Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Piątek 21 Lutego 2020 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Kura zagrodowa (chłopska)
Autor Wiadomość
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 109
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2020-01-23, 22:45   

Krzysiek napisał/a:
Proszę sobie zdać sprawę z tego, że obecnie, dzięki amatorom powstaje ''kwiecista'' kolorowa populacja kurcząt na bazie RIR w Polsce. Takich kurczaków nie znajdziecie w Europie na podwórkach... Pewne jest, że ''oni'' nie mają takiej ''kwiecistej'' populacji na podwórkach, nawet w Azji i tak trzymać bo moim zdaniem warto... Właśnie to warto zachować na przyszłości, bo na zachodzie nie mają takich kurczaków na podwórkach


Mówisz o wspieraniu polskiej populacji kwiecistych, no błagam cię, ja nie wierze że Ty to piszesz. Że co, Rodajlend z dorobionym grzebieniem różyczkowym (czytaj Podkarpacka) z dorobionymi kropkami (czytaj Polska Kwiecista) albo z dorobionym czubkiem (czytaj Czubatka Staropolska), to jest naprawdę szczyt naszych ambicji hodowlanych i coś wartego zachowania? Myślałem że chociaż Ty, podchodzisz do tego nieco bardziej poważnie.
A i jeszcze jedno, to nie jest żadna nasza wspaniała i wyjątkowa populacja kwiecistych, zarówno na wschodzie jak i zachodzie maja takich kur od zajeb... Krzyśku, wiem bo sam widziałem. Oprócz bardzo rozwiniętej hodowli wystawowej, istnieje tam także normalna, zwykła hodowla gospodarska/użytkowa, a w niej prym wiodą różnorakie kwieciste.
Prawda jest taka (choć jak widzę tobie i innym bardzo to nie w smak - nie pasuje do teorii), że to nasi rodacy będący na zarobkowej emigracji, zaczęli zwozić te kwieciste do Polski i przekładać to ubarwienie na nasze towarowe podwórkowce, tzn. samo się przełożyło, bo jak wiadomo u nas wszystko razem, jedne na drugich, każde z każdym itd.
I nie jest to żadna ustalona populacja, bo linie mateczne polskich kwiecistych, są wszelakiego rodzaju, od Włoszek przez Wyandotty, Orłowskie, Orpingtony, Asile, Kochinki i chu.. wie co jeszcze. Żeby to omawianą pstrość, miały po jednej zachodniej rasie, to można by o czymś dyskutować, ale nasze mają ją od wszystkich możliwych.
No chyba że zakładamy, iż później wtórnie wszystko wraca do Rodajlenda, poprzez coroczne zakupy niosek, czyli świeże dolewki Rodajlendów (Rossy, Messy, Tetry itd.) do podwórkowej populacji. Kropki zostają a rodajlendowa linia mateczna się wzmacnia.

Krzysiek napisał/a:
Starożytna rasa wiąże się nie tylko z fenotypem, ale także z charakterem i morfologią a w tym wszystkim nie chodzi o wygląd tylko o pule genetyczną, bo tylko takie kurczaki mogą być objęte dotacjami, ale bez badań genetycznych nie ma mowy.


Krzyśku sam bardzo niechętnie patrzyłeś na projekt K. Andresa, a jednak po zbadaniu jego Czubatek Polskich (zootechnicznych stad krakowskich CP-11, CP-22), wyszło że cechuje je znaczny dystans genetyczny do dzisiejszego drobiu towarowego i ras ozdobnych, tak więc miał chłopak nosa co robi i uratował cenną pulę genową. Skąd wiesz, że w tych dziś już bardzo nielicznych stadkach kurczaków o fenotypie zbliżonym do ras pierwotnych, nie znajdzie się akurat ciekawa, cenna pula genowa, którą warto zachować. Na pewno prędzej tam się znajdzie coś cennego i ciekawego niż w kolorowych Rodajlendach.

Krzysiek napisał/a:
Dużo osób kupuje takie ekologiczne jajka i je woli od fermowych, bo te są coraz gorszej jakości, gdyż nie czarujmy się, jajko jest tym co kurczak je a nie czy siedzi w klatce czy jest na tzw. ''wolnym wybiegu'' a ten wybieg to klepisko ze ściółką, żeby ładniej wyglądało.


