funkcjonuje w zachodniej części Europy – Niemcy, Anglia itd. Dodatkowo wymyślono także bajkę o Hermanie, narodowym bohaterze germanów. Herman to taki Hans czyli Jaś w bajce o ''Jasiu i Małgosi'' i w rzeczywistości po łacinie brzmi Arminius, który był synem Sigimera. Sigimer to już typowo słowiańskie słowo. W słownikach do tej pory można przeczytać, że tzw germanów już w starożytności podzielono na Niemców, Anglików i tzw. Istweonów z okolic Nadrenii i Herminionów z okolic Łaby i do tego wszystkiego wmyślono legendę o Mannusie i jego synach. Mannus to w przybliżeniu praojciec wszystkich germanów. Ciekawe jest to, że Tacyt, oczywiście używając nazw, które nadał sam ludziom z północy, wymienia w jednym rzędzie zarówno tych przodków dzisiejszych germanów jak i Słowian. Zresztą o Mannusie wspomina jedynie Tacyt i to jedynie w kontekście mitu. Dalej już sobie sami germanie go przerobili. Ci germanie mieli także pomaszerować potem na tereny współczesnej Francji. I rodzinka zachodnia w komplecie. Rodzinka ? I owszem, bo o ile Skandynawowie są faktycznie najstarszymi mieszkańcami Europy to germanie w rzeczywistości są kim innym. Wszyscy słyszeli o Celtach. W słowniku nadal przeczytamy, że kolebką Celtów są południowe Niemcy. To w końcu jak to jest? Ci germanie mieszkali nad Menem a mieli przyjść z północy a tu już następni, czyli Celtowie tam urzędowali? I owszem. Urzędowali i to jeszcze jak, wraz ze Słowianami, swoimi kuzynami po wspólnym przodku. Jak się o tym Niemcy dowiedzieli, czyli kim są w rzeczywistości, to wymyślili sobie, że ich przodkowie jak dawno temu wyszli z Afryki to ominęli Azję, która była przystankiem do dotarcia do Europy wszystkich ludzi i przeskoczyli bezpośrednio do Europy i znów próbowali zrobić siebie zasiedziałym, prawowitym ludem Europy. To im także nie wyszło, ale podręczników nie zmieniają. Całe szczęście nie wszyscy naukowcy są allochtonistami. Jednak od początku i do sedna sprawy. Niemcy są największą mieszanką genetyczną ludzi w Europie co do swoich przodków. Czemu wymyślili Afrykę, bo w większości są Celtami a już wiadomo, że Celtowie nie pochodzą z Europy, tak jak i Słowianie i mają ze Słowianami wspólnego praojca. Skoro Słowianie przybyli tak dawno temu do Europy z Azji o czym już wiedzą, to przecież oni nie mogli przybyć razem ze Słowianami. Jakby to wyglądało ?!!! Ale nauka czyni cuda, oczywiście nie dla Niemców. I tak praojciec Słowian i Celtów był tylko jeden. Mieszkał sobie na stepach Azji. Potem rody rozdzieliły się kilkoma mutacjami na Słowian i Celtów. Drogę Słowian już z przedstawiłem, Celtowie jednak, jak niektórzy nawet sądzą dotarli do Europy zaledwie w VIII w p.n.e. To by wyjaśniało brak DNA wojów Celtów biorących udział w bitwie pod Dołężą. Granica Słowian i Skandynawów przebiegała właśnie pomiędzy obecną RFN a dawną NRD (Niemcy wschodnie czyli Serbołużyczanie o korzeniach słowiańskich wcieleni do Niemiec). Nawet jeśli przybyli do Europy wcześniej to od południa i osiedlili się w zachodniej części Europy bo środkowa część była zajęta przez Słowian a południowa przez Greków. Północą rządzili Skandynawowie. Zasymilowali się z dawnymi rolnikami jak Słowianie o czym świadczy pochodzenie ze strony matki. Zarówno Celtowie, bo o germanach nie może być mowy, jak i my mamy praojców kuzynów z Azji i matki, pochodzące już z e starożytnych trzech linii europejskich. I tyle w temacie. Niemcy to w największym stopniu Celtowie, Skandynawowie i Słowianie zasymilowani ze sobą. Francuzi, Holendzry, Hiszpanie i Anglicy ( o starożytnych mieszkańcach Anglii już pisałem) są jednak bardziej jednorodni w swoim pochodzeniu od Celtów tak jak Polacy od Słowian. Z czego Polacy posiadają najwięcej genów Słowian, więcej niż Francuzi krwi Celtów. Różnice genetyczne pomiędzy mieszkańcami danych prowincji czy landów Francji, Holandii i Niemiec są większe niż pomiędzy mieszkancami Europy wschodniej czy południowej. Fajnie zawiłości pomiędzy mieszkańcami południowej i połnocnej Francji przedstawia aktor i reżyser francuski Danny Boon w komediowym filmie '' Jeszcze dalej niż północ'' czy różnice kulturowe pomiędzy Belgami a Francuzami w filmie ''Nic do oclenia''. Spotkałem się ze strony allochtonistów, że mapa genetyczna Europy jest mapą rasistowską ( chłopaki muszą jakoś odreagować), ale zarówno we Francji część mieszkańców to Słowianie jak i w Polsce Celtowie. Nawet Mieszko I był Celtem. Szkoda tylko, że nadal milczymy o władcach sprzed Mieszka, bo nawet w jego czasach nie istniała współczesna nazwa Polski i nikt takiego określenia nie używał. Nazwa - Polska - jest dość współczesna. Jeśli jednak przyjmiemy, choć niewłaściwie, że nasza historia – etnos zaczyna się od Mieszka to w takim razie Niemcy są dużo młodszym i tak krajem bo obecna nazwa funkcjonuje od 1945 roku a i wcześnie ''święci'' Niemcy zmieniali ją kilka razy. Czy tak czy siak jest inaczej niż nam to przedstawiali w czasach zaborów. Zresztą ,,chrzty'' Słowian były dwa. Powyższy tekst przyda się np. w opisie kurczaka fryzyjskiego jak i dawnych innych, gdyż jak już wyjaśniałem wielokrotnie kiedyś nie było ras w naszym obecnym pojęciu a jedynie populacje hodowane przez konkretnych mieszkańców danych terenów. My nie , ale każdy np. Holender wie, że jego państwo to nie Holandia a Królestwo Niderlandów. I zresztą w dyplomacji międzynarodowej taki zapis figuruje. Królestwo Niderlandów to część europejska jak np. prowincja Fryzja, która posiada nawet własny hymn a i Ameryka Północna jak Aruba czy Sint Maarten.
Na razie biegnę jeszcze, póki widno na obchód kurczaków.
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-20, 18:24   

