Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Niedziela 15 Grudnia 2019 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Kury europejskie a kury staropolskie czy zagrodowe
Autor Wiadomość
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3748
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-07-15, 17:00   
   Nr Tel.: 660803277


Ach ta poprawność :D , rzeczywiście poprawnie wymieniłeś wszystkie imiona młodego księcia, niemniej powszechnie zapadł on w pamięć współczesnych mu ludzi jako Ludwik Napoleon. Napoleonem nikt go nie nazywał, nazwanie go Eugeniuszem uznawał za śmiertelną obrazę, natomiast dla rodziny, przyjaciół i dworu, na którym było także wielu Polaków, zawsze był LU LU ( po francusku Lou Lou), co potocznie, w tłumaczeniu na język polski, można przyjąć jako pieszczotliwe zdrobnienie imienia Ludwik - czyli po naszemu nazywano go Ludwisiem lub Ludwiczkiem, nigdy inaczej :d . Odnośnie "mieszania", miałem raczej na myśli pochodzenie etniczne Batorego, oraz jak najbardziej moim zdaniem uzasadnione wątpliwości, dotyczące słowiańskich korzeni zarówno Węgrów, jak i Traków.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-07-15, 19:10   

No dobrze, bierzemy się za Węgry, choć przyznam, że nie sądziłem by w tym temacie zostal poruszony nawet ten wątek. Postaram się zrobić to jednak w skrócie. No bo widzsz, z Węgrami to trochę tak jak z tymi Ludwikami. Węgrzy to dziwny przypadek, w skali swiata, gdzie mniejszość narodowa, która zasymilowała się z tubylcami narzuciła im swoją kulturę i język. Rozpatrując kraj pod względem etnosu to faktycznie ugro-fini, ale na tym się udział ludów uralskich, które przybyły na teren obecnych Węgier kończy. W rzeczywistości według archeogenetyki (przezornie stwierdzę: nie mylić z ''archeo'' i ''genetik'' z ''Seksmisji'' J.Machulskiego) Węgrzy jako ludność, to ugro-fini w zaledwie 3,2% populacji. W większości to Słowianie i na drugim miejscu Celtowie ze strony ojców a matki jak i u Słowian pochodzą ze starozytnej ludności europejskiej. Jak twierdzą współcześni lingwiści, pochodzenie korzeni poszczególnych słów w języku węgierkim to 21% język uralski, dalej z wynikiem 20% język słowiański, 11% germański, 9,5 % turecki. Oczywiście proporcje są rózne w zależności od regionu. Co ciekawe to w siedniogrodzie najwięcej jest Celtów, nie Słowian, więc Batory mógł być Celtem, ale tego nie wiem, lecz się dowiem pewnikiem. Sądząc jednak z korzeni jego rodu to Spartakus jest bardziej na miejscu. Stara historia odchodzi w przeszłość, ale elementarze jeszcze nie wszystkie . Wikipedii także bym nie ufał bezgranicznie. Mogę także przedstawić wyniki badań ludności ze szczgółami w procentach, tylko po co zajmować miejsce liczbami.
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3748
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-07-15, 22:44   
   Nr Tel.: 660803277


Muszę przyznać, że "Seksmisją" rozłożyłeś mnie na łopatki :D . Tarzam się z radochy, bo bardzo cenię taki cięty, ale inteligentny humor. Przy Batorym nadal jesteś uparciuch, a ja - tradycyjnie - nadal swoje : był Węgrem. Właściwie Istvan Bathory - nie był Celtem, nie Rumunem ani Szeklerem, nie Sasem , Słowakiem, ani Polakiem, lecz jak najbardziej rodowitym Węgrem. Odnośnie etnosu i genetyki Węgrów to z grubsza się zgodzę - są jednym z przykładów, gdy ludność napływowa praktycznie pokojowo wchłonęła tubylców i sąsiadów, nie przyjmując jednocześnie ich zwyczajów i języka, a zachowując przez wieki własne. Traktat wersalski i będący niejako jego kontynuacją układ z Trianon, potraktował ich bardzo surowo, w rezultacie znaczne tereny historycznych Węgier ( 2/3 terytorium) weszły w skład Austrii, Rumunii, Jugosławii, Czechosłowacji i Ukrainy, a przeszło 2/3 Węgrów z dnia na dzień znalazło się poza granicami własnej ojczyzny.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-07-16, 09:46   

Właściwie to biorąc pod uwagę rok powstania ''Seksmisji'' to pod tym względem J.Machulskiego można uznać za wizjonera.
Mam takie pytanie. Co masz na myśli mówiąc np. Węgry?
Co do samej archeogentyki molekularnej i podręczników to nie wszyscy są jeszcze na to gotowi. Szczególnie zachód Europy. Jak np. dwie Brytyjki zrobiły sobie badania DNA to potem doznały prawdziwego szoku. Mimo, że były rodowitymi Brytyjkami to się okazało, że najbliższych krewnych mają w Ameryce, wśród rdzennych Indian. Czyżby wstydziły się rodziny i pochodzenia? A tyle podobno tam gadają o tolerancji. Rzeczywistość odbiega niestety od naszych ideałów. Tylko należy zadać sobie pytanie czym są te nasze ideały?

A.Einstein powiedział: Jak mi się uda to Niemcy nazwą mnie Niemcem a Francuzi obywatelem świata, a jak sie nie uda, to Francuzi powiedzą, że jestem Niemcem a Niemcy, że jestem Żydem.
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3748
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-07-16, 12:19   
   Nr Tel.: 660803277


:D Widać Einsteinowi wyraźnie nie wyszło. Odnośnie Batorego, to był on Węgrem mniej - więcej w takim stopniu, w jakim ja jestem Polakiem. Zaznaczam, że badań genetycznych sobie nie robiłem i nawet nie chcę się domyślać, jakich cudów ktoś w moim DNA chciałby się doszukać. Wystarczy mi, że przodkowie mojego dziadka ze strony mamy byli Olendrami, czyli holenderskimi osadnikami z XVI lub XVII w. natomiast prababcia - matka babci ze strony ojca, była szlachcianką z Ukrainy, znającą swój rodowód od co najmniej XVI w. Szukając krewnych, dokopałem się do ludzi w Holandii, UK, USA, Kanadzie, Francji i Rosji, a większość z nich nie tylko nie zna języka polskiego, ale w ogóle nigdy nie wiedziała, że ma dalekich krewniaków w Polsce. Aby było "ciekawiej" dodam, że zdecydowana większość ludzi, noszących to samo, co ja nazwisko, nie jest ze mną w żadnym stopniu spokrewniona. Odnośnie Węgier, jako krainy geograficznej i historycznej, na myśli miałem oczywiście ich kształt w powszechnie znanych granicach, a w tych brakuje dzisiaj Siedmiogrodu, Wojwodiny, ukraińskiego obecnie Zakarpacia, Słowacji, Chorwacji, Słowenii , Słowacji i części dzisiejszej Austrii, której nazwy niestety nie pamiętam. To tak z grubsza.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
Ostatnio zmieniony przez kgrzelinski 2019-07-16, 12:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-07-16, 19:05   