Tutaj się nie zgodzę, ważne jest też środowisko życia, a więc przestrzeń w jakiej przebywa ptak. W testach konsumenckich jasno to wychodzi, zarówno co do jaja jak i mięsa od takich ptaków. U tych wolno wybiegowych, co wiedzą co to słońce, jest zwyczajnie lepsza jakość. Niestety zdecydowana większość badań na temat jakości jaj czy mięsa, jest zlecana i opłacana przez koncerny zajmujące się produkcją towarową pasz - no wyniki raczej z góry są znane Krzyśku.
Problem popularnego w Polsce hasła „ekologiczne jajka” jest zgoła inny, ale nie to jest treścią tego tematu.

Krzysiek napisał/a:
Chodzi o populacją a nie wpychanie na siłę do wzorca bo one i tak nie mają przyszłości. Na Zachodzie ''nowe rasy'' tworzą pojedynczy hodowcy i tyle. A u nas ta populacja- nie rasa- jest już olbrzymia i bardzo dobrze.


Jestem odmiennego zdania, uważam że to właśnie wzorce i hodowla wystawowa dają dzisiaj największe szanse na przetrwanie danej populacji. Bardzo dynamicznie zmienia się środowisko i populacje gospodarskie coraz bardziej tracą na znaczeniu Krzyśku.
Mam podobne zdanie jak ty co do polityki EE i patrzenia na rasę tylko przez sztywny pryzmat wzorców, ale akurat w tę stronę dziś wszystko zmierza i taka polska populacja kwiecistych, zarówno tych dużych, jak i tych małych, nie ma żadnej przyszłości. Wiejskie gospodarstwa rodzinne, przechodzą pomału w niebyt, o czym wcześniej pisałem, mamy bardzo daleko posunięta przebudowę polskiej wsi i niedługo te nasze wiejskie populacje przestaną istnieć, bo przestaną istnieć gospodarstwa, które do tej pory je utrzymywały.
Ogólnie co do twojego rozumowania rasy jako olbrzymiej, krajowej populacji, to powiem że wiem dobrze o czym mówisz, choć taki pogląd szerokiego patrzenia na rasę, jest w dzisiejszych czasach raczej niezrozumiały, a to właśnie poprzez wzorce i zachodnie patrzenie na każdy najmniejszy szczegół ptaka. Ale tak już dzisiaj jest i polska hodowla od kilku lat, bardzo mocno w tę stronę zmierza.

Druga sprawa to kwestie o których napisałem ale być może mało zrozumiale, jednak potwierdził moje obserwacje Dexter i edek13, otóż taka populacja nie ma szans na przetrwanie czy jakąś nawet w uproszczonych ramach stabilizację, gdyż ptakami użytkowymi zajmują się ludzie dla których liczy się użytkowość a nie wygląd, pochodzenie, właściwe kojarzenie stad, izolacja rasowa itd. Jest to wyjątkowo niestabilne środowisko dla utrwalania się i klarowania jakiejś szerszej populacji, a dwa (powtórzę się po raz kolejny) takie gospodarskie środowisko zamiera i jego znaczenie będzie coraz bardziej słabło. Jedyny sposób dla ocalenia takiej użytkowej populacji (i znów się powtórzę), to jej rejestracja wzorcowa i przeniesienie na salony wystawowe, pytanie tylko czy kolorowy Rodajlend, bez jakiś dodatkowych, ciekawych, endemitowych cech, jest wart podejmowania takiego kroku - ja uważam że nie.
Jednak większość tutaj piszących ma akurat na ten temat odmienne zdanie, a co więcej nawet podjęła już próby takiej rejestracji. Z tej całej kwiecistej puli, największe szanse na rejestrację ma dziś Czubatka Staropolska, ale problem w tym, że takie ptaki już istnieją zarówno pod pojęciem rasowym jak i populacyjnym, a mowa tutaj o Czubatce Rosyjskiej (Русская Хохлатая):



Kolejna w kolejce jest Polska Kwiecista czyli od dawna ustalona Livenskaya (Ливенской ситцевая):