Chwilowo poprzestańmy na zapisie arabskiego kronikarza Al- Idrisiego urodzonego w 1100 roku, który tak pisał o Polsce, choć wtedy używano nazwy Bulunia na zachodzie i Lechistan, czy Lechia na wschodzie ( turbosłowianie nawet dodają przydomek ''Wielka''). Zresztą w Iranie czy dalej na północ i wschód nadal tak nas nazywają. A co z plemieniem Polan? Pozostaje to jedynie między bajki włożyć, choć wszyscy znają trzech założycieli, trzech państw: Lech, Czech i Rus. Ten Lech jest jak najbardziej na miejscu. I jeszcze jedno, Ruś to nie Rosja a często są mylone. A zatem Idrisi, tak pisał: Co się tyczy ziemi Buluniia, która jest krajem wiedzy i mędrców rumijskich ( chodzi o Bizancjum), wspomnieliśmy ją już poprzednio. Jest to kraj o pięknej ziemi, urodzajny, obfitujący w źródła i w rzeki, o ciągnących się bez przerwy prowincjach i dużych miastach, bogaty we wsie i domostwa... Posiada on winnice, oliwki i mnogie drzewa różnych gatunków owoców. Do miast jego należą: Kraków, Gniezno, Sieradz, Łęczyca, Wrocław i Santok ( obecnie wieś) Wszystkie one są sławnymi stolicami i silnymi centrami, w których zebrane są dostatki rozmaitych krajów. Prócz tego zażywają one szacunku, ponieważ przebywają w nich uczeni wykształceni w dziedzinach nauk i zaznajomieni ze swymi zawodami. Co się tyczy miasta Kraków, miasta Gniezna i reszty wspomnianych miast, są to miejscowości o blisko siebie stojących budowlach... Ze wszystkich stron otaczają ją ( Polskę) góry ciągnące się nieprzerwanie i oddzielające ją od kraju Saksonii ( Niemców), Czechów i Rusi. - koniec cytatu. Oczywiście nazwy miast podałem we współczesnym brzmieniu, choć 1000 lat temu niewiele się różniły od współczesnych.
Powyższy tekst odnośnie zachodniej granicy Polski może być przykładem celowego, sprytnego, wprowadzania w błąd co do granic ówczesnej Polski. Dlaczego? Gdyż nazwa Saksonia, nie dotyczy współczesnego jej odpowiednika, czyli terenów landu mieszczącego się zaraz za naszą granicą na terenach min. dawnych Łużyc a kraju położonego w obecnej Nadrenii Północnej-Westwalii. Nadrenia to okolice Belgii i Holandii, co by się zgadzało z dawnymi wpływami Julka Cezara i także obecnością Celtów Tajemnice otaczających dawną Polskę gór pozostawię na później.

Mniej więcej każdy już mógł zorientować co do rozmieszczenia dawnych granic Polski a teraz przejdźmy do ras kurczaków, znajdujących się na danym terenie, niedługo po rozkwicie pierwszych wystaw drobiu a 113 lat temu. Cóż wtedy posiadali nasi sąsiedzi, gdy niestety nas nie było na mapie ? Rasy kurczaków niemieckich będę pisał w oryginale, gdyż łatwiej będzie się zorientować.
Lakenfelder, ramelsloh, schlotterkamm, bergische grower, moeven, creeeper, augsburg, berded thuringians. Niby sporo, ale ….. Wtedy o kurczakach niemieckich tak pisał E.Brown: Rozważając zakres niemieckiego imperium, ras niemieckich jest niewiele i wszystkie są tego samego typu. Wygląd swój zawdzięczają jedynie rasom z sąsiednich krajów. O tym samym autorze pisałem wcześniej, gdy wspominał kurczaki polskie, aczkolwiek nieśmiało, gdyż jak sam zauważa, że w tamtych czasach Niemcy to imperium i nie ma co im się narażać. Czyli jakoś marnie z tymi kurczakami było u Niemców, wbrew temu co sami sądzili i sądzą. Dalej pisze, że Niemcy nie przykładają uwagi do różnorodności ras kurczaków tak jak i innych zwierząt, np. gęsi.
Kurczaki nie wchodziły do nawyków żywieniowych Niemców.
No nie mieli się zbytnio czym wtedy chwalić a tym bardziej czymś niemieckim od pokoleń – to już moje stwierdzenie, ale min. E.Brown mi bardzo w tym stwierdzeniu pomógł. Dziwne jest także to, że skoro się okrzyknęli spadkobiercami Rzymu to gdzie tu spuścizna Benedyktynów ? Tylko na pokaz?
Zacznijmy od lakenfeldera. Na początku te kurczaki były wystawiane pod nazwą ''Lakefelders de Jerusalem'' i miały pochodzić z Azji. Tak było im wygodniej a i w świetle krucjat i spuścizny narodowej nieźle brzmiało. W dodatku Anglicy sprowadzali nowości azjatyckie to i Niemcy chcieli '' coś sprowadzić''. Oczywiście to ptaki europejskie od pokoleń i pierwsze, zaledwie kilka okazów, pojawiły się dopiero na wystawie w 1899 r w St.Petersburgu, czyli w Rosji. Istnieje także zapis, ale w cudzysłowie '' Według wiarygodnych władz, rasa istniała w 1835 roku w Hanowerze'', ale jakoś nikt nie wymienia tych wiarygodnych władz. W rzeczywistości to fryzyjska po modyfikacji. A Fryzja w starożytności to nie Niemcy ani Holandia tylko właśnie Fryzja, zamieszkana przez Fryzów, których siłą włączono do państwa Franków czyli Niemców. To tak jak z mieszkańcami Łużyc.
Kolejna rasa to ramelsloh. Znów wystawiona po raz pierwszy w 1899 r w St.Petersburgu. Przypominam, że pierwsza wystawa drobiu ozdobnego odbyła się w Anglii w …......
Co pisali Anglicy o tej rasie ? Pierwsze ptaki, jak twierdził wystawca M. Vander Snick, to biały brakel o żółtej skórze, którą zyskał dzięki krzyżówce z angielskim leghornem. Tu musimy się odnieść do wcześniejszego wpisu, gdzie opisywałem właśnie leghorna. Czyli leghorn to krzyżówka toskańskiej z rasami azjatyckimi, powszechnymi w tym czasie. Nawet jak spojrzymy na współczesną wersję ramelslorskiej to możemy jeszcze dostrzec langshana, wcześniejsze okazy krwi langshana jeszcze nie miały. Ot i cała ''starożytna''rasa niemiecka. Autor w swej opinii idzie dalej przy opisie rasy i jasno stwierdza, że ptaki te pochodzą z południa Europy, czyli nawet nie trafiły do Niemiec bezpośrednio z Anglii. Co kryje w sobie kolejna rasa, chlotterkamm? Tu jasno pada stwierdzenie, że te ptaki przybyły z Włoch lub Holandii ( czyli znów ewentualnie Fryzja). Pierwotna nazwa rasy to ''zwiodczały grzebień'' gdyż grzebienie u kur są oklapnięte. Chlotterkamm na pierwszy rzut oka przypomina francuską rasę ''elberfeld'', która jest dość dokładnie opisana we francuskich książkach o drobiu. Ich hodowca o nazwisku Kramer, przezornie nie wspomina skąd wziął materiał do dalszej hodowli. Następna w kolejce to rasa śpiewająca bergische grower, czyli piejąca z Berg, choć raczej powinno być śpiewająca z Berg, wszystkie koguty przecież pieją, czyż nie ? Jak wyjaśnia autor, kurczaki te hodowane są do konkursów w pieniu kogutów, natomiast cechy ekonomiczne schodzą na dalszy plan. Rasa pochodzi z Prus Nadreńskich. I tu niespodzianka.
Jak pamiętamy, Polska w owym czasie ( czyli powstania tego opisu) dzięki naszym sąsiadom, ale i nie tylko dzięki nim, zniknęła z map świata. Nazwa Prusy niestety nie jest jednoznaczna i odnosi się do kilku różnych państw na tzw. historycznych terenach Prus od 1226 roku do 1947 r. Tak podaje Wikipedia, ale czy słusznie? Tereny historycznych Prus należą obecnie do Niemiec, Polski i Rosji. Tak naprawdę, to tereny historyczne Prus zawsze należały do Polski o czym już mogliśmy się przekonać, gdy opisywałem handel cyną. Tym bardziej należące do obecnej Polski. No ale Polski wtedy nie ma to myszy harcują, czyż nie? Tylko czemu dalej Wikipedia podaje takie bzdury, kto to pisze? Oczywiście jest to pytanie retoryczne. Tutaj także muszę wtrącić, że powielane opisy typu: kurczaki śpiewające pochodzą z gór, bo uczyły się śpiewu od echa, to kolejna bzdura i to do kwadratu. Do piszących takie opowiastki na poważnie, jak ulał pasuje przysłowie: ''Słyszy, że dzwoni, ale nie wie w którym kościele''. Jak wyglądały te kurczaki śpiewające wtedy ? Były całe czarne o pięknym połysku piór. Później dopiero wyhodowano jastrzębiate i nakrapiane. Te nakrapiane i jastrzębiate, jak podaje autor, były także już traktowane jako dobre nioski. Kurczę pieczone, tak potraktować jedną z najbardziej starożytnych ras, która przetrwała w Europie do XIX w. ! Na zachodzie oprócz Francji, wszystko sprowadza się do ekonomii i klatek wystawowych.
Dalej opis podaje, że fenotypowo te śpiewające przypominają chlotterkamma. No nie może być inaczej bo to jeden z pierwotnych kurczaków, tylko raczej powinno być, że to chlotterkamm, przypomina śpiewającą z Berg. Oj, pomyliłem się, jakiego Berg? Jak już zaznaczałem przy opisie pokrewieństwa przy zielononóżce, zwinęli nam tego kurczaka i tyle. Ptak ten pochodzi z terenów Słowian. Chyba, że ktoś słyszał o śpiewających na zachodzie Europy lub w Afryce? Aby nie było niedomówień, opis ten nie pochodzi od Anglika, lecz był przez niego cytowany na podstawie: Chasse ed Peche z 1899 roku – Francja, a dokładnie wydanego 3 września. Wyżej wspomniałem, że ten śpiewający na początku był cały czarny. Co oprócz tego? Ptak posiadał długą głowę, szeroką z tyłu, mocne, szerokie szczęki i zakrzywiony dziób. Dalej – duże oczy, małe dzwonki, uda mocne, skoki o grubej kości. Wystarczy opisu, gdyż już po tym, ten kto zna kurczaki domyśli się co to za typ kurczaka oprócz śpiewającego. Dodam tylko, że bardzo, bardzo starożytny, ale niestety teraz niemiecki, o czym oni sami nawet nie wiedzą a w dodatku przerobili go na zwykłego kurczaka , szkoda. C.d.n.
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3715
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-06-23, 22:50   
   Nr Tel.: 660803277