Ja myśląc Węgry na samym początku mam na uwadze kokretną ludność, czyli jedną z ugrofińskich grup etnicznych i narodowych czyli w oryginale Mdziarów, bo tak siebie nazywają i to ich kultura dominuje na Węgrzech.W Europie, Ugrofinowie maja jeszcze dwa państwa narodowe, Finlandię i Estonię, oraz mieszkają także w Norwegii , znani jako Saam ( kiedyś Lapończycy, ale to dla nich obraźliwa nazwa). Jako grupa etniczna, ze wspólnym językiem i pochodzeniem, nie biorąc pod uwagę narodowości, to wyodrębnili się pierwszy raz we wschodniej Syberii na pograniczu obecnej Rosji i Mongolii. Część Ugrofinów do dziś żyje za Uralem i w tej chwili są częścią Rosji jak np. ludność Kareli czy Komi. Niektórzy Inuici także są Ugrofinami ( to obecna nazwa ludzi nazywanych wcześniej Eskimosami) Nastepnie około 4000 lat p.n.e. ta ludność uralska rozproszyła się na zachód i północny zachód. Ci którzy poszli na zachód zetknęli się z inną ludnością a w tym wypadku indoeuropejską do której należymy także my. ( około 2000 lat p.n.e.). Jako, że byli jeszcze łowcami, zbieraczami, przejęli od nich umiejętność hodowli konia. Wtedy wyodrębniła się grupa Madziarów, którzy dłuższy czas żyli nad Donem, gdzie np. zawiązywała sojusze z innymi grupami jak np. Onogur i obecnie stanowią jej większość etniczną. Onogurowie obecnie są Bułgarami, ale z korzeniami Węgierskimi nie Hunów od których niby się wywodzą. Kiedyś Węgrów także wiązano z Hunami- błędnie. My zajmiemy się jednak Madziarami. Sama nazwa w tłumaczeniu to po prostu ''człowiek lub lud mówiący'' tak samo jak u Słowian i składa się z dwóch części, z tym, że jedna pochodzi już z języka indoeuropejskiego a druga z ugrofińskiego. Współczesny język węgierki wyłonił się około 800 r p.n.e. Turcy we wczesnym średniowieczu nazywali ich ''Dziesięć strzał'' co oznaczało zjednoczenie 10 plemion, którym właśnie już przewodzili Madziarzy, czyli ci co mieli już kontakt z indoeuropejczykami. Już, jak pisałem wyżej około 2000 lat p.n.e. Węgrzy odróżniali się od pozostałych Ugrofinów, ale jak brat z bratem zawiązywali sojusze z innymi plemionami , które dotarły do Europy i im przewodzili. Oczywiście w pewnym okresie, tym, kiedy się zetknęli ze Słowianami w Europie wpadli w czarną dziurę, która powstała właśnie od 800 roku p.n.e. do 800 roku naszej ery. która jak i Słowian wessała na chwilę Węgrów, nas jednak na dłużej. Dziwne, bo jak język Węgierski wyodrębnił się 800 lat przed naszą erą, to także zniknął na 1000 lat. Może dla Niemców to logiczne, dla mnie już nie. Wtedy w XIX w historycy niemieccy nie wiedzieli, że Rzymianie walczyli z Węgrami, którzy w większości już byli genetycznymi Słowianami, choć posługiwali się innym językiem. Gdyby to wiedzieli to i Węgry miały jeszcze bardziej przechlapane. Właściwie to już od 2000 roku przed naszą erą znali dobrze Słowian. Musieli być ludźmi O.K. bo już Irańczycy, ale ci od Wed, tak niewielką grupę by wmietli z powrotem na Syberię i Mongolię. Ale nie wymietli. I tak około 830 roku Węgrzy opuścili współczesną Baszkirię i Panonię ( obecnie to ludność Turecka stąd brano Węgrów za ludność turecką). Generalnie mieszkali nad Donem, gdzie byli podwładnymi Chazarów, Wołgą a potem już wywędrowali nad Dunaj. Pierwszą ojczyzną Madziarów jest Etelkoz, umiejscowiony przez nich samych nad Dniestrem. Tak czy siak musieli już się wtedy asymilować ze Słowianami, bo częściowo mówili ich językiem zaczerpniętym w części od indo-iranczyków, a to było bardzo ważne w tamtych czasach by się porozumieć, bo to był swój. Dopiero potem około 900 roku przenieśli się do Panonii. Tu już po części wymieniłeś obecne kraje zajmujące Panonie. Panonia to obecnie terytorium dzisiejszych zachodnich Węgier , wschodniej Austrii , północnej Chorwacji, północno-zachodniej Serbii , północnej Słowenii , zachodniej Słowacji i północnej Bośni i Hercegowiny. Tu trochę sprecyzowalem, bo np. Jak podawałeś nie zajmowali całej Słowacji. O Ukrainie nie ma mowy. Chyba, że cofniemy się w czasie do tego Etelkoz. Dalej historię Węgier już znasz bardzo dobrze. Ja do tego dokładam jeszcze mity węgierskie, rzymskie, greckie, genetykę i gotowe. Obecnie Ugrofinów wszystkich jest zaledwie 26 505 000. To niewiele jak na cały świat. Ilu jest na Węgrzech już pisałem. A jak nas nazywają Węgrzy? No oczywiście że Lengyel, czyli Lachy, czyli Lechici. To tak na mocne zakończenie.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-07-16, 19:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 51
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3748
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2019-07-16, 20:15   
   Nr Tel.: 660803277


Dzięki za obszerny, wręcz akademicki wykład, niemniej tradycyjnie mam odnośnie niego uwagi. Pisząc o Ukrainie absolutnie się nie pomyliłem, gdyż dzisiejsza Ukraina Zakarpacka, czyli potocznie Zakarpacie, to jak najbardziej historyczne Węgry, którym krainę tą odebrano w roku 1920. Odnośnie Słowacji, to w dzisiejszym geograficznym pojęciu jej terytorium, ok. roku 1031 w całości została podbita przez królestwo węgierskie i stała się aż do roku 1918 jego integralną częścią. Do dzisiaj wielu Słowaków, zwłaszcza z południa kraju, które poddane było przez wieki intensywnej madziaryzacji, uważa się za słowiański odłam narodu węgierskiego. Wcześniej, przed przyłączeniem do Węgier, miał miejsce trwający dość krótko epizod z przynależnością Słowacji do Polski.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-08-11, 11:00   

Pinokio, postać fikcyjna stworzona przez C.Collodiego – Włocha. Trochę zapomniany, ale z racji swojego charakterystycznego nochala bardzo na czasie.