Tak więc znów jak w przypadku Podkarpackiej, jedziemy z plagiatem - mnie to szukanie nowej polskiej rasy na siłę, zaczyna nieco przerażać.
Wiele osób na tym forum walczyło o odzyskanie praw do rasy Czubatka Polska, ale czy my sami teraz nie powielamy działań, którymi kierowali się kiedyś ci, którzy nam coś odebrali? Czy to nie jest tak, że obecnie budujemy polską przyszłość hodowlaną na podszywaniu się i kłamstwie?
Panie Stanisławie, jak to jest, Pan tak bardzo wspiera te projekty? Czy z trwającej tyle lat wojny "Włoska czy Polska", nie prowadzi Pan nieświadomych młodych na nowy front "Ruska czy Polska"?
Będąc obiektywnym to oni byli pierwsi i patrząc na oficjalne działania rejestracyjne w Polsce, ja na ich miejscu bym się wkurw..

Krzysiek napisał/a:
Sławku no to udowodnij, jak wyglądały kurczaki w Polsce 300 lat temu i jaki miały podkład genetyczny bo jestem bardzo ciekaw Twojego zdania.


Krzyśku no to udowodnij, że były to łososiowe niochy, na podkładzie pszenicznym z zielonym jajkiem, bo ja też jestem bardzo ciekaw Twojego zdania.
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 65
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2287
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-01-23, 23:54   

Sławek G. napisał/a:

Panie Stanisławie, jak to jest, Pan tak bardzo wspiera te projekty? Czy z trwającej tyle lat wojny "Włoska czy Polska", nie prowadzi Pan nieświadomych młodych na nowy front "Ruska czy Polska"?
Będąc obiektywnym to oni byli pierwsi i patrząc na oficjalne działania rejestracyjne w Polsce, ja na ich miejscu bym się wkurw..
.
Mogę tylko tyle zdradzić, że zbieram materiały (i przemyślenia) na temat tych wszystkich prób wyhodowania nowych polskich ras. Z przyczyn subiektywnych nie zabieram w tej sprawie od dłuższego czasu głosu. I tak nie będę miał na wiele procesów wpływu, a po raz kolejny mogę być postrzegany jako ten, który "podcina skrzydła".

Mogę dać jednak czytelny sygnał jakie jest moje zdanie. Jeżeli ktoś ma dostęp do archiwalnych wydań czasopisma Woliera to tam jasno powiedziałem dlaczego swój projekt nazwałem "czubatka dworska". Pokrój tej kury jak i inne jej cechy były skutkiem inspiracji starymi dziełami malarskimi i rysunkami (patrz kury syberyjskie). Nie odtwarzałem na siłę jakichś mamutów sprzed kilkuset lat.

Spodobała mi się kura wyszukana przez Włodarczyka w centralnej Polsce. Twór powstały z mieszańców towarowych. Ale bardzo oryginalny, powiedziałbym nawet piękny. Ponieważ wybudowałem dom w stylu starego polskiego dworu więc stąd nazwa "dworska". Jakoś tak ciągnie mnie do tradycji ziemiańskich, dworskich. Moja rodzina ze strony ojca (spod Białegostoku) ma szlacheckie korzenie. A więc zadecydował "prywata".

Oczywiście inspiracja, nawiązywanie do historii było i jest nadal.
Ale tylko "nawiązywanie" a nie dogmat.


Kilka projektów - głównie młodych ludzi - bardzo mi się podoba. Jest coś co mnie w pracy tych osób ujmuje. A mianowicie robią swoją robotę bez tego szczególnego zadęcia, zbawiania świata, tego jazgotu...
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 138 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6961
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2020-01-24, 00:34   
   Nr Tel.: 601 654 364


Sławek G. napisał/a:
Będąc obiektywnym to oni byli pierwsi i patrząc na oficjalne działania rejestracyjne w Polsce, ja na ich miejscu bym się wkurw..