Mam jedną uwagę, pytanie właściwie. Al Idrisi pisał swoje dzieło na zlecenie Rogera II w latach 1138-1154, czyli zaczął po śmierci Krzywoustego. Ponieważ - co jest logiczne, zaczynał od opisywania krain sobie i Rogerowi dobrze znanych, założyć powinniśmy, że Polskę opisywał pod koniec swojej pracy. Oficjalna polska ( bo o innych nie wspomnę) historiografia , nie tylko PRL-owska, ale także przedwojenna, czy z okresu rozbiorów, jednoznacznie opisuje naszą zachodnią granicę z tamtego okresu, jako niemal bliźniaczo podobną do tej, którą mamy obecnie. Tymczasem pisząc o ówczesnej Saksonii, umiejscawiasz ją o wiele dalej, niż obecnie, z czym nawet skłonny byłbym się zgodzić, ponieważ tereny zamieszkiwane w tamtym okresie przez Słowian Zachodnich, chociaż już podbitych i zniewolonych przez Niemców, nie były jeszcze Saksonią. Sugerujesz jednak tym samym, że nasza państwowa granica miałaby przebiegać o wiele dalej na zachód, niż opisują to nasi polscy historycy, których w tym temacie raczej o zakłamanie nie podejrzewam. Mógłbyś to jakoś przybliżyć, bym nie pozostawał w niepewności?
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-25, 01:23   

No tak. Mógłbym spytać najpierw jacy to ci nasi polscy historycy, których tak ogólnie wymieniasz, bo to jest bardzo szeroki temat. Postaram się jednak odpowiedzieć. Obecnie nauka nabrała takiego tempa, że to co było aktualne kilka zaledwie lat temu teraz jest już podważane. Nawet Darwin częściowo nie uniknął dezaktualizacji i to w dziedzinie tej, która akurat nas interesuje – ''kurczakowej'', ale to nie historyk, choć można do niego różnie podchodzić, Niektórzy, współcześni historycy, nie będę przytaczał tu wszystkich nazwisk, także nie chcą nas tak od razu po prostu szokować, jak profesor Urbańczyk, który niedawno napisał książkę ''Zanim Polska była Polską'' zaznaczając przezornie, że są to tylko naukowe hipotezy, lecz źródła na jakich bazuje są bardzo wiarygodne. A przeszłość? Z tego co widzę to jesteśmy rówieśnikami i uczyliśmy się z takich samych książek a i znamy poprzednią rzeczywistość, choć zaledwie jej końcówkę. Niestety jest coś takiego jak historia polityczna, która ma ukierunkować społeczeństwo w ten sposób, aby jak najmniej szkodziło zaborcy lub kolonizatorowi a już na pewno nie robiła mu żadnych trudności w sprawowaniu władzy. Niektórzy orientują się szybciej, że wybawiciel to przyszły okupant, inni wolniej. Jeśli to trwa kilka pokoleń, zapomnienie ogarnia coraz to młodsze pokolenia i nie znają innej rzeczywistości o ile im nikt tego nie uświadomi. Na oficjalną dawną naukę historyczną nie ma co liczyć bo jest poddana ostrej cenzurze i ukierunkowana by osiągnąć konkretny cel. Czemu natomiast robią to poszczególne osoby wywodzące się z uciśnionych społeczeństw? Może coś im obiecano, może nie wywodzą się z tych społeczeństw i tylko sprawiają takie pozory? Może zostali także po prostu oszukani. Motywy bywają różne, jednak jeśli już nawet takie osoby się zorientują to bywa już za późno i brną w to dalej, może się wstydzą przed swoim narodem a może nie potrafią już odnaleźć właściwej drogi bo się pogubili. Tak naprawdę od wieków trwa konflikt między historykami. Wspomniałem o tym już, ale powtórzę. Są allochtoniści i autochtoniści, czyli zwolennicy np. Słowian zacofanych, siedzących na drzewach, gdy potęga sąsiadów była już w rozkwicie, i tacy co uważają, że jesteśmy na tych ziemiach już od dawna a allochtoniści plotą bzdury. Choć część polskich historyków wydawała swoje książki w Kanadzie czy USA, bo u nas, jak wspomniałem, cenzura ( ta ostatnia to elity PRL) nigdy by nie pozwoliły, by tego typu publikacje ukazały się w Polsce. Teraz się ukazują, można je śmiało czytać. A je także pisali ludzie z tytułem profesora. Istnieje kilka przypadków, gdy to właśnie nasi historycy, czy inni naukowcy, wykładający np. w Niemczech w nieodpowiednich czasach, gdy zaczynali pisać i mówić prawdę, tracili katedry a środowisko naukowe to'' właściwe'' wykluczało ich ze swojego grona i ośmieszało. Wymienię teraz jedno nazwisko, choć ten polski profesor, akurat zajmował się historią filozofii. Jego droga przez życie była zawiła, lecz gdy w Polsce odebrano mu prawo do wykładania, wykonywania zawodu i publikowania, jak to ładnie ujęli, za odchodzenie na wykładach od obowiązującego kanonu, musiał emigrować. Wykładał na uniwersytecie w Montralu, ale na stałe związał się z Anglią i Oksfordem. Tym, tak wielce szanowanym Polakiem min. na Oksfordzie jest Leszek Kołakowski. Czemu jego wybrałem? Bo wiem, że oprócz filozofii interesował się także kulturą hinduską - wedami. Zastanawiałem się dlaczego wedy? Teraz wiem i wiem czemu na ten temat nic oficjalnie nie publikował. Nawet w Anglii szacowne grono uczelniane mogło tego nie zrozumieć. Gdyby miał do dyspozycji obecną wiedzę genetyczną, sądzę, że bez wahania by coś opublikował. To coś, właśnie dotyczy naszych przodków. Ja opieram się także w dużej mierze na genetyce i jak widzę jest to dziedzina, którą znasz. Współpraca pomiędzy archeologami i np. genetykami przynosi pożądane efekty, ale właśnie historyczne. Tak się dzieje na całym świecie a niepozorne kurczaki właśnie stały się głównym źródłem napędowym wyjaśnienia tej kwestii. Jako przykład podam pewną grupę etniczną, którą kilka pokoleń historyków i archeologów usiłowało lokalizowali na początku swojego istnienia na Bliskim Wschodzie. Jak zaczęli współpracować z genetykami to z miejsca początek istnienia tej grupy przenieśli na tereny oddalone tysiące kilometrów od Bliskiego Wchodu. Brakujące elementy układanki pasowały do siebie i nie mieli wyjścia, zgodzili się z tym. W dużej mierze korzystam ze źródeł zachodnich, ale niestety brakuje tych niemieckich, choć, będąc obiektywnym, kilka jest także. Czemu natomiast opieram się także na dawnych pismach arabskich? Nie tylko ja je wykorzystuje. Chodzi o obiektywizm piszących. Czemu wcześniej nie były dostępne u nas? Nasze zostały zniszczone a tamtych nie można było tak potraktować. Gdzie tu obiektywizm? Przykładem może być brat Józefa Piłsudskiego, który będąc na zesłaniu trafił z Syberii do Japonii. Tam opisał pierwszych mieszkańców terenów zamieszkałych obecnie przez Japończyków o których sami Japończycy nic nie mówili ze względów.... politycznych właśnie. Teraz są mu wdzięczni, gdyż jest to jedyne źródło informacji o tej grupie etnicznej z której pozostało już niewiele osób. Współcześni Japończycy całkiem inaczej ich postrzegają, choć uznali ich za mniejszość narodową i lud tubylczy nie podlegający dyskryminacji dopiero w 2008 roku. Podsumowując, może jestem ciut złośliwy w swoich wypowiedziach, ale jak mi ktoś kit wciska i wyjeżdża nadal np. z kołtunem w dzisiejszych czasach, to sobie nie pozwolę. W końcu tu chodzi o naszą historię, tą prawdziwą. Dziwię się jednak, że z ust niektórych naszych naukowców nadal padają stwierdzenia, że etnos to etnos i nie ma nic wspólnego z genetyką to na tak postawioną sprawę, także istnieje odpowiedź. Kwestia, czy oni tego nie zauważają, czy nie chcą zauważyć z sobie znanych powodów. Nie wygaszam, bo Twój wpis jest bez wygaszenia. Kilka wpisów wygasiłem, ale właściwie to mogłem je zostawić, gdyż pośrednio i tak dotyczyły kurcząt. Wracajmy do śpiewającej z Berg bo jeszcze temat nie ukończony.