Ostatnio trochę ''nadgoniłem'' informacje o kurczakach, także europejskich, ale po lekturze wywodów naukowców niemieckich, którzy badali pokrewieństwo około 200 ptaków z całego świata spoglądałem kilka razy na kalendarz by się upewnić, że mamy 2019 rok. Bo wracając po niej do rzeczywistości można było sądzić, że jest się w połowie lub na początku XX w. W sumie im ( naukowcom) się nie dziwię bo są między młotem a kowadłem i lawirują pomiędzy historią w wersji niemieckiej i tą prawdziwą. Na początku , by ich wywody zrozumieli koledzy z innych krajów, biedactwa wyjaśniają, że jak piszą italianer ( włoszka) to mają na myśli leghorna, bo to jest taki sam ptak, lecz w niemieckich ( chyba nie tylko niemieckich, nie?) wzorcach rasowych widnieje jako dwie odrębne rasy. Potem zaznaczają, że pisząc populacja mają na myśli ograniczoną ilość ptaków danej rasy od których pobrali próbki w Niemczech, ale nadrabiają, że są to ptaki o różnym ubarwieniu w rasie. No ręce opadają. W takim razie ja mam kilka populacji w swoich wolierach, choć w rzeczywistości mam ptaki reprezentujące dwie populacje. Następnie ni jak nie mogą wpasować ptaków ( o czym już wspominałem kiedyś) ze wschodu Europy do tych właściwych europejskich, czyli zachodnich. Albańska śpiewająca czy zielononóżka to dalej dla nich azjatyckie ptaki a nie europejskie. Tu natomiast wykazują nieścisłość, bo jednak już odróżniają je od azjatyckich sprowadzonych w XIX w. czyli np. od kochina, czy langshana. Tak na marginesie bardzo ciekawi mnie ich zdanie od kiedy i jakie kryteria stosują by rozróżnić ptaki typowo europejskie od azjatyckich, bo i tak wszystkie pochodzą z Azji, co dobitnie potwierdzają pisząc że ich badania w 2019 roku potwierdziły także i to, że kurczaki pochodzą z Azji. Niesamowite, chłopaki w 2019 r muszą potwierdzić to co wiadomo od dawna, a wygląda to tak jakby bez ich zgody reszta badaczy na świecie bawiła się tylko w przypuszczenia. No ale jeśli oni tak stwierdzają to musi tak być. Ale... zaraz dodają, że udomowienie nastąpiło 2500 lat p.n.e. w Dolinie Indusu. Dolina Indusu to akurat najmłodsze centrum udomowienia kurczaków, ale jak oni się posługują przypisami dotyczącymi opracowań z ubiegłego wieku to tak im jakoś wyszło. Głupi nie są bo zgrabnie posługują się genetyka molekularną, więc pozostaje tylko świadome działanie w takim kierunku. Co biedaki mają poradzić na to, że u nich to same współczesne ptaki biegają po podwórkach, a te starożytne europejskie to są na wschodzie Europy. Jednak zauważyłem drobny postęp. Mianowicie o dziwo dostrzegli, że z tymi kurczakami szwajcarskimi, czy fińskimi jest coś nie tak, bo przecież Szwajcaria to po stronie zachodniej a kurczakom bliżej do zielononóżki czy gołoszyjki, fińskie mają dokładnie tak samo. Nie omieszkali zaraz wskazać, że Fnlandia była pod wpływami rosyjskimi, stąd te kurczaki, ale o Szwajcarii milczą, ale pewnie następnym razem coś wymyslą. Cud, że uwzględnili inne dzikie kurczaki niż RJF, ale znów poszli w cytatach za daleko, pomijając sedno sprawy. Przeciętny czytelnik może odnieść wrażenie, że np.cemani swoją czerń zawdzięcza zielonemu dzikiemu kurczakowi. Bzdura do kwadratu. Nie będę już także wracał do opisywania terenów Szwajcarii, Austrii czy Padwy, bo wiele na ten temat już napisałem wcześniej. Oczywiście psłułgują się w opisach ich wzorcami rasowymi i komponują wszystko pod nie. Przynajmniej tak im się wydaje, ale jak ktoś zna trochę kurczaki to łatwo wyłapać nieścisłości. Najciekawsze jest to, że w jednej grupie umieścili – UWAGA – rasy bojowe z Indii wraz z karłami europejskimi, np. karzełkiem niemieckim. Co prawda zastrzegali wcześniej , że te bojowe to próbki od niemieckich ptaków, np. asila czy malaja. Chociaż tyle mają honoru. Niefortunnie tym sposobem asil pakistański, czyli własciwy asil, znalazł się po drugiej stronie bieguna wykresu. Ot i tyle krwi bojowych płynie w tych europejskich, to takie ciaptaki bez temperamentu. Natomiast sporo tych XIX wiecznych azjatów znajduje się w ''starych'' rasach niemieckich. Może i bym się tym nie zdziwił, gdyby w tej grupie znalazły się np. koszamo, czy ohiki, ale gdzie tam, te są w grupie azjatyckiej, co świadczy, że te rasy utrzymują jeszcze bez większych krzyżówek. Zresztą zrozumienie u kurczaków pojęcia ''karzeł'' woła o pomstę do nieba, chyba że kurczaki zakwalifikować do kategorii gwiazd. Wtedy np. można nazwać te o białym upierzeniu ''biały karzeł'' czyli gwiazdy o małych rozmiarach i wysokiej temperaturze. Jokohama czy feniks także są wśród nich, więc szczerze mówiąc do oryginałów japońskich trochę im już brakuje. To takie ''nie wiadomo co''. Niby japońskie czy indyjskie, ale własciwie nie. Przy takim obrocie sprawy mogą jednak śmiało stwierdzić, że są to nowe rasy niemieckie, ale niech nie używają oryginalnych nazw bo te ptaki z oryginałami istniejącymi do dziś nie mają nic wspólnego a raptem są w Europie jakieś 150 lat. Może o to chodziło, czort wie, by za kilka lat mogli stwierdzić, że asile to własciwie pochodza z Niemiec i potem trafiły do Indii. Nie przewidzieli chyba jednak jednego, bo im wyszło niechcący, że typowo europejski ptak, jaki pojawia się w tych badaniach to leghorn. I tym sposobem wzorce EE są modyfikowane na niemiecką modłę.
A co Pinokio ma wspólnego z kurczakami? Nic. Ale z niektórymi naukowcami niemieckim dość sporo. Gdyby ich tak ustawić twarzami w kierunku wschodu Europy i poprosić o zreferowanie swojej pracy to gwarantuję, że najpierw na ich nosach w Mongolii mogliby suszyć sobie bieliznę a następnie pokłuli by sobie nawzajem nimi bardzo szybko tyłki.
Tekst ten napisałem, bo: użyję jednak cytatów.
1. '' Kłamstwo głoszone jako prawda doprowadza do wściekłości'' – M. Gogol
2. ''Królestwo kłamstwa nie jest tam, gdzie się kłamie, lecz tam gdzie się kłamstwo akceptuje'' - K.Čapek
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-08-11, 11:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-09-22, 12:06   

Długa przerwa, ale i tekst do poczytania dość długi tym razem.