Jeżeli mowa o Rosjanach to owszem... denerwują się tym, co przede wszystkim zrobili im (i nie tylko im) Niemcy, rejestrując ich rasy z krajem pochodzenia, a właściwie krajem ,,udoskonalenia,, D lub EE - gołębie.
W środowisku rosyjskim jest jeszcze większe... zamieszanie niż czasami u nas. Nie działa jakiś jeden, duży związek, nie ma kontaktów z EE. Nie zanosi się na rejestrowanie ras kur, a rejestracja ras gęsi najlepiej pokazuje w czym problem.
Jedno jest pewne - nie pochwalam tego, ale - kto pierwszy ten lepszy i kto ma większą siłę przebicia.
W EE zarejestrują rasę wtedy, kiedy będzie przedstawiony materiał odpowiedniej jakości i liczbie oraz będzie prezentowany według przepisów EE. Według dobrze przygotowanego i udokumentowanego projektu. Jeżeli nie zostanie oprotestowany - nie zostanie zawieszony czy wycofany. I tyle.
Ale - najpierw trzeba rasę zarejestrować w Polsce - 3 sezony wystawowe, potem pokazywać, wystawiać i promować przez kolejne lata i utrzymywać pogłowie na odpowiednim poziomie, a nawet udoskonalając je. Potem 3 kolejne wystawy europejskie - co 2 lata...
A przede wszystkim trzeba się zrzeszyć, założyć klub, mieć partnerów do hodowli i umieć się z nimi dogadać. Bo samemu się tego nie udźwignie. Kto przez to przebrnie? :)
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 477
Wysłany: 2020-01-24, 14:11   

Sławek G. napisał/a:
Krzyśku no to udowodnij, że były to łososiowe niochy, na podkładzie pszenicznym z zielonym jajkiem, bo ja też jestem bardzo ciekaw Twojego zdania.

Już pisałem, że nie ma starożytnych kurcząt polskich za wyjątkiem jednej, więc nowa populacja może być i taka, ale mnie się podobają bardziej ''kwieciste''. Poczytaj sobie Sławku prace R.Okimoto co do e locus na 11 chromosomie u kurcząt, co do tego pszenicznego.