Jak ktoś czytał wzorce rasowe, czy opracowania niemieckie, pewnie zauważył, że tam, przy śpiewającej z Berg widnieje zapis, że kurczaki te opisał pierwszy raz hrabia ( po niemiecku graf) Eberhard von Berg w XII w. Czyli niby kurczak niemiecki. Opisać a hodować i mieć na własnym podwórku to duża różnica. W takim razie który to ten E. Berg opisał kurczaka? Było ich kilku. To tak jak pierwszych graffów Berg. Np. Adolf I , II i III. Już kiedyś wspominałem jak jest różnica pomiędzy kniaziem, hrabią i księciem. Nawet zawężając tylko do XII w było ich dwóch. Jeśli przyjmiemy, że to faktycznie Eberhard von Berg, syn Adolfa I to on nie był hrabią tylko cystersem a później opatem. Kolejny E. Berg, syn Adolfa II natomiast był faktycznie hrabią, ale nie Berg tylko harabstwa Altena. Może by spytać świstaka, którego akurat z nich zawinął w ten papierek? ( dla młodszych hodowców wyjaśnienie – była taka reklama). Pomijając już to, który z nich siedzi w tym papierku a może żaden z nich, to wyjaśnię co to w ogóle jest Berg. Pamiętamy, że granice zachodnie Słowian kończyły się na Dunaju. Od Dunaju na zachód od neolitu ( pierwsi rolnicy) urzędowali w kolejności Skandynawowie ( powtórzę – nie mylić z wikingami bo to zawód) Celtowie, Rzymianie i Święci Narodu Niemieckiego. Omawiany kurczak to czasy Świętych i wyżej wymienionego Idrisiego. Otóż Berg to nic innego jak teren na którym stał zamek zbudowany przez ród Bergów -wasali Świętego Cesarstwa na jednym brzegu Dunaju jako strażnica. Na przeciwnym brzegu urzędowali nasi pradziadowie zgodnie z genetyką. Teraz ta grupa Słowian według etnosu uważa się za Niemców, ale nie wszyscy. Natomiast na południu to Bizancjum ( Grecy) i na północnym- wschodzie MY. Zanim jeszcze nastąpili graffowie noszący imię ''dzielny dzik'' bo właśnie to oznacza imię Eberhard, lub ''szlachetny wilk'' czyli Adolf ( te starożytne germańskie imiona pochodzą od otaczających ich w dziczy zwierząt a nasze już wtedy od cenionych zawodów ) to stała się rzecz podobna jak z Wandą co Niemca nie chciała. Ale odwrotnie. Niemka chciała Polaka i to od razu przyszłego króla Mieszka II. Dama ta to Richeza, nazywana po słowiańsku Ryksa. A więc Ryksa to postać nie byle jaka. Była córką szwagra cesarza świętych Niemców Ottona III. Coś mi to przypomina Katarzynę II Wielką – Niemkę co wyszła za cara Rosji o której już wspominałem przy kurczakach syberyjskich. Niedługo po tym, właśnie za panowania jej męża Mieszka II, Łużyce diabli wzięli. Właściwie to nie diabli a święci ( Niemcy), choć ja nie widzę w tym przypadku różnicy. Ojciec Mieszka II, Bolesław I Chrobry, niby pierwszy król Polski, był bezpośrednio zależny od władcy niemieckiego Ottona III i to Otton III wspaniałomyślnie, jak podają źródła uznał, że Polska może już być samodzielna, oczywiście wcześniej wraz z Chrobrym, wtedy jeszcze księciem ( już pisałem co znaczy słowo książę) najechał min. Słowian Połabskich i nie tylko ich. Co prawda Chrobry w pewnym momencie zbuntował się co skutkowało konfliktem z następcą Ottona III, jego syn jak i setki lat później opisany wcześniej Poniatowski chyba był pod silnym wpływem żony Niemki. Wtedy takie małżeństwa wśród władców były normą polityczną, jednak chyba nam nie wyszły na zdrowie. Ciekawe czy wtedy słyszeli o ''koniu trojańskim'' Tak działo się przed graffem ''dzielnym wilkiem'' Eberhardem , jakieś 200 lat wstecz, czyli około 1000 roku. A skoro jest to 1000 rok to nie kto inny jak zakonnicy zajmowali się kurczakami. Czyli, wybór pada na Eberharda – opata -cystersa a nie któregoś z graffów - hrabiów. Opat to opat a hrabia to hrabia i tyle. Co prawda cystersi to nie benedyktyni, ale są drugim powstałym zakonem i posługują się regułą benedyktyńską. Zakonnicy znali kurczaki dobrze i byle co ich nie zadziwiło, ale taki śpiewający ze wschodu, którego wcześniej nie widzieli, jednak zasługiwał by zwrócono na niego uwagę. Może jak porównali nauki Jezusa i status koguta w religii to ten im się wydał wyjątkowy z takim głosem, że zasługiwał na swoją niepowtarzalną odrębność. Jak widać z przebiegu historii dopiero po ''chrzcie Polski'' Celtom ( germanom), spadkobiercom Rzymian udało się przejść za Dunaj i rozgościli się na dobre, bo wcześniej nawet Wanda ich nie chciała. U Słowian śpiewające są dość popularne, jak np. kossowska. Nawet Anglicy, którzy zapoczątkowali wystawy drobiu nie mieli takich ptaków, mimo że w hodowli bojowych mają długą tradycję. Czemu wśród pierwszych tzw. wystawowych znalazł się jedynie śpiewający z Berg? Bo to jedyny taki ptak, który tam trafił. Reszta była wśród ludności na wschodzie, która jak to określano, jest po to by służyć innym, lepszym. Wymyślili sobie wtedy, by zatrzeć naszą przeszłość, że słowo Słowianin znaczy niewolnik. Teraz im nie w smak, to kombinują, ale już inaczej, gdyż jak się okazało, naukowcy po rozpracowaniu run słowiańskich, bo całe szczęście nie zniszczyli wszystkich, twierdzą, że słowo Słowianin oznacza nic innego jak Tych którzy znają słowa. Czyli mówią zrozumiałym językiem wśród innych języków, czyli są braćmi. Tym zrozumiałym językiem kiedyś gadała ponad połowa Europy. Na razie genetykę śpiewającego z Berg pozostawmy w spokoju, bo jeszcze kilka ras '' niemieckich '' zostało do opisania.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-06-25, 01:29, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3715
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-06-25, 12:46   
   Nr Tel.: 660803277