Stare przysłowie arabskie mówi: Ludzie boją się czasu a czas boi się piramid. W teraźniejszości według mnie powinno brzmieć: Ludzie boją się czasu a czas boi się genetyki. Oj... niektórzy historycy zgrzytają zębami z tego powodu. Jednak wracajmy na razie do 1906 roku i opisu tym razem ras francuskich. Co oni tam wtedy mieli?
Tu także użyję na początku nazw i ich zapisu w oryginale, czyli: La Fleche, Du Mans,Crevecouer, Caumont, Caux, Coutrtes Pates, Houddan, Faverolles, Mantes, Caussade, French Cuckoo, Bourbourg, Estaires, Hergnies i flagowa Bress. No ładnie, 15 ras dwa razy tyle co ''niemieckich'', które już omawiałem i dlatego są te niemieckie w cudzysłowie. Ale ile jest z nich starych, typowo francuskich? Zobaczymy. Nawet zbytnio genetyka tu nie jest potrzebna bo czarno na białym napisali.
La Fleche – lafleszka- otóż rasa ta występowała wyłącznie w dolinie La Sharthe na północ od Loary. Znana od XV wieku, ale pewnie jest dużo starsza, jak zauważa autor. La Perre de Boo twierdzi, że pochodzenie tej rasie dały kurczaki czarne polskie i czarne hiszpańskie. Ale zaznacza, że właściwie to lafleszki pochodzą bezpośrednio od ich Crevecouer. Czyli już rasy francuskiej. Rozrysowując drzewo genealogiczne wyglada to tak: czarny kurczak hiszpański, francuski Du Mans i kurczak polski dały początek rasie Crevecouer, która to jest bezpośrednim przodkiem lafleszki. Tym samym omawiając kurczaka laflesz mamy z głowy także Crevecouer. Co ciekawe laflesz są dziś opisywane jako bardzo stara rasa francuska. W takim razie jaką rasą jest Crevecouer w porównaniu do polskich czy hiszpańskich ? Czy tak czy siak to laflesz są młokosami a nie bardzo starymi kurczakami francuskimi. Wspominałem już wcześniej o Darwinie, który ni jak się wpisywał w niemiecką wersję historii, ale Anglicy tak znakomitego rodaka nie mogli pominąc. Co twierdził sam Darwin? Chłop wali prosto z mostu i klasyfikuje Crevecouer jak i Houdana jako podkategorie rasy polskiej. I tak radosna twórczość historyków allochtonicznych ( przypominam -niemieckich, ale i z wielkim ubolewaniem stwierdzam, że także niektórych polskich, ale należących do tej grupy) bez genetyki, już legła w gruzach. Właściwie to bym mógł zakończyć temat przy pierwszej opisywanej rasie, bo i Houdana zahaczyliśmy, ale dla zasady wędrujemy dalej.
Następne to Du Mans. Co tam o nich piszą? Kurczaki te pochodzą z miasta Le Mans, dawnej stolicy Francuzów i tylko tam je można było spotkać. Czemu czas przeszły? Wyjasnię dalej. Właściwie to nigdy nie opuściły granic Francji za wyjątkiem pewnej ilości ubitych ptaków, które zostały wyeksportowane do Rosji, jak twierdził angielski konsul w tym francuskim mieście. Następnie rasa została zastąpiona przez laflesz i zniknęła całkowicie. Już w 1892 roku Ch. Jacijue w publikacji La Poulailler, twierdzi, że Du Mans zostały praktycznie zapomniane a nawet utożsamiane
bezpośrednio z lafleszkami. Szkoda, że zniknęły bo faktycznie można by nazwać je starożytnymi francuskimi a przy okazji dowiedzieć się czegoś więcej. Niektórzy autorzy opisują Du Mans jako identyczne z lafleszkami, ale o innym grzebieniu. Najprawdopodobniej Du Mans to już była krzyżówka hiszpańskich z polskimi bezpośrednio a następnie, jako Du Mans dała początek Creveccour i laflesz. Jakby na to nie patrzeć Du Mans mogły być faktycznie starożytną rasą, ale co z tego jak nie istnieją. Ciekawostką jest to, że obecnie w Le Mans istnieje rasa o tej samej nazwie co miasto ( nawet jest we wzorcach), ale to takie hamburskie, bez związku z Du Mans.
Kolejna rasa Creveccour – wyżej, przy laflesz, podałem już schemat pochodzenia rasy, ale nie mogę pominąć jej opisu. Nawet nie można wręcz pominąć tego opisu, który brzmi tak: mamy rok 1852 kiedy to ukazuje się artykuł '' Normandia i drób'' , jasno i wyraźnie jest tam napsane, że wokół Caen i w departamencie Calvados w przeważajacej części pogłowie kurcząt to ... ptactwo polskie! Biorąc pod uwagę fakt, że Creveccour to przede wszystkim Normandia i Pikardia, nie może być inaczej niż podałem w schemacie do Laflesz. Nawet pisarze Wingfield i Jonson, piszący wcześniej niż omawiany stan drobiu w 1906 r stwierdzili, że jest to siedlisko kurcząt polskich. W tamtym okresie, jak stwierdzają ptaki z pewnością wyglądały inaczej niż obecnie we wzorcu i były bardziej podobne do typu polskiego. Właściwie to co napisałem powinno już wystarczyć bez zbędnych szczegółów. Biorąc pod uwagę, że omawiamy kurczaki można śmiało stwierdzić: Ale jaja, nie? A prosze mi wierzyć, będą jeszcze lepsze, jak dojdziemy do ras z innych krajów europejskich. Nawet sam L. Wright wspomina, że na wystawie w Birmingham w 1859 roku były wystawiane ptaki pod nazwą polskie czarne czubate, przodkowie Creveccour, które już były od dawna hodowane na bogatych ziemiach Normandii. Polskich użyto do poprawienia walorów smakowyh miejscowych kurcząt. Jakim szacunkiem darzono wtedy we Francji tą pochodną polskich kurczaków może potwierdzić stwierdzenie, że na pierwszej wystawie drobiu w kraju Wieży Eiffla w 1855 roku przyznawano nagrody dla Creveccour osobno i pozostałych ras razem wziętych. Rasy Caumont i Caux to nic innego jak odmiany Creveccour – tyle z opisu. Oczywiscie znane z Normandii a konkretnie Le Sarthe Następnie Courtes Pattes -czyli ptaki krótkonogie, popularne w całej Europie a znane we Francji, jak pisze autor zaledwie od 1879 roku. Oczywiście siedliskiem jest znów Normandia. Ptaki te we Francji nigdy nie zyskały popularności w przeciwieństwie do Houdana. W przypadku Houdana i jego opisu można być zaskoczonym, oczywiście nie tym, że znów wśród jego przodków na samym początku pojawia się kurczak polski czubaty a tym, że autor neguje udział rasy dorking po której miał odziedziczyć piąty palec. Zdecydowanie odrzuca dorkinga a podaje, że piąty palec ta rasa odziedziczyła po populacji kurcząt z tą cechą. Jeśli ktoś dalej uważa, że dorking pochodzi z czasów rzymskich to jest w błędzie. Powstanie rasy datuje na zaledwie 100 lat wcześniej czyli na początek XIX w. Typowy Houdan występował jedynie w dzielnicy o tej samej nazwie. I znów będę się powtarzał, ale to także północ Francji – Normandia. Rasa jako mięsna była powszechna zarówno we Francji jak i w Anglii, jednak z zaznaczeniem, że Houdan jak i populacja kurcząt z pięcioma palcami do Anglii dotarły z Normandii. Ptaki z dodatkowym palcem były hodowane i cenione w całej Galii od stuleci. Przypomnę tu tylko, że mutacja powodująca piąty palec u tej europejskiej populacji nie ma nic wspólnego z mutacją azjatycką, czyli np. z kurczakiem jedwabistym. Samego dorkinga omówimy innym razem. I tak dobrnęliśmy do dość popularnego obecnie ptaka także w Polsce. Fawerole- oj, rozbudowane ma drzewo genealogiczne, jednak już w 1906 roku było jasne jak powstały. Wiele, a może większość osób nie wie, że wyjściowym pra przodkiem tej rasy jest kurczak.... no oczywiście, że polski czubaty !!! Dalej to Crevecceur, ptactwo europejskie z piątym palcem, następnie Houdan z dorkingiem ( tym razem właściwy dorking tak już nazywany) i na koniec Light Brahma ( gronostajowa, ptak na podkładzie pszenicznym). Mogę jeszcze dodać, że obecnie są trzy typy faweroli we Francji, jeden angielski i jeden niemiecki. Kiedyś fawerole miały grzebień jak drobna piłka do drewna a jak dotarły do niemiec to całkowicie przerobili rasę, no i grzebyczek musi być idealny w obecnym rozumieniu tego typu grzebieni.
Pierwsze ptaki o tej nazwie zwane zwyczajnie we Francji kundlami, gdyż pozostałe rasy jak min. Houdan czy Creveccoure są już uznanymi i cenionymi ptakami, były ubarwione na czarno. Nie przykładano zbytnio uwagi do tej rasy i praktycznie ewoluowała sama, na wiejskich podwórkach, gdy w końcu doceniono ich walory użytkowe. Można tu jeszcze sporo napisać, lecz i tak z racji ilości ras we Francji temat jest dość obszerny a nie będziemy go rozbijać na odcinki.
Kurczak Mantes – co to takiego? Napiszę tylko, że ma tego samego przodka co Houdan i już wszystko jasne. Następna – Caussade, czyli kurczak gaskoński. Wreszcie dotarliśmy z Normndii na południe Francji. Jak sama nazwa wskazuje jest dość stara rasą, gdyż Gaskonia to kraina historyczna, ale zamieszkała dawniej przez Basków a nie Francuzów. Dla zainteresowanych ciekawostka. Wystepowanie grupy krwi 0 jest u nich największe w Europie a grupa B, praktycznie nie występuje. Tak z grubsza my nazywamy ich Hiszpanami a Hiszpanie by chcieli aby sami siebie także nazywali Hiszpanami, ale nic z tego. Na nieszczęście Hiszpanów ludzie ci mają silną tożsamość narodową. Czyli Baskowie to Baskowie a gaskońska jest ich a nie Francuzów, kropa. Przechodzimy do French Cuckoo, czyli francuskiej jastrzębiatej. Podoba mi się podejście Francuzów do kurcząt, gdyż wprost sami twierdzili, jak La Perre De Roo, że są dwie takie rasy, ale wlaściwie to jest tylko jedna a różnią się jedynie rodzajem grzebienia. Ubarwienie to nie jest znane w innych rejonach Francji poza północno zachodnimi. Jednak zaraz dodają, że ptaki w tym ubarwieniu są znane także w Anglii, Belgii czy USA. Normalne postawienie sprawy a nie wciskanie innym kitu, że to ich. Kurczak Bourbourg ( no kurczę język sobie można połamać) - Campine, Brakel i Brahma w jednym. Popularna w Dunkierce i tyle. Kolejno kurczak Estaires, czyli wzorcowa esterka, szkoda, że nie paryżanka – żart taki. Nazywane także Bresse, wspomniany Bourbourg, czy także Du Mans. To taka, jak twierdzą wówczas chwilowa, bo zaledwie w wieku 10 lat, produkcja oparta na Langshaniei kogutach bojowych ( nie wiadomo jednak których bo nie napisali) ale dziś trafiła do wzorca, no proszę. Kolejna to Hargines – wymieniają tą rasę, ale z rozbrajającą szczerości przyznają, że zbytnio nie pamiętają, by ktoś je widział ostatnio, ale z opisu to ewidentnie musi być brakel. No cóż?
Uff... jak tak sobie myślę to kurczaki w Azji to '' pikuś'' w porównaniu z europejskimi, bo tam nikt nikomu kurczaków nie kradł. A tu tak pogmatwali i to celowo. Wystarczy 100 lat by wymazać z naszej pamięci nawet kurczaki i musimy się o nie upominać. Przykre, ale prawdziwe jest to, że niektórzy wierzą jeszcze w bajki wyssane z palca a właściwie narzuconą, upokarzającą narrację niezbyt przychylnych z natury sasiadów. Wiekszość Europy ma pochodne naszych kurczaków, bo się wszystkim podobały i były także niezłe użytkowo na tamte czasy. Nie dziwię się, że są niektórzy wściekli. Tyle setek lat kombinacji a tu wszystko diabli biorą. A to tylko i aż kurczaki. Jak kiedyś, kiedyś, kiedys, zabierałem się do tematu polskich kurcząt to miałem przed oczami tekst A. Sapkowskiego, tego od ''Wiedźmina'' który napisał, że trudność polega na tym jak zdefiniowanie kształtu gruszki. Pewnie się da zdefiniować ten kształt, ale w przypadku kurczaków nie jest to potrzebne. No może tylko dla niektórych osób.
Na koniec zostawiłem francuskiego flagowca czyli Breese, choć jest opisywany zawsze na początku u Francuzów, ale poświęcą mu osobny rozdział. A gdzie w tym wszystkim są znane bojowce francuskie? Nikt ich nawet nie wymienia w jednym ciągu z pozostałymi. Wymieniane są tylko kurczaki użytkowe, bo dla Francuzów bojowe są czymś więcej niż kurczakiem, jako nielicznym w Europie.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-09-22, 12:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-09-24, 12:40   