Przyznam, że spodziewałem się takiej odpowiedzi, czyli pytaniem na pytanie, ale ja wolę konkrety. Nie chciałem się powtarzać, lecz jak widać, temat jest tak obszerny i to w dwóch różnych miejscach na forum, że powtórzę. Zdjęcia, które wstawiłeś są zbędne, gdyż od dawna twierdzę, że nie ma w Europie wyjątkowego fenotypu ptaków, które by nie istniały w Azji. Zerknij sobie, jak nie widziałeś na indonezyjską ''fryzyjską'' którą uważasz, zresztą nie tylko Ty za starożytną europejską. Jedyny fenotyp który wart jest utrwalenie, bo go nie znajdziesz nigdzie w Azji ( jeszcze) to kurczak czarnokostny, czubaty z gołą szyją znoszący zielone jaja, reszta fenotypów idzie w miliony. Uważam, że warto wykorzystać istniejący potencjał ''kwiecistych'' bo on jest już bardzo realny, a żeby był wyjątkowy to trzeba wprowadzić zielone jajo, lub nawet wielokolorowe, jak to zrobił el lobo u swoich ''prototypów''. Napisałem, także, że jeśli ktoś chce to populacja ''kwiecistych'' nie przeszkadza by działały także jednostki w kierunku rejestracji i ustalenia wzorca jakichś jednostkowych ptaków. Irytuje mnie trochę tylko powtarzanie i kłótnie w związku z tym, że nazwa ''staropolska'' jest rozdawana ptakom na lewo i prawo a w dodatku bez konkretnych dowodów, które by na to mogły wskazywać, że kurczak z takim przydomkiem jest faktycznie staropolski. Jeśli ktoś się powołuje na badanie K.Andresa, to proszę prześledzić dokładnie pokrewieństwo badanych ptaków. Niektóre badane są bliżej spokrewnione z RIR niż zielononóżką. Mnie bardziej interesują haplotypy. To, że jedna grupa liliputów, czy czubatych trochę różni się od drugich nie oznacza, że są staropolskie. Jest to jednak skala zaledwie regionalna i w takim przypadku takie różnice wynikają u wszystkich populacji kurcząt we wszystkich krajach, jeśli te kraje mają populacje kurcząt wiejskich. Ale powtarzam, że nie są one starożytne, chyba że ktoś uzna, za starożytność okres ostatnich 50 lat. Zależności między populacjami są takie, że zawsze część ptaków z pogranicza swojego występowania zazębia się z sąsiednią populacją, ale do tego potrzebna jest jakaś konkretna odległość geograficzna. Pominę kontynenty. Chiny są wielkości Europy a poszczególne prowincje to obszar sporego kraju europejskiego i wtedy taka zależność jest bardzo widoczna. Przekładając to na kraje europejskie, poszczególne regiony danego z nich to znikome odległości, chyba, że wziąć pod uwagę cały kraj względem innego kraju a i tak dzięki współczesnym środkom komunikacji odległości znacznie ''maleją''. Dlatego powtórzę, że należy utrzymać dana populację która się już częściowo utworzyła. Chodzi o pule genetyczną a nie o barwę bo ta jest bez znaczenia, jednak obecnie są na topie ''kwieciste''. Różnorodny, ciekawy fenotyp pozwoli właśnie na utrwalenie genotypu a nie odwrotnie, bo nikt nie będzie robił za każdym razem badan genetycznych swoich kurcząt by wybierać te o odpowiednim genotypie. To tyle co do populacji. Na razie, bo temat jest obszerniejszy. Starożytny kurczak polski pod względem fenotypu to: wersja pierwsza – dosłownie, podobny do dzikiego kura dżungli, tylko trochę większy; wersja druga ( o czym już pisałem) ubarwienie czarne, gdzie niektóre osobniki, a w szczególności w Polsce większość to czarne czubate. Ale to tylko fenotyp. Genotypowo takie ptaki nie istnieją dziś za wyjątkiem jednej zielononózki, tylko ona nie jest czarna i nie jest czubata, ale to nie ma znaczenia. Wytłumacze na przykładzie sumatry. Teoretycznie przywieziono ją do USA z Indonezji i tak podają wszystkie stare źródła. Guzik prawda. W Indonezji nie ma ptaków o takim genotypie. Nawet tak popularna rasa java, przywieziona wraz z sumatrą do USA nie jest z populacji indonezyjskiej. Natomiast ptaki o ubarwieniu np. brakla czy fryzyjskiej ( wstawiłem zdjęcie, wystarczy poszukać) są także rasą indonezyjską. Jeśli postawimy je obok siebie fenotypowo się nie różnią prawie wcale, ale genetycznie nie mają ze sobą nic wspólnego. Tak jak dzisiaj jest popularny smrtfon, niedługo i badania genetyczne będą dość powszechne, tempo zaawansowania jest imponujące. Jeśli w przyszłości tylko hobbyści będą hodować kurczaki a znikną te wiejskie, to będzie jeszcze gorzej, gdyż szybko wyjdzie, że szumnie nazwane, staropolskie kurczaki, wcale takie staropolskie nie są, wręcz przeciwnie i wtedy będą na Zachodzie mieli prawo drwić z nas do woli a my im to ułatwimy. Trzeba jasno stawiać sprawę a nie naciągać fakty i tyle. Zachód stworzył własną historię i teraz się okazało, że zrobił to celowo i z premedytacją, teraz można im to wytykać do woli i słusznie. Teraz zaczynają mieć kompleksy, gdyż jak opuścili swoje kolonie, niektóre kraje w Azji stają się gigantami, więc obrali kierunek wschodni w Europie, no muszą sobie porządzić a co. Każde potknięcie w przyszłości wykorzystają bezlitośnie, nawet w skromnym gronie hobbystów a my mamy im to ułatwiać. Niby po co? Staropolska czubatka wywołała kiedyś potężny konflikt między hodowcami a patrząc na to z perspektywy, to część tych osób, które tak głośno krzyczały dziś nawet kurczaków nie hodują. Warto było? Wątpię. Dziś wiemy więcej i uważam, że np. S.Roszkowski, zresztą wtedy także tak uważałem, postąpił słusznie wybierając nazwę ''dworska'' bez tego ''staropolska'', które było i jest nadużywane z braku wiedzy. Powtarzam: nie ma już starożytnych kurczaków polskich, za wyjątkiem jednego i możemy podziękować za to Zachodowi a po części i sobie, że do tego dopuściliśmy w przeszłości. A co rosyjskich kurczaków to także je już rozpracowałem. Kurczak Orłowskiego to także RIR. Jedyna starożytna rasa jeszcze do dziś to jurłowska -śpiewająca. O śpiewającej z Berg już pisałem.