Przeczytałem z uwagą i oczywiście z przyjemnością Twój wywód. Z większością jak najbardziej się zgadzam, z niektórymi detalami już mniej. Pomijając kury, o których wiem tyle, że znoszą jajka, a i same bywają jadalne, no i - co poczytuję sobie za sukces , potrafię odróżnić najpopularniejsze ich rasy, o anektowaniu przez Niemców moich ulubionych gołębi, mógłbym napisać chyba prawie tyle, co Ty o kurach. Wracając do historii - jasnym jest, że nasi przodkowie z powietrza się nie wzięli, Mieszko, posiadający już silne i scentralizowane księstwo, nie został przyniesiony jakimś cudownym sposobem przez kosmitów, miał przodków, którzy to księstwo stworzyli, utrwalili władzę i obronili przed sąsiadami. Niestety historia niczego wiarygodnego o nich nie mówi, nie istnieją żadne źródła, które by ich opisywały. Z mroku dziejów nieśmiało wyłaniają się jedynie legendy, oparte na przekazach ustnych. ponieważ jednak stare przysłowie mówi, że w każdej legendzie musi być ziarno prawdy, owe ziarenka mówią nam, że Mieszko miał co najmniej kilku władających jego dziedzictwem przodków, wywodzących się od mitycznego Piasta. Ów Piast natomiast, o czym podają legendy, a pięknie , w oparciu o nie opisał Kraszewski, władzę przejął od niejakiego Popiela, który, co legendy zgodnie podkreślają, czyli warto być może im zawierzyć - miał być królem. Król, zwłaszcza w zamierzchłych czasach sprzed Mieszka, to nie byle persona, to więcej niż kniaź czy książę, to ktoś, kto ma państwo silne, z którym obcy muszą się liczyć. Wszystko to wskazuje na fakt, że nasi przodkowie żyli na terenach dzisiejszej Polski o wiele dłużej, niż opisuje to oficjalna historiografia. Oczywiście między bajki należy włożyć bajania, jakoby tego mitycznego Popiela "zjadły myszy", wersja Kraszewskiego , choć prawdopodobna, nie bardzo jednak pasuje chronologicznie, chociażby z powodu grającej w niej dużą rolę gromady Nordyków, mających jakoby służyć Popielowi. Oczywiście najemne bandy Nordyków często sługiwały słowiańskim ( i nie tylko) władcom jako ochrona czy coś w rodzaju wymuszającej na poddanych posłuszeństwo policji, ale kilka wieków później. O tym, że Słowianie żyli na naszych terenach o wiele dłużej, niż mówi oficjalna historiografia, świadczyć może także nazywanie Popiela królem, o ile założymy, że istniał rzeczywiście, a jest to bardzo prawdopodobne. Skoro istniał Popiel i skoro był królem, musieli istnieć przed nim - jak nazwał ł ich Jasienica - "Popielidzi", którzy jego dziedzictwo stworzyli i umocnili i musiało ich być także kilku, by stworzyć państwo na tyle silne i znaczące, by Popiel mógł zostać nie tylko księciem, lecz aż królem. Wracając do praojca interesującej nas dynastii - Piasta, nie był to oczywiście promowany przez PRL-owską propagandę człowiek z gminu - rzekomy "Piast- Kołodziej", którego imię miało wziąć się od piasty koła, które jakoby wytwarzał. Nie zagłębiając się w tematykę techniczną, bez zgłębiania tajników wykonywanych w pierwszych wiekach naszej ery kół, wątpliwe jest, by pastę nazywano wówczas piastą i by od niej imię wziąć mógł interesujący nas protoplasta rodu. O wiele bardziej wiarygodna jest teoria Jasienicy, że imię, a raczej przezwisko Piast wzięło się od roli, jaką człowiek ten pełnić mógł w otoczeniu Popiela, czyli piastuna ( potocznie "piasta"?) dzieci władcy. We wczesnym średniowieczu często zdarzało się, że właśnie tacy piastunowie książęcych synów sięgali podstępem lub przemocą po władzę i ją udatnie przejmowali. Znane są takie przypadki z historii Rusi i Czech, jest więc prawdopodobne, że tak samo potoczyła się kariera rodu Piastów. Przeskoczmy jednak 'kilka rozdziałów" i sięgnijmy do wspomnianego przez Ciebie Bolesława Chrobrego, jednego z największych naszych władców. Wiele na to wskazuje, że był on nie tyle wasalem, co przyjacielem, a na pewno bardzo ważnym sojusznikiem Ottona III. Nie tylko nasze, ale i niemieckie źródła podają, jak wielkie zasługi oddał Cesarzowi, nieraz przesądzając o losie toczonych przez niego walk o utrwalenie władzy w Niemczech. Tuż przed tym, zanim cesarz , wbrew silnym protestom niemieckich wielmożów, ukoronował Bolesława na króla, nie kto inny, jak właśnie Bolesław, na czele bardzo licznej drużyny, a przyjąć można - że właściwie armii, przeprowadził go przez całe niemal Niemcy aż na terytorium Polski. To wtedy, co potwierdzili także niemieccy kronikarze, wdzięczny za oddane przysługi cesarz miał podarować Bolesławowi zabrane na drogę złote krzesło ( tron?) , które używane w podróży , podnosiło powagę jego cesarskiej władzy. Niektórzy badacze twierdzą, że było ono najważniejszym atrybutem władzy cesarskiej, mającym pochodzić od samego Karola Wielkiego. Musiał więc Otton naszego Bolesława bardzo cenić , jako sojusznika, nie jako wasala. Wasalowi nie daje się takich drogocennych, czyniących go praktycznie równym cesarzowi, prezentów. Oczywiście wątpić należy, by Otton uczcił tak naszego władcę bezinteresownie, z "platonicznej przyjaźni". W polityce nie ma na to miejsca. Raczej chciał utrzymać w sferze swoich wpływów coraz bardziej rosnącego w siłę i coraz bardziej ambitnego i samodzielnego, ale nadal jeszcze nominalnie wasala. Stąd też, poza cesarskimi darami, także mariaż z niemiecką księżniczką, której nie dano by za żonę byle wasalowi. Wróćmy jednak do wspomnianej poprzednio naszej zachodniej granicy - nadal nie dostrzegam przekonujących dowodów na to, by w czasach po śmierci Krzywoustego miała ona przebiegać na zachód od tej, którą oficjalna historiografia podaje. Nikt o zdrowych zmysłach nie neguje oczywiście słowiańskości tych ziem, niemniej były one już niestety wówczas przez naszych drapieżnych sąsiadów skolonizowane, a ich parcie na wschód właśnie nabrało rozpędu.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
Ostatnio zmieniony przez kgrzelinski 2019-06-25, 12:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-26, 14:45   