Do uzupełnienia poprzedniego tematu pozostała nam rasa Breese. Pomimo, że w tej chwili jest to duma narodowa Francuzów, nie ukrywają, że jej przodkowie nie pochodzą z Francji. Jest to rasa spokrewniona z leghornem, aczkolwiek jej przodkowie to typowe kurczaki włoskie. Zależności pomiędzy leghornem a livorno już opisywałem. Dla przypomnienia – livorno to nie tzw. włoszka. Tym razem, jak większość ras francuskich, Breese nie pochodzi z północy Francji, lecz z okolic Burgundii. Sami autorzy opisujący tego kurczaka w XIX w dziwią się, że nigdzie więcej tych ptaków nie hodowano. Spekulują, że ptaki włoskie, hiszpańskie i Brieese mają wspólnego przodka. Mogę stwierdzić, że dobrze spekulowali, lecz ich rasa to najmłodsza pochodna hiszpańskich i włoskich. Tym bardziej, że kurczak ten znosi dużo więcej jaj niż jego przodkowie. Ceniony jest jednak nie za nieśność tylko za mięso. Próbowano nawet krzyżować ją dalej z innymi, lecz żadna krzyżówka nie polepszyła według nich jakości i pozostali przy wersji pierwotnej. Ach to francuskie podniebienie. My bardziej jak w Azji, wolimy kurczaki 2X żółte, czyli żółte nogi i skóra a w Azji jest 3x żółty, dodają do tego jeszcze żółte pióra, czyli ubarwienie buff, no bo jak u żywego ptaka stwierdzić czy nie ma gdzieś czasem białych przebarwień na skórze. Co prawda Breese jest mały, ale przy odpowiednim tuczu jego cienkie i małe kości są zaletą. Oryginalne ubarwienie to szare, ale można także spotkać czarne, niebieskie i białe. Osobiście to na mój gust rasa powstała przypadkiem. Świadczy o tym niewielki pierwotny zasięg, oraz ubarwienie szare, które musiało się komuś spodobać i zaczął rozmnażać tak ubarwione ptaki. Było inne od znanych dotychczas. My może byśmy nazwali je niebieskim, lecz oni przecież wymieniają szarego niebieskegoi, czarnego i białego. Teraz większość ptaków jest biała. I oczywiście miały już od dawna tzw. gen udomowienia, gdyż kiepsko, albo wcale nie wysiadywały jaj.
Teraz po sąsiedzku z Francji przejdziemy do Hiszpanii, ale zanim to nastąpi muszę coś opowiedzieć. Gdy w ubiegłym dziesięcioleciu biedziliśmy się ze Staszkiem Roszkowskim nad książką ''Hodowla kur ozdobnych'', choć ja miałem jedynie skromny udział, to w pewnym momencie poczułem się jak Maksiu z ''Seksmisji''. Budzę się w pokoju a tu klamek nie ma i dziwna lampa w podłodze. Pokój był wypełniony rasami kurcząt i coś mi tu nie pasuje. Staszkowi także chyba coś nie ''leżało'' na swoich i właściwych półkach. Niestety, albo stety, miałem intuicję, lecz wtedy żadnych konkretnych dowodów. Postanowiłem znaleźć te klamki by ten pokój opuścić. W sumie to jeśli chodzi o samego Maksia to nie miał źle, ale ten stół operacyjny....
Zanim wymienię rasy hiszpańskie trzeba zauważyć, że w dawnych czasach wszystkie zwierzęta w Hiszpanii a sprowadzane do innych krajów Europy, bez wyjątku nazywano po prostu hiszpańskimi. Jest to bardzo ważna uwaga. Niektóre zwierzęta były sprowadzane bezpośrednio z Azji. Jak wiemy, swego czasu Hiszpania to mocarstwo, nazywane czasem ''kochanką morza''. Przytoczę tu spostrzeżenia Anglika co do Hiszpanii. Mianowicie stwierdza, że właściwie to Hiszpania jest krajem niezbyt sprzyjającym hodowli drobiu, może za wyjątkiem wybrzeża morskiego. Wszystkie kurczaki są biedne i małe, nie nadaja się na mięso, to typ lekki, znoszący jaja. W hotelach podają natomiast drób sprowadzany z Francji. Zauważa także, że wszystkie ptaki pospolite w Hiszpanii, Włoszech, Austrii, Grecji czy na Bałkanach ( mniej więcej Bałkany to dawne Bizancjum) są takie same, no może za wyjątkiem kolorów. Nie dziwi się jednak temu bo jak stwierdza to od lat Włochy utrzymują kontakt z Hiszpanią a i Pireneje nie stanowią w tym przypadku przeszkody bo morze pod ręką. W każdym razie są całkiem inne niż te francuskie. Jednak postanowił opisać kurczaki pod względem ras narodowych. I dobrze. Wtedy najpewniej powstało także pojęcie kurcząt śródziemnomorskich, którego to ja jestem przeciwnikiem. Kiedyś wyjaśnię czemu, choć już to częściowo zrobiłem wcześniej. A oto one, hiszpańskie: Castilian, Minorca, Black Spanish, Andalusian, Barbezieux i Prat. Jakby nie liczyć niewiele bo 6 ras. Castilian – kastylijska. Początek opisu brzmi: klasyfikacja w dużej mierze jej nie dotyczy. Dalej to – różnice pomiędzy nią a znaną w Anglii minorką są niewielkie, ale kastylijska raczej jest oryginalnym typem minorki. Brawoooo, tylko pogratulować autorowi zarówno opisu kastylijskiej jak i polskich czarnych czubatych. Na wystawie drobiu w Madrycie w roku 1902 kastylijska od minorki różni się tym, że ma mniejszy grzebień i bardziej pionową postawę. Co mówili sami Hiszpanie? To ptactwo mauretańskie. Prof. S. Castello Carreras ( Hiszpan, to ten od araukany, jak ktoś czytał mój artykuł o tej rasie) twierdzi, że większość ptaków w całej Hiszpanii jest czarna, ale pojawiają się czasem także kolorowe. Anglik, Brown do tego dodaje, że tak jest gdy się nie utrzymuje czystego chowu – dobre nie? Ale co znaczy czysty chów? Kolor piór? W/g niego raczej tak bo zaraz dodaje , że kastylijska to producent najlepszej jakości jaj. Zastanawia się jednak czy jest to naturalne dla tych kurcząt czy to przez selekcję posiadają tą cechę. Oddajmy chwilowo głos L.Wrightowi, na którego powołuje się autor: ten Wright sugeruje, że jest to wynik rozpowszechnienia się katolicyzmu, gdzie podczas zakazu jedzenia mięsa, jaja można spożywać bez ograniczeń. Brown twierdzi, że jednak jest to trudne do zaakceptowania bo Niemcy, Francja, Austria, Belgia – wymienia, tacy spadkobiercy kultury rzymskiej, gdzie religia rzymskokatolicka jest na pierwszym miejscu nie mają takich ptaków.
Czyżby już wtedy, użyję brzydkiego stwierdzenia '' wyprali mózgi'' Anglikom, bo już zapomnieli o pierwszej, największej masakrze w Europie na autochtonicznej ludności Wielkiej Brytanii przez Celtów – germanów o której pisałem wcześniej? Najwidoczniej tak i w dodatku autor nie jest Walijczykiem bo by pamiętał ustne przekazy. Z racji historii Hiszpania to dla nich taki Orient. Przypomnijmy sobie także w tym miejscu o benedyktynach. Zarówno ekspansję Celtów jak i zakon benedyktynów już opisywałem. Tak właśnie zaciera się fakty historyczne, ale ta bezlitosna genetyka wszystko przywraca na właściwe tory. Opisu kastylijskiej dopełnia stwierdzenie, że te kurczaki praktycznie nie wysiaduja jaj. Dopiero dolewając krwi minorki zlikwidował tą wadę. No fajnie, opisywałem już jak to Rzymianie spartolili nieśność skradzionych kurcząt greckich, likwidując min. białe osobniki a teraz historia się powtórzyła tylko Anglicy to zrobili. Dopiero w USA zauważono i rozbudowano na maksa tą cechę kurcząt. I jeszcze bardzo ważna rzecz. Brown pisze, że w Hiszpanii rasa kastylijska bardzo rzadko ma białe zausznice, przeważnie są czerwone z białymi końcami. Ubarwienie jest czarne, ale są także białe i niebieskie. Teraz krótko o minorce. Rasa, jak wspomniałem już kiedyś, wyhodowana w Anglii i przywieziona do Hiszpanii. Jedyne co mogę dodać to jest to, że ptaki dostały się do Anglii właśnie z Minorki i stąd nazwa, bo nawet Brown wie, że na Minorce były tylko kurczaki kastylijskie.
Dalej Black Spanish – czarna hiszpańska, już na początku pada stwierdzenie, że ta rasa w Hiszpanii nie jest znana. I co tu dalej pisać, ale jak napisałem wcześniej, że będą '' jaja'', to będą i już. Anglicy jednak piszą – pisali wprost. Czyli czarna hiszpańska to tak jak sułtan (pisałem już) czy wiele innych ras, którymi zachwycamy się w EE. Brown przytacza tu Columellę, na którego powołuje się tak wielu autorów, który opisuje kurczaki z białymi zausznicami jako bardziej skłonne do odpoczywania, niż wysiadywania i wodzenia młodych. Ot, podejście Rzymianina. Brown zaraz dodaje, że na Columellę trzeba wziąć poprawkę bo opis pasuje nawet do leghorna a przecież kwestia bieli dotyczy całej twarzy ptaka a nie zausznic. Przytacza tu nawet twierdzenie Dicksona, który pisze w 1846 roku, że ta rasa jest związana z nakrapianymi polskimi czubatymi, gdyż ma dziwne kępki piór przy głowie. Chwała Brownowi, że to przytoczył i był taki skrupulatny. Czyżby wtedy nie znali innych kurcząt, które miały pióra na głowie lub przy głowie, jak to okreslił Dickson, niż kurczaki polskie !!! Niektóre hiszpańskie miały także brody. Brown jednak pisze, że to nie jest możliwe, bo te niby hiszpańskie są dużo wyższe a kępki piór zakrywaja im uszy. Zresztą w 1906 roku uznany we wzorcu kurczak czarny hiszpański ma już białą twarz, ale co z resztą ptaka. Faktem jednak jest, że autorzy tych tekstów nie znali araukany jak widać. Nawet Castello twierdzi, że to stara rasa nazwana Gallus hispaniensis. Zresztą potem zdarzyło mu się okrzyknąć także araukanę nowym gatunkiem. Te kurczaki miały być w/g Castello, eksportowane przez Hiszpanów w świat bo znane są na Kubie i Ameryce Południowej, ale pochodzenie ich jest nieznane. W końcu Brown daje za wygraną i pisze, że musimy się z tym pogodzić, że czort wie skąd one przyszły i już, ale raczej to Hiszpanie je przywieźli do Europy. Kilku autorów jednak podaje, że to byli Holendrzy i tego typu ptaki, jako ozdobne, od dłuższego czasu przebywały w Niderlandach i Holandii. ( wyjaśniałem już wcześniej,że Holandia to nie Holandia, więc zapis ten nie powinien już dziwić.) Generalnie chodziło o wyjątkowość ptaków z tak niespotykaną twarzą. A czy miały czuby, czy kolczyki przy uszach,czy brody to zależało już od inwencji twórczej tych co je posiadali. Dziś wszyscy wiemy jak '' musi i już'' wyglądać ta rasa. Ja osobiście, czytając te dysputy kilku autorów ubawiłem się niezmiernie. Ale czubatki polskie jak widać pojawiają się dosłownie wszędzie, nawet w Hiszpanii i nikt nie neguje ich polskiego pochodzenia. Dosłownie to taka sama populacja, nie rasa w rozumieniu dzisiejszym, jak kastylijska, no może trochę inna, ale nie mam na myśli piór na głowie, dlaczego …. to innym razem. A swoją drogą czyżby już wtedy znali w Europie ptactwo Keczuła, którzy hodowali kurczaki w przeciwieństwie do Mapuche? Bo kolczyki jednak są także ewenement wśród drobiu. Musiały to być jednak Quetro, gdyż kurczaki te nie znosiły jaj w zielonych skorupkach, bo araukana przyjechała do Europy kilkanaście lat później. Także kurczaki bez ogona od bardzo dawna znane są w Europie. Za jednym zamachem już wiadomo skąd u araukany broda w Europie. Co ciekawe Dickinson mógł się wcale nie pomylić, gdyż HOXB8 czy HOXC8 czyli geny odpowiedzialne za wzrost piór na głowie kurczaka nie były domeną tych z kolczykami i musiały pochodzić od polskich, tak jak np. u faweroli czy houdana.
I tak Hiszpania mimo wszystko, zyskała rasę, która nigdy nie istniała w Hiszpanii.
Jesli chodzi o minorkę ta ze wzorca i znana obecnie to nie ma co się powtarzać, kurczak wyhodowany w Anglii.
Andaluzyjska – nazwana tak bo ją przywieziono do Anglii z Kadyksu. Jest to kastylijska po drobnej modyfikacji. Najpierw była to hiszpańska, potem niebieska minorka, ale zdecydowano, że będzie andaluzyjska i kropka.
Przyszła kolej na kurczaka o intrygującej jak na Hiszpanię nazwie Barbezieux - na początku autor podaje, że mimo iż jest to właściwie rasa Francuska, hodowana w Charent, to jednak jest zmuszony do zaliczenia jej w poczet ras hiszpańskich. Co go tak zmusiło? Ano to, że właściwie jak zgłębił temat to nazywają tego ptaka francuską minorką. Czyli przodkowie to kurczak kastylijski i gaskoński. Pozostał już tylko Prat. Jest to po prostu katalońskie wydanie kochina.
No cóż, jak widać po rasach niemickich, francuskich czy hiszpańskich,bardzo łatwo można zrobić nową rasę. Teraz wystarczy jechać na Bałkany, bo tam wiele kurcząt jeszcze nie jest we wzorcach EE i bezczelnie przywieźć kilka okazów z różnych miejsc a potem nazwać je od tych miejscowości, gdzie się je nabyło. Nie widzę także nic złego, zgodnie z wiekową tradycją EE , powinni to przecież zrozumieć, by były czubatki łódzkie, wrocławskie czy poznańskie. Może skusić się na fawerolę polską czy np. Barbezieux polskiego ( kto słyszał o Barbezieux ?) Oczywiście jest to ironia, choć nie do końca, ale moim zdaniem trafna. Chyba nie ma co ich naśladować a postawić na jakość.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-09-24, 12:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 65
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2268
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-09-24, 22:18   