Co prawda dyskusja nabrała kolorytu, ale bardziej wśród niektórych ponownie emocjonalnego, który uważam za zbędny i nieskromnie tym razem powiem, że proszę o konkrety. Miejsce znajdzie się dla wszystkich.

Mam kolejne pytanie. Czy ktoś coś wie na temat tych czaszek z przepuklina mózgową w muzeum w Angli ? Może ktoś je widział? Bo z datowaniem to kolejny kant.
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2020-01-24, 14:19, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 109
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2020-02-05, 01:03   

albertoo no cóż, tak jak myślałem zero argumentów tylko zwykła pyskówka.

Krzyśku coś mi się zdaje, że moje ostatnie wypowiedzi w tym temacie odczytałeś jako lekki atak, ale to nie tak. Bardzo Cię cenię za posiadaną wiedzę a jeszcze bardziej, że chcesz się nią dzielić, choćby tutaj z nami. Jednak w niektórych kwestiach mogę mieć odmienne zdanie i tyle.
Owszem bardzo dobrze widzę tą wszechpolską populację kwiecistych Rodajlendów w przeróżnej formie, ale jakoś nie rozumiem twojego zachwytu i szukania w niej czegoś wyjątkowego i odmiennego od innych, bardzo wielu tego typu ptaków w Europie i nie tylko. Powtarzam takich ptaków na zachodzie i wschodzie jest pełno, niektóre z nich już dawno zarejestrowane jako rasy, reszta to populacje podwórkowe tak jak u nas, w czym więc jest ta nasza kwiecista wyjątkowa Krzyśku?
Mało tego że są obecnie niezliczone, wszędobylskie kwieciste podwórkowce, mało tego że są zarejestrowane rasy, mało tego że sam Rodajlend ma także pstrokatą formę ubarwienia, to jeszcze jest dokładnie taka sama, zwykła towarówka o nazwie Boschveld Road Runner:



Będąc świeżo po Krajówce w Kielcach, muszę przyznać że zrozumienia tematu pochodzeniowego, wśród dzisiejszych hodowców nie ma. Wszystkie tam prezentowane nowe rasy polskie, a było ich tam cztery, to zwykłe kropkowane Rodajlendy (no oprócz Wielkanocnej). Jeden na czarnym tle, drugi z czubkiem, a trzeci z gołą szyją, żeby to chociaż jeszcze jakoś budową, wielkością, kształtem, linią się różniło - ale gdzie tam, jota w jotę to samo, tylko nazwa na kartce inna.
Mając powyższe na uwadze, można powiedzieć, że poziom dzisiejszych projektów hodowlanych w Polsce, to coś à la rejestracja towarowej Rossy, jako nowej staropolskiej rasy.
To tak naprawdę wystawianie się na ośmieszenie, na własną prośbę. Ale niech sobie każdy robi co chce ja nie zabronię.

Krzysiek napisał/a:
Przyznam, że spodziewałem się takiej odpowiedzi, czyli pytaniem na pytanie, ale ja wolę konkrety.


Krzyśku nie odpowiadałem konkretami, bo te były opisywane w temacie o kurach starożytnych. Dla jasności, coś staroeuropejskiego widzę właśnie jako półdzikiego kuraka na e+ lub E, ewentualnie ER, choć coraz bardziej przychylam się do wersji, że niektóre inne cechy, też już musiały być (choćby tylko lokalnie), bo to też nie jest tak, że do 1800 r., Europa była odcięta od świata, w tym i od innych, pozaeuropejskich kur. Poza tym kura sama w sobie nie jest gatunkiem europejskim, tak więc proste że wszystko przyszło z dalekiego wschodu a nie puszczy Kampinowskiej.
A tak na marginesie, szkoda że odniosłeś się tylko do tej kwestii mojej poprzedniej wypowiedzi.

Krzysiek napisał/a:
Już pisałem, że nie ma starożytnych kurcząt polskich za wyjątkiem jednej, więc nowa populacja może być i taka, ale mnie się podobają bardziej ''kwieciste''... Jeśli ktoś się powołuje na badanie K.Andresa, to proszę prześledzić dokładnie pokrewieństwo badanych ptaków.