Cieszę się, że jednak w większości się zgadzasz z tym co pisze. Trochę z innej beczki. Gdybym pisał artykuł o śpiewającym z Berg, pewnie by wyglądał, coś jak ten o shamo, choć i tam genetykę ograniczyłem do minimum. W przypadku Berg i śpiewających musiałbym rozbudować część historyczną, ale nie aż do opisywanie Mieszka. Te czasy to tylko przystanek, bo śpiewające mają dłuższą historię niż te 1000 lat, dużo dłuższą. Nawet w przypadku artykułu o shamo i bojowych źródeł także nie podawałem wszystkich, jednak korzystałem z wielu a w dodatku nie są to wszystkie informacje jakie wiem o shamo i kogutach bojowych o czym mogę zapewnić, także pod względem genetycznym, oryginał jest trochę obszerniejszym. Pisząc na forum staram się, by więcej było o kurczakach niż szczegółami typu : że w starożytnej grece nie było np. litery odpowiadającej głosce w/v a przecież Słowianie mówili innym językiem niż Grecy więc ci drudzy zapisywali nazwy słowiańskie jedynie fonetycznie. Łacina od Greki także się różni a to właśnie w omawianym przypadku jest bardzo ważne. Czytając greckie zapiski danej nazwy będą brzmiały inaczej niż po łacinie. To zależy z czego starożytny historyk polski korzystał a potem powielali to inni i jak długo. Co do nazw kniaź, król, car itp. polecam książkę np. Piotra Boronia z 2010 roku, lub o sytuacji politycznej w dawnej Polsce Franka Kmietowicza. Nie było mitycznego Piasta a o Mieszku już wiadomo, że posiadał haplogrupę R1b1 – był z pochodzenia Celtem, stąd może wynikać brak opisów jego przodków. Informacja ta dała nowe możliwości zainteresowanych tematem historyków i to już wykorzystują – niektórzy, bo niektórzy wolą tą ''starą'' historię. Sporo jest o nim w skandynawskich tekstach, ale jego imię brzmi tam inaczej, lecz teraz uwzględniając haplogrupę, szala przechyliła się na stronę historyków wywodzących Mieszka właśnie od Celtów. Proszę, piastę koła, czy myszy i Popiela włóżmy miedzy bajki. Piastowanie książęcych dzieci a potem zostawanie królem? Pisałem już, że książę w dawnych czasach to nie ród królewski a po naszemu to ksiądz, czyli kapłan. Tacy książęta faktycznie piastowali, ale nie dzieci, byli przy każdym ważniejszym władcy w państwach przyjmujących chrzest, pogańskich, barbarzyńskich, choć osobiście nie lubię tych słów, bo zależą od punktu widzenia. Np. dla Chińczyków barbarzyńcami byli pierwsi Europejczycy, którzy do nich dotarli. Mieszko nigdy nie zastał królem, prawda ? Pojęcie król pochodzi od Karola Wielkiego, więc np. wspomniany przez Ciebie Popiel, nie mógł być królem w swoich czasach a określenie to, tak często używane dzisiaj, wobec starożytności wskazuje tylko na rangę władcy. Jeśli już to słowiańscy władcy sprzed 966 roku raczej byli wyznania bizantyjskiego -greckiego i nosili inny tytuł. Zresztą ciągłość dynastii ( monarchia) i dziedziczność tronu to już zachodni wymysł ( oni zawsze wprowadzali sporo nowości jak im wygodnie bo to przecież Święci, nie? ) Do symbolicznego 966 roku Słowianie i nie tylko oni nie dziedziczyli tronu po ojcu, stąd nie może być ciągłości w pełnieniu władzy. Oni korzystali z bardziej demokratycznego systemu, który w podobnej wersji istniał ( jeden z wielu) w starożytnej Grecji, czyli zostaje wybierany jeden władca, ale decyzje podejmuje rada starszych. Wiedzą o tym dobrze historycy prawa. To tak w skrócie dość dużym. Co do Ottona i Bolesława to się zgadza, ale Bolesław się wkurzył bo krzesło, nawet złote nie należy do regalii cesarskich. Regalia są nazywane właśnie ''rzeszą'' – resztę dopowiedz sobie sam. Otton nigdy go nie koronował choć niektórzy sądzą, że wysłał mu koronę ''pocztą''. Bolesław chciał być równy w tej części Europy właśnie Ottonowi i tak być traktowany. Błąd ze strony Bolesława, bo jak teraz widzimy, dobrze było tylko wtedy jak lał z Ottonem innych Słowian i na tym przyjaźń się skończyła, zresztą sam zauważyłeś, że Otton postępował raczej z wyrachowaniem polityczny. Jednak nie możemy się skupiać na chronologii Piastów bo to temat o kurczakach, chodzi tylko o czasy. Granice zachodnie Słowian? Według zapisów, Rzymianie wkraczając do ''germanii'' najdalej dotarli w dorzecze Łaby przekraczając Ren. Wodzem, który tam dotarł był Druzus a opisał to Swetoniusz. Druzus nie przekroczył jednak Łaby bo podobno mu się ukazała po drugiej stronie rzeki nadnaturalnej wielkości kobieta i mu przepowiedziała śmierć. Dobry powód w stylu, lepiej coś wymyślić nadprzyrodzonego niż iść na pewną śmierć, bo po drugiej stronie Łaby mieszkali ''znający słowo'' Czyli ludzie o haplogrupie R1a1 a nie R1b1. Nie będę tu już podawał konkretnych podgrup. Kolejna rzecz, to Druzus swoją flotę umieścił na Renie a nie na Łabie. Czemu? Bo nie mógł tego zrobić. Próbował jedynie budować umocnienia pomiędzy Renem a Łabą. Wychodzi na to, że ten teren był takim pasem granicznym, gdzie potyczki zdarzały się często i żaden przeciwnik nie zdobył przewagi. Zresztą sądząc po bitwie pod Dołężą, która odbyła się prawie 1500 lat wcześniej granica utrzymywała się nieprzerwanie pomiędzy Celtami a Słowianami w tych okolicach. Pozostaje jeszcze wyjaśnienie znaczenia określenia ''germanie'' którego pierwszy raz użyli Rzymianie a nie Celtowie czy Słowianie lub Skandynawowie. Dla Rzymian na początku podbojów terenów celtyckich wszyscy byli germanami ale nie z racji legend niemieckich bo oni wtedy nie istnieli. Aby dolać jeszcze oliwy do ognia mogę dodać, że to My właściwie jesteśmy prawdziwymi Ariami. I to nasi przodkowie byli nosicielami języka, także tego przerobionego na germański. Hitler w grobie się przewraca, bo to jego państwo miało być zamieszkałe przez rasę aryjską. Niemców dopada ciągła amnezja z tego powodu. Ten FAKT stwierdził naukowiec- genetyk z pochodzenia Celt, ale nie Niemiec. Ja nie uważam, że jesteśmy lepsi czy gorsi. Wystarczy mi byśmy byli traktowani na równi. A co możemy zobaczyć np. w muzeach niemieckich? Kultywowanie dziwnego etosu germańskiego do dziś. Zostałem wywołany do tablicy więc odpowiadam, ale następnym razem będzie o już o kurczakach.
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3715
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-06-26, 21:24   
   Nr Tel.: 660803277