Krzysiu, czytam z dużym zainteresowaniem...
A tak przy okazji dygresja. Wielu z nas może się zdziwić, jakich mamy przodków. A przecież kury jak i inne zwierzęta wędrowały z ludźmi. Będąc na kilkutygodniowej wyprawie w Indiach moja przyszła synowa, Gauri, powiedziała mi, że mam typ urody wypisz wymaluj Parsi. Już wyjaśniam. Parsowie lub Indyjscy zaratusztrianie − grupa etniczna wywodząca od starożytnych Persów. Gauri twierdzi, że Parsi (ich najwieksze skupisko jest w Mumbaju) bardzo wyróżniają się na tle innych indyjskich grup etnicznych. Są przedsiębiorczy i mają szerokie horyzonty. Na ulicy od razu ich poznasz. I faktycznie. Jak wszedł taki jeden do restauracji, w której siedzieliśmy, Gauri mówi: masz swojego Parsi. Bardzo podobny do mnie.
A sam uważam się z rdzennego Polaka!
A jaki z tego morał. Zdziwić się można studiując historię i genetykę. Takie, śmakie, owakie pochodzenie kury? Co jest obecnie istotne w tym naszym poukładanym świecie. Ten ma rację, kto tworzy dokumenty, choćby te dokumenty miały się nijak do stanu faktycznego. Jak przez całe dziesięciolecia wmawiano nam, że coś tam pochodzi z Padwy, to Polacy w to uwierzyli. No bo przecież jest niemiecki wzorzec!!! Czyli dokument.
Wystarczy jednak wyściubić nosa trochę poza europejski świat zachodni i od razu zmienia się perspektywa.
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-09-25, 10:39   