Co Ty z ta staropolskością, ja nigdzie nie napisałem że jeszcze chodzą po polskich polach i miedzach starożytne linie kur polskich, ani że czubatki K. Andresa to linia genetyczna sprzed 3 tysięcy lat. No kurde, gdzie ja tak napisałem?
Piszę jedynie o cennych populacjach genetycznych (niekoniecznie starożytnych) w zbiorczych cechach dostatecznie odmiennych (odpowiednia odległość genetyczna) od tego co w większości dziś występuje. A to też jest ważne i warte zachowania, bo po pierwsze nasze, inne od tego co u innych, a i przyszłościowo może nieść w sobie bardzo cenne cechy, jak np. wrodzona odporność na jakieś nowe wirusy lub bakterie, lepsza tolerancja na zmieniające się warunki klimatyczno-hodowlane, zwiększenie efektu heterozji przy produkcji hybryd itd.
W przypadku kwiecistych, raczej wiemy co mamy i nie będzie nam się to genetycznie jakoś bardzo różniło od każdej jednej czerwonej nioski. Ona (populacja kwiecistych) póki co zagrożona nie jest w żaden sposób, dlatego myślę że warto rozejrzeć się jeszcze za czymś innym, a nuż gdzieś się coś ciekawego jeszcze ostało, i takie coś warto ratować jako odmienną pulę genetyczną, a kwieciste są dziś wszędzie.

Krzysiek napisał/a:
...gdyż szybko wyjdzie, że szumnie nazwane, staropolskie kurczaki, wcale takie staropolskie nie są, wręcz przeciwnie i wtedy będą na Zachodzie mieli prawo drwić z nas do woli a my im to ułatwimy. Trzeba jasno stawiać sprawę a nie naciągać fakty i tyle.


O to to, też to wszędzie mówię ale gdzie tam, wiedzą lepiej no bo przecież babka miała kiedyś takie same.

Krzysiek napisał/a:
Co prawda dyskusja nabrała kolorytu, ale bardziej wśród niektórych ponownie emocjonalnego, który uważam za zbędny i nieskromnie tym razem powiem, że proszę o konkrety. Miejsce znajdzie się dla wszystkich.


Wybacz ale też mam życie prywatne a omawiane tematy to nie są sprawy na wyszukanie i doczytanie w godzinę czy dwie, wymagają znacznie więcej czasu i uwagi, a za specjalistę absolutnie się nie uważam, ot coś tam kumam i tyle. Na forum odezwałem się po rocznej przerwie, a wychodzi na to, że też tylko na chwilę, codzienność zwyczajnie mi na to nie pozwala.

Krzysiek napisał/a:
Natomiast ptaki o ubarwieniu np. brakla czy fryzyjskiej ( wstawiłem zdjęcie, wystarczy poszukać) są także rasą indonezyjską. Jeśli postawimy je obok siebie fenotypowo się nie różnią prawie wcale, ale genetycznie nie mają ze sobą nic wspólnego.


Nie rozumiem co masz na myśli, Brakla od Fryzyjskiej różni się genetycznie, czy od ich odpowiedników w Indonezji? Ale skoro też są indonezyjskie to niby jak się mogą różnić?

Krzysiek napisał/a:
Ptaki na RIR są dobre, gdyż mało kto wie, ale właśnie zielononózkę Zachód odrzucił jako europejskiego ptaka, bo jej jest bliżej do chińskich. W dodatku tej zawartości genetycznej od chińskich nie uzyskała podczas importu w XIX w bo miała ją dużo wcześniej, gdyż takie patki dotarły na północ a nie na południe, stąd w ubiegłych stuleciach popularność użytkowa naszych czubatek. Jej kuzynką jest także minorka, a minorka to... opisywałem w innym temacie. Krzyżówka współczesna z RIR nie oznacza, że nie będą polskimi, bo są polskimi kurczakami,dzięki zielononóżce... Piszę na szybko więc jak coś, wyjaśnię poszczególne kwestie


To ja bym o lekkie sprostowanie poprosił, bo jeśli Cię dobrze rozumiem to RIR i Zielononóżka mają wspólnego chińskiego przodka, ale to tylko jeden z wielu. Ewentualnie chodzi Ci że haplotypy tych dwóch są chińskie. Kochin też jest chiński i teraz co, mam powiedzieć, że skoro Zielononóżka też ma w sobie linie chińską, to łapciaty Kochin jest mocno staropolski? To przecież tak nie działa, rozwiń to jak możesz trochę dokładniej.

Krzysiek napisał/a:
Mam kolejne pytanie. Czy ktoś coś wie na temat tych czaszek z przepuklina mózgową w muzeum w Angli ? Może ktoś je widział? Bo z datowaniem to kolejny kant.


Jeśli chodzi o czaszkę czubatej kury w Anglii, to wiem tyle że miejsce wydobycia to West Hill i datowana jest na IV w. n.e. Wiem też że w West Hill na ten okres przypada budowla Rzymskiej świątyni, a tym samym że ów kura przybyła do Anglii z Cesarstwa Rzymskiego. Czyli historia bardziej pod kierunek „Padewska”.
 
 
Bawka 
admin spec.wet.



Województwo: warmińsko-mazurskie
Pomogła: 138 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 10 Sty 2012
Posty: 6961
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2020-02-05, 02:14   
   Nr Tel.: 601 654 364


Krzysiek napisał/a:
Mam kolejne pytanie. Czy ktoś coś wie na temat tych czaszek z przepuklina mózgową w muzeum w Angli ? Może ktoś je widział?

http://www.summagallicana.it/Volume3/C.X.htm

a może węgierskie:
https://www.sciencedirect...305440309004579
https://vetzoo.lsmuni.lt/data/vols/2008/41/pdf/gal.pdf
https://www.google.com/se...iw=1366&bih=625
_________________
Małgorzata Zduńczyk
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 477
Wysłany: 2020-02-06, 12:31   

Dzięki Małgosiu, ale znam to. Każdy się powołuje na Brothwella i co z tego ? Wolę konkretne badania a nie przypuszczenia. Porównania morfologiczne, którymi się kiedyś posługiwano nie dają nawet 50% pewności, więc łatwo je można dziś podważać a co dopiero jakaś kość, gdzieś wygrzebana. Jak już pisałem, w XIXw i XXw tendencje Zachodu były jasne. Słowianie a tym samym i Polacy mają siedzieć na drzewach a nie wytyczać kierunki w Europie, ale nie będę się powtarzał. Wszędzie jest napisane, że czaszki z przepukliną mózgową znaleziono obok artefaktów z epoki rzymskiej. Epoka to epoka, ale Rzymianie tak gloryfikowani byli najeźdźcami i złodziejami, bo po to podbijali inne narody o czym już pisałem także. Skąd wiadomo, że te czaszki nie były miejscowe? Skąd wiadomo, że nie są młodsze, lub starsze, niż te artefakty rzymskie? Gdzie jest datowanie choćby starą metodą radiowęglową? Jeśli zrobią badania genetyczne tych czaszek i stwierdzą, że pochodził z tego okresu i od kurcząt z południa Europy to im przyznam rację, ale na razie to są ich pobożne życzenia i tyle. Zresztą takim pozostaną bo nie mają racji.

Sławku, nie biorę do siebie nic osobiście. Wręcz przeciwnie, cieszę się, że ktoś dyskutuje merytorycznie, ale już wiele napisałem i wystarczy poczytać. Musisz zaglądać częściej, bo wiele np. o populacji napisałem i muszę się powtarzać. Jest tylko jeden fenotyp o którym wiem, że nie istnieje w Azji i wart jest utrwalenia. Reszta fenotypów, małych, dużych, łapciatych, z piątym palcem, czubatych, brodatych w różnych kombinacjach idzie w miliardy.
Tak Sławku, chodzi mi, że haplotypy pochodzą z Chin i to z północy a nie z Indii, jak większość kurcząt na zachodzie, co bardzo ładnie komponuje się z faktami historycznymi a nie z tymi bzdurami niemieckimi. Pewnie nie wiesz, ale jeszcze przed osławionym chrztem Polski na naszych ziemiach było bardzo dużo kurcząt a tym samym były bardzo