Serdeczne dzięki za wyczerpującą i jakże obszerną odpowiedź, która jednak nie do końca mnie satysfakcjonuje, może dlatego , że nie w pełni się z wszystkimi zawartymi w niej tezami zgadzam, a po części pewnie dlatego, że - gdy czegoś nie pojmuję , lub nie nadążam, to drążę. Niektórzy twierdzą, że irytująco. Ot - taki "czepialski" o detale ze mnie typ. Z góry przepraszam za to irytujące "czepialstwo", niemniej ośmielę się jednak nieco podrążyć. Z kontekstu wyłapałem, że Twoim zdaniem Celtowie, a Germanie, to właściwie ci sami ludzie, tymczasem mnie uczono , że jednak nie. Nasuwa się pytanie -czy uczono źle, a więc czy istnieją nowe dowody , na to, że jednak jest tak - jak piszesz? Ostatnio z historią nie jestem na bieżąco - dlatego pytam. teraz wróćmy do Mieszka - od laty znana jest teoria , głosząca , że nie sam Mieszko, ale jego poprzednicy -skryci mrokami legendy twórcy dynastii, byli - i to jest dla mnie zastanawiające - nie Celtami, lecz Nordykami. Opracowania naukowe, z którymi się zetknąłem, wyraźnie Nordyków i Celtów rozgraniczały. Teorię , mówiącą o tym, że przodek Mieszka - być może ów mityczny Piast, miał być uzurpatorem na dworze swojego poprzednika, nazwijmy go "Popielem" , wziąłem od Jasienicy, który teorię tą dość szeroko rozwinął, poparł ją też przykładami z sąsiednich krajów, dowodząc, że podobny mechanizm pokierował karierami czeskich Przemyślidów , oraz Rurykowiczów na Rusi. Nie mam na dziś dostępu do źródeł, z których tworząc tą teorię korzystał, ale postaram się, nawet dla pogłębienia własnej wiedzy, do nich dokopać. Aha - "po trzecie primo" - tak jakoś mnie naszło, że "zaokrągliłeś" zgrabnie temat naszej konkretnej granicy państwowej na zachodzie po śmierci Krzywoustego, dając wymijającą odpowiedź, dotyczącą zachodniej granicy zasięgu Słowiańszczyzny, a przecież wcale nie tego dotyczyło pytanie. Jeszcze raz przepraszam, że drążąc historyczne detale odbiegłem od głównego - "kurzęcego" tematu, jednocześnie mając nadzieję, że nie będzie mi to zbytnio za złe poczytane. Wracając natomiast do drażliwego, jak by nie było, tematu "aryjskości", uczono mnie także, że pradawni Ariowie byli nie Polakami, ani nawet nie Słowianami, lecz Persami. Nie Irańczykami w dzisiejszym rozumieniu, lecz starożytnymi Persami z okresu świetności ich imperium, którego rozkwit zahamował Aleksander. Za o wiele bardziej prawdopodobne uważam popularne niegdyś , zwłaszcza w okresie I Rzeczypospolitej, teorie o sarmackim rodowodzie Polaków, a przynajmniej uprzywilejowanej klasy rycerskiej, która z czasem przeobraziła się w szlachtę, święcie przekonaną o swoim "sarmatyzmie". Ostatnio teoria ta odżyłą z nową siłą, znaleźli się nawet naukowcy, przedstawiający dość wiarygodne dowody na jej poparcie.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
Ostatnio zmieniony przez kgrzelinski 2019-06-26, 21:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-26, 22:39   

Krzysztofie, uważam, że obaj odnieśliśmy sukces, bo nas Małgosia nie pogoniła. Z tego powodu tak zwracałem uwagę na brak w tekstach czegoś o kurczakach.
Jedno jest pewne, ''stara historia'' przechodzi sama do historii.
Należy jednak pamiętać że:
''Waga wydarzeń uchodzi prawie zawsze uwagi tych, którzy są ich świadkami''
oraz o tym co pewnie i ważniejsze:
''Wszystko co zgadza się z naszymi życzeniami jest prawdą. Wszystko inne doprowadza nas do wściekłości''.
Andre Maurois
...... ale Ty to wiesz.
Lud który nazywano Persami to ci sami ludzie co Irańczycy. Oni sami nigdy nie nazywali samych siebie Persami lecz zawsze Irańczykami. Nie tak dawno Irańczycy stali się muzułmanami. Większą część istnienia Iranu ich religia opierała się na tekstach pisanych w sanskrycie. Faktycznie to nasi kuzyni.
Ja akurat swoich nauczycieli od historii darzę szacunkiem, ale jak widać ich nauka ''poszła w las''.
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 137 razy
Wiek: 52
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6834
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2019-06-27, 01:01   
   Nr Tel.: 601 654 364


Nie pogonię, nie pogonię :)
Doskonale rozumiem potrzebę historycznego drążenia i dociekania historycznej prawdy.
Mam takiego historyka amatora w domu ;)

To prawda, gdyby współcześni ważnym wydarzeniom historycznym przejawiali potrzebę dokumentowania tego, czego byli świadkami, a poza tym zdobyli się na opisy swoich inwentarzy martwych i żywych, mielibyśmy więcej pojęcia o tym, co ,,drzewniej bywało,,. Nie tylko w tych większych sprawach, ale i mniejszych - np. kurzych :D
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3715
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-06-27, 05:31   
   Nr Tel.: 660803277


Także darzę szacunkiem swoich nauczycieli od historii, chociaż już w podstawówce pani od historii miała ze mną niezły zgryz, ponieważ często wybiegałem poza program nauczania, co w tamtych czasach nie było mile widziane, tym bardziej, że nieraz irytująco drążyłem, co - jak już zauważyłeś, mam w zwyczaju. Pisząc o Persach, czy też - jak słusznie sprostowałeś - Irańczykach, miałem raczej na myśli ich elity z zamierzchłej przeszłości, bo jednak ogół narodu irańskiego różni się znacznie od dawnych, gloryfikowanych przez złowrogi system sprzed kilku dziesięcioleci, " wysokich blondynów o niebieskich oczach". Dzisiejsi Irańczycy to już jednak w zdecydowanej większości nie dawni Persowie, czy też Ariowie, lecz potomkowie wielu innych narodów, przez perskie imperium w ciągu wieków podbitych i zasymilowanych. Przecież już za czasów Aleksandra, podbijana właśnie przez niego Persja, była konglomeratem licznych narodów, zjednoczonych pod perskim berłem i nieraz się przeciw perskiej władzy buntujących. To z nich wyrósł naród irański, "czystej krwi aryjskiej" mający już bardzo niewiele. Porównywalnie - jeśli przyjąć za pewnik sarmatyzm przodków polskiej szlachty z okresu niedawnej jeszcze świetności naszej ojczyzny, musimy przyznać, że nie każdy dzisiejszy Polak to w jakimś procencie Sarmata, a raczej - że zdecydowana większość na pewno nie. Ariowie, a wiele wskazuje, że Sarmaci także się do nich zaliczali, tym różnili się od Celtów, że wchłaniali podbijane narody i asymilowali się z nimi, podczas gdy Celtowie - co pewnie zachwycało pewnego domorosłego malarza z dyktatorskim zacięciem - wyrzynali je w pień, stając się prekursorami Holokaustu.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
Ostatnio zmieniony przez kgrzelinski 2019-06-27, 05:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-27, 12:47   