A i może będzie taki dokument. W Europie wędrówka kurczaków nie tyle zależy od migracji ludności a bardziej opiera się na kontaktach handlowych. My akurat możemy wiele zyskać z racji geograficznego położenia Polski. Po 1000 roku z reguły to położenie było naszym przekleństwem właśnie z tego powodu. Jednak wyciągając właściwe wnioski z tej prawdziwej historii, takie położenie można nieźle wykorzystać i wrócić na należne nam miejsce.
Akurat Persowie, czy część Hindusów to bliscy kuzyni. Jednak wygląd nie świadczy o pochodzeniu. Już pisałem, że Wedy( w tłumaczeniu -wiedza) są wyjściowym kierunkiem filozoficznym ( niektórzy mogą to nazwać i nazywają błędnie religią) zarówno dla nich jak i dla nas. Nawet chrześcijaństwo opiera się na Wedach. Zresztą żyjący krewni Jezusa to Druzowie. Mieszkają także w Izraelu, ale nie są Żydami. Np. o jaskiniach powiązanych z kurczakami śpiewającymi i związaną z tym religię przez..... już wiesz. Czy Grecy nie korzystali z tej religii - wierzeń? Korzystali i to jeszcze jak. Oczywiście teraz w Iranie mają islam szyicki, ale biorąc pod uwagę ich długą historię to islam panuje od niedawna. Zresztą młodzi Irańczycy bardziej preferują konsumpcjonizm, tak jak i w innych krajach. Darzą nas, Lechitów -bo tak nas nazywają, jednak wielką sympatią. Oczywiście, że pochodzenie nie ma znaczenia, gdyż znakomita większość Niemców to Słowianie, jednak dopóki nasi sąsiedzi będą nadal uważać i pielęgnować, bo to robią, etnos -mit germanów to uważam, że to co mówią to puste słowa a mam powody do tego by tak sądzić znając właśnie historię.
Jasne, że właśnie trzeba wyściubiać nochale, by nas sąsiedzi nie mieli za zacofanych i zaściankowych - tylko kij ma dwa końce - na drugim końcu niestety nie wypadają różowo.
Sądzę, że obrałem dobry kierunek, po zainteresowaniu innych tematem, za co dziękuję, nawet niespodziewanie Japończyków o czym sam Stasiu już napisałeś. Etnosy się zmieniają, ludzie są ci sami od wieków.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-09-25, 11:02, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-09-26, 19:43   

By na chwilę odetchnąć trochę od kurcząt i starożytności, bo można przysnąć, choć nie do końca, jeszcze taka drobna uwaga. Tak na marginesie, do niedawna z naukowcami, ale nie tylko z nimi był duży problem. Np. Taki Tyranozaur – ogólnie się przyjęło, że w filmach i swoich wizerunkach ten szczytowy drapieżnik jest goły i powinien nosić listek figowy w wiadomym miejscu. Naukowcy tak go przedstawiali i wszyscy uwierzyli w to, ale jeśli by ktoś spytał, skąd to wiedzą, zapadłoby pewnie krępujące milczenie. Okrągłe zero dowodów. Dziś przyznają, że skoro Velociraptor, wcześniej także ''noszący listek figowy'', S. Spielberg starał się to ukryć, miał pióra, to i T Rex z pewnoscią je miał, ale jak to naukowcy, aby nie irytować zbytnio starszych kolegów po fachu wymyślili.... że tylko do połowy. Akurat wybrali górną połowę i listek dalej się przydaje. A cooo... Albo, jakiś czas temu pewien biolog coś odkrył u żywego organizmu, ale biedny nie wiedział co to jest, głowił się i głowił. W końcu poradził się kolegi matematyka a ten ze swoim rachunkiem prawdopodobieństwa, trochę już łapiąc temat w te pędy pobiegł do znajomego fizyka kwantowego. Fizyk wyjaśnił zarówno jednemu i drugiemu o co chodzi, ale sam się nieźle ździwił, bo uważał, że to nie jest możliwe w świecie biologii. Brzmi śmiesznie? Owszem, ale to się nie tak dawno rzeczywiście wydarzyło. Wbrew pozorom, to było w historii już drugie odkrycie tego samego. Tylko za pierwszym razem odkrywca, C.J.Bond ( to nie ten w służbie jej królewskiej mości ) 100 lat temu nie poradził się innych, tylko opisał to po swojemu. Może nie chciał zawracać głowy A.Einsteinowi, czy M. Planck'owi, nie wiem, ale było sporo innych fizyków. Snobizm nie przyniesie efektów, lecz współpraca i to nie tylko w świecie nauki.

Raczej już się większość osób przekonała pewnie, że oczywiste jest to, że bez historii ludzi nie ma historii kurczaków. Dlatego temat jest dość obszerny i taki musi być. Pewnie poszła w ruch Wikipedia po tych Druzach, ale się nie dziwię. Chciałbym dodać, że Druzowie kształtowali w dużym stopniu historię Lewantu. Czyli jest to historyczny termin geograficzny obejmujący wschodnią częś kurcząt śródziemnomorskich... no dobrze, żarty na bok, obszaru wschodniej części Morza Śródziemnego od Grecji po Cyrenaję ( Cyrenaja – wybrzeże Libii). Druzowie opierają swoją wiarę na naukach Hamzy ibn- Ali ibn- Ahmada, szóstego kalifa Fatymidów Al- Hakima ibn – Amara Allaha oraz greckich filozofów Platona i Arystotelesa. A co z Wedami i hinduizmem, starszymi niż ten Platon i inni wymienieni – wierzą także w reinkarnację i transmigrację duszy do końcowego przystanku i zjednoczenia z Kosmicznym Umysłem. Jezus jest dla nich ważnym prorokiem. Właściwie to zostali pierwotnie opisani jako mieszkańcy gór wierzący w wieczność duszy i reinkarnację. No tu trochę powstanie wyłom, bo byśmy musieli zawędrować daleko, daleko do Azji by te ''góry'' wyjaśnić, ale faktycznie pierwotnie to górale. Ten ich początek sięga bagatela 6000 lat wstecz. Obecnie ich bliscy krewni to Cypryjczycy, należący jak my do Unii Europejskiej i mają nawet euro, ale jak znam życie to o ich kurczakach, jak mówią o naszej zielononóżce, także by powiedzieli, że to nie europejski ptak.Tereny Lewantu odgrywają duże znaczenie w badaniu osadnictwa człowieka i oczywiście dla nas także kurcząt. Mimo, że Druzowie nie mają państwa narodowego istnieją nadal i są realni, np. Mało kto wie, że pomimo, iż Asyria zniknęła z map świata jej mieszkańcy dalej istnieją, lecz całkiem gdzie indziej. Nam np. Asyria może kojarzyć się z B.Prusem i jego ''Faraonem'' ,choć podejrzewam, że bardziej z filmem pod tym samym tytułem, gdzie pada stwierdzenie
'' asyryjskie bydlę'' a dotyczące konia Asyryjczyków, który niby był nauczony zabijania wroga. Nie będę tego wyjaśniał, ale odsyłam zainteresowanych do pracy A.Łukaszewicza z 2017 roku, gdzie opisuje nową edycję wydania powieści B. Prusa z 2014 roku. No jest to trochę inna książka niż oryginał, tak trochę bardziej przystosowana do naszych czasów, nie wiem czy to dobrze, ale to moje zdanie. Czemu zahaczyłem nawet o Prusa, bo może się jeszcze przydać. Druzowie natomiast z niczym nam się pewnie nie kojarzą, ale mam nadzieję, że teraz już zaczną. Znali bardzo dobrze czasy rzymskie.
Trzeba kończyć, niedługo mecz Polaków w siatkę. Coś godzina na forum szwankuje od kilku miesięcy.
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-10-04, 18:09   

kgrzelinski -Krzysztofie, mam nadzieję, że jeszcze czytasz moje wpisy. Parę stron wstecz gdy trochę sobie podyskutowaliśmy, wymieniłeś Sarmatów i stwierdziłeś, że te podania mają sens co do pochodzenia polskiej szlachty. Ja odpisałem wtedy, że są to Celtowie. Przyznam, że taka kwalifikacja przez naukowców tej ludności stanowiła spory wyłom w moim toku rozumowania i nie pasowała do reszty faktów historycznych. Ale... teraz już pasuje, gdyż w tym roku, niedawno, opublikowali nowe informacje i stwierdzili, że to jednak Słowianie. I powiem ci, że w tym rodowodzie wszystkich Polaków, nie tylko szlachty, jest bardzo dużo na rzeczy. Ideologia sarmatyzmu to jednak coś innego, ale czy faktycznie tak było, czy ją tak tylko przedstawiają w czasach saskich ( niemieckich) to trudno powiedzieć właśnie ze względu na trendy saskie. Sądzę, że był to jednak ruch narodowy i nie chodziło o wywyższenie się szlachty, tylko protest wobec nowego króla jakim był August II Mocny ( już wcześniej wspominałem, że ten ''polski'' król to faktycznie Niemiec, który zlikwidował najlepszą wojskową jednostkę specjalną w ówczesnej Europie– husarię a Polska zaczęła się staczać po równi pochyłej wprost do rozbiorów. Kiedyś pisali, że pochodzenie Sarmatów to mit historyczny i taki stan rzeczy dotrwał do naszych czasów. Dzisiaj możemy uznać, że samo stwierdzenie ''mit historyczny o Sarmatach; sam stał sie mitem a Sarmaci realną rzeczywistością. Oj działo się, działo, kilka wieków p.n.e. Tuż przed drugą falą kurcząt, takich jak np.livorno, które naplynęły do Europy ze wspomnianego Lewantu ( Bliskiego Wschodu).
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-10-04, 18:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 451
Wysłany: 2019-11-04, 19:53   

Tym razem pozwolę sobie na wkroczenie na pole miłosnikow pawi, ale jak można będzie zauważyć, nie ma kultury, to nie ma i z nią związanych kurcząt. Dziwny ten świat, zamiast wierzyć naszym kronikarzom, niektórzy wkładają ich między bajki i wierzą bardziej w jakiegoś Pilniusza i historiografi allochtonicznej. Mimo, że temat o pawiach, to kontekst historyczny dla kurcząt i tak będzie zachowany i bardziej rozbudowany.
Lecz zaczniemy od kurczaków. Oj ten Aldrovandi i radosna twórczość na jego temat a tym samym kurcząt., tylko szkoda, że w XXI w i spod pióra np. profesora Instytutu Zootechniki. Nie będą wymieniał o kogo chodzi. Otóż ten Aldrovandi opisując kurczaki z łapciami bez wątpienia według tego profesora , opisywał brahmy i kochiny. Czyżby pan profesor sądził, że skoro to czasy Nostradamusa to i Aldrovandi był prorokiem? Jak wiemy brahmy i kochiny to 200 lat po Aldrovandim. A skoro już Nostradamus, to warto choćby przejrzeć jego ''zaginioną księgę'' z 1629 roku. Oczywiście jeśli ktoś trochę zna symbolikę. Otóż na '' kole świata'' zasiadają zgodnie paw i kogut, dwa symbole chrześcijaństwa, które tam umieścił sam Nostradamus. Mało tego, Nostradamus umieścił także koguta bezpośrednio na głowie papieża. Nie jemu współczesnemu, ale jak przystało na proroka, temu z odległej przyszłości. Symbolikę koguta już opisywałem a paw, no cóż, symbolizuje zmartwychwstanie, nieśmiertelność, sukces, prestiż, wieczność. W starożytnej Europie utożsamiany jest także z mitycznym, azjatyckim feniksem. Jako że na forum są także miłośnicy tych ptaków trochę rozwinę symbolikę pawia. Dawniej, dosłownie pawie pojawiają się wszędzie, nawet na dachu bożonarodzeniowej stajenki ( obraz Fra Angeliko – renesansowy malarz, dominikanin). Stwierdzenie – duma – oznaczało coś więcej niż obecne stwierdzenie ''dumny jak paw''. Początkowo pawie nie miały nic wspólnego z pychą, ćzy próżnością. To wymysł, który powstał dopiero w dobie romantyzmu, choć niektórzy twierdzą, że tuż po zakończeniu średniowiecza w renesansie. Być może te dwa znaczenia w symbolice tego ptaka, pycha i prózność, powstały z zazdrości, gdyż w starozytnej Europie są drogimi ptakami i nie kazdy może sobie pozwolić na ich kupno. Bywały tylko na dworach królewskich i u dostojników. Pawie przewijają się w historii począwszy od króla Salomona a Aleksander Wielki, gdy ujrzał tego ptaka pierwszy raz, zakazał jego zabijania pod groźbą surowych kar. A teraz najważniejsze. Paw jest nieodłącznym atrybutem Juno, rzymskiej boginii i w rzeczywistości rzymskim odpowiednikiem greckiej Hery, królowej bogów. Juno przedstawiana jest w pełnym uzbrojeniu jak amazonka. A skąd się wzięły Amazonki ? W słowianskich grobach często odnajdywano kobiety pochowane jak najważniejsi woje w pełnym rynsztunku i obfitymi podarkami. Ale o nich, może innym razem. Badacze twierdzą, że Juno, jako bogini, swój początek wywodzi z kultury megalitycznej, przedindoeuropejskiej a także jest zakorzeniona w słowiańskich Wedach, zwłaszcza najstarszej z Wed - Rigwedy ( Wedy już trochę opisywałem). Mity protoeuropejskie są dobrze udokumentowane. Proto-indo-europejczycy wierzyli, że Zaświat był strzeżony przez strażnika i można do niego dotrzeć jedynie przeprawą przez rzekę. Wierzyli także w ;;drzewo światła'', rodzące owoce nieśmiertelności, strzeżone przez węża lub smoka lub obgryzane przez niego. Kurcze, skądś my to drzewo z owocami i węża znamy, czyż nie. Rzeka do Zaświatów i strażnik lub przewodnik także funkcjonuje na całym świecie. Także jest tam motyw dwóch braci, stwórców świata. Oczywiście jeden drugiego poswięca by stworzyć nasz świat, coś w rodzjau Kaina i Abla, ale w całkowicie innym znaczeniu. Ciekawe ile osób współczesnych, wychowanych w kulturze tzw. zachodniej ze swoimi mitami greckimi i rzymskimi o których uczą od małego, wie że tak naprawdę to akurat te dwie mitologie są mało znaczące dla poważnych badaczy? To jest tak jakby ktoś chciał a taka jest prawda, że niestety dla nas chciał i wmówił nam, że na Rzymie świat się zaczyna. Bzdura. Otóż mity bałtyckie, czy pieśni łotewskie, obecnie stanowią trzon poznania Słowian jak i protoeuropejczyków od ''kuchni''. No my to przecież kultura zachodnia, nie? - to taka drobna ironia na wzór J.Słowackiego, jednego z naszych Trzech Wieszczów, do którego na koniec wrócimy. Ale przecież, jak wspomniałem, mamy swoich kronikarzy, których traktujemy jak bajarzy. Mity Sarmatów czy Scytów to nasza spuścizna a Rzymianie tylko ją powielili i przerobili , tak samo jak ich spadkobiercy ''święci Niemcy''. Szkół myślenia o tym temacie jest kilka, ale tzw. szkoła rytualna powstała pod koniec XIX w rozłożyła nas, Polków na łopatki. Nie będę powtarzał o zaborach itd. Zakończę na wsponianym J. Słowackim. W jego czasach jeszcze posiadano wiedzę o naszej starożytności, choć głośne wspominanie tego było niemożliwe, by się nie narazić ''nowym'' trendom. Trzeba było czekać dwieście lat by zrozumieć jego ''Balladynę'' włożoną między bajki przez ''tegie głowy'' i wybiórczo omawianą w podstawówce. Ni jak, jednak nie rozumianą przez te ''tęgie głowy''. Gdyby nie inne dzieła tego autora to ''Balladyna'' by była szybko zapomniana i on także. Literacko to faktycznie trudny do ogarnięcia utwór, ale istotnym kluczem jest początkowa dedykacja i zakończenie – epilog. Dedykacja jest poświęcona dla Poety Ruin, czyli kolejnego Wieszcza, Z. Krasińskiego, magnata z pochodzenia,hrabiegu herbu Ślepowron. Nazywano go tak z recji tego, że akurat ten Wieszcz miał na początku twórczości obsesję zagłady i śmierci i dziwnie podchodził do etosu romantycznej walki narodowowyzwoleńczej ( powstanie listopadowe). Nie będę cytował cłej dedykacji, ale jeden fragment owszem : '' niechaj tysiące anachronizmów przerazi śpiących w grobie historyków i kronikarzy'' . Sadzę, że Krasiński doskonale to rozumiał w przeciwieństwie do następnych pokoleń znawców ich twórczości. Słowacki żywo interesował się historią słowiańską, ale czasy nie te. ''Balladyna'' ze swoją dedykacja i epilogiem jest oczywistym wsponieniem korzeni Polaków. I jeszcze jeden cytat ze Słowackiego, tym razem to ''Grób Agamennona''. Brzmi on tak :
"Polsko! Lecz ciebie błyskotkami łudzą
Pawiem narodów byłaś i papugą
A teraz jesteś służebnicą cudzą''.
Słowacki znał pierwotną symbolikę pawia, związaną z dumą a nie z pychą, , więc można sobie łatwo uzmysłowić o czym napisał. Te słowa są nadal aktualne a hodowcy pawi, jeśli jeszcze nie wiedzieli, to już wiedzą o jakiego ptaka chodziło w przeszłości. Piękny ptak, mimo stóp i głosu na które się bardzo skarżył do Juno, bo chciał mieć głos jak słowik, ale Juno mu to wytłumaczyła.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2019-11-04, 19:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,33 sekundy. Zapytań do SQL: 19