Gdybyś się nie włączył do dyskusji to pewnie sprawy by się potoczyły inaczej. Tzn wolniej, jeśli chodzi o historię. Ja ją przedstawiałem z perspektywy kurczaków. Co do agresywności Celtów, wtrąciłem wzmiankę już kilka wpisów wstecz na przykładzie pierwszej, masowej a opisanej eksterminacji dawnej ludności wysp brytyjskich. Celtowie wybili ich prawie do zera. Nieliczni z nich obecnie są mieszkańcami Walii. To, jak stwierdziłeś na końcu wpisu, taki pierwszy udowodniony holokaust. Śladów genetycznych Rzymian jest bardzo niewiele, natomiast obecnie podział genetycznych klastrów zgadza się z podziałem etnicznym i politycznym. Te podziały w zachodniej części Europy są bardzo widoczne. Następnie przy wstępie do opisów ras niemieckich podałem, że Niemcy to w większości Celtowie. Jeśli przyjmiemy, że termin ''germanie'' oznaczał KIEDYŚ Skandynawów to w Niemczech więcej znajdziemy genetycznych Słowian a Skandynawów jak na lekarstwo. Tyle co u nas. Oni zawsze tak postępowali od tysięcy lat, a historia się ciągle powtarzała. Czemu o tym nie pamiętamy? Powinniśmy, bo to że mamy smartfony i komputery nic nie zmienia. Następne pokolenia od tysięcy lat mają zawsze lepszą technologię od swoich przodków. Chodzi raczej o sam sposób ich myślenia, nie technologię.
Trochę o kurczakach. Wielu pasjonatów bojowych, umiejscawiało pierwsze walki kogutów z Bliskim Wschodem. Na terenie Iranu znaleziono szczątki ptaków starsze od tych z Indii. Niestety to nie jest prawdą, że bojowe pochodzą z Iranu. Pisze niestety, bo Irańczycy, może być i Persowie (grupa etniczna) posiadają młodszą mutację naszych genów i są w związku z tym naszymi młodszymi kuzynami. Piszę tak kolokwialnie bo nie wszyscy są genetykami. Teraz łatwo skojarzyć fakt, czemu to u nas znaleziono starszy wizerunek koła (pisałem o tym) niż u nich, choć niektórzy ''naukowcy'' a może i zachodnia większość, do tej pory uważają, że koło użytkowe wymyślili na Bliskim Wschodzie. A my milczymy, tak się zachłysnęliśmy plastikowym światem. Cale szczęście nie wszyscy. Ale niestety nasz udział w powstawaniu bojowych diabli wzięli i nie będę naciągał i wykorzystywał wymienionego faktu na naszą korzyść, tzn. tej pomyłki naukowców. Istnieją także podania, gdzie Słowianie z południa zwracają się z prośbą do Rady Starszych tych na północy z prośbą o wsparcie gdyż zaczepili Persów i teraz trochę się boją. Rada odpowiedziała im, że skoro pobili braci to niech teraz radzą sobie sami. Zdumiewające jak łatwo ''wyczyścić'' pamięć ludzi w tak krótkim czasie, bo jeszcze o tym pamiętano w średniowieczu. Te podania w świetle genetyki nabierają realnego sensu a genetyka ma to do siebie, że nie kłamie. Persowie, jak i Rzymianie jakoś nie pokusili się o zajęcie terenów naszych przodków, choć jak widać z innych pobudek. Właściwie, jak już wiemy to Rzymianie się pokusili, ale figa z makiem.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-06-27, 13:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3715
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-06-27, 17:35   
   Nr Tel.: 660803277


To co piszesz, ma sens, ale biorąc pod uwagę starożytny rodowód naszych praprzodków, oraz fakt, że nie skolonizowali nas ani Rzymianie, ani później panoszący się na europejskich morzach, a więc także na Bałtyku Nordycy, że nie wyrżnęli nas podczas swego marszu przez Europę Celtowie, jak mieli w zwyczaju postępować z napotykanymi na swej drodze ludami, dowodzi tego, że nasi przodkowie musieli być nie byle jakimi wojownikami. W świetle innego, jakże zastanawiającego faktu - że nie zostały po nich ani znaczące zabytki, ani ruiny miast, jak choćby po Grekach, Babilończykach, Sumerach i innych starożytnych potęgach, że nie znaleziono praktycznie żadnych śladów dowodzących, iż posiadali zdolność pisania i dokumentowania swoich poczynań, można wysnuć wniosek, że nasi praojcowie byli ludem nie tyle kreatywnym i obrotnym gospodarczo, co dzikim , walecznym i okrutnym, o wiele drapieżniejszym i bardziej przerażającym dla sąsiadów, niż Rzymianie, Celtowie i Nordycy. Dowodzi tego na pewno fakt, że Rzymianie, którzy zgnietli praktycznie Celtów w całej, poza północną częścią Wysp Europie, a także do pewnego stopnia ujarzmili Nordyków, nie pokusili się o podbój naszych terenów. Będąc pragmatykami, przekalkulowali widocznie, że nie osiągną praktycznie żadnych, poza bursztynem, zdobyczy materialnych, a narażą się na łomot od wojowników o wiele bardziej dzikich i okrutnych, niż Nordycy i Celtowie, nie nadających się także na niewolników, bo tak bardzo ceniących sobie wolność, że przy byle okazji gotowych rozszarpać swych nowych panów, lub zginąć. Prawdopodobnie to właśnie ta dzikość i wojowniczość, przy jednoczesnym braku kreatywności gospodarczej, oraz będąca narodową naszą przywarą swarliwość, powodująca że - jak mówi przysłowie -" gdzie dwóch Polaków, tam co najmniej trzy racje", spowodowały, że nasi praojcowie nie zbudowali nigdy imperium, na miarę Rzymu, czy choćby tylko "świętego" cesarstwa niemieckiego.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
Ostatnio zmieniony przez kgrzelinski 2019-06-27, 17:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 424
Wysłany: 2019-06-27, 19:07   

Upss. Pisałem nawet tutaj o piecach hutniczych. Proponuję sobie zajrzeć do najnowszych pisemek archeologicznych. Nawet niby ta prastara puszcza co się u nas uchowała kryje dużo niespodzianek na miarę Stonehenge. Tekstów Słowiańskich jest sporo,bo nie wszystko zostało zniszczone, nawet są w Anglii. Na stosach w średniowieczu ogień trawił nie tylko czarownice.
A czy sumeryjskich tekstów zostało tak wiele? A co zostało po Babilończykach czy kulturze Doliny Indusu? A co zostało po przodkach Majów Toltekach ? Akurat Toltekowie to nieadekwatny przykład bo ostatnio zaczęto wydzierać dżungli miasto potężniejsze niż do tej pory tam znane. Ale skoro tak uważasz.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-06-27, 19:22, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,34 sekundy. Zapytań do SQL: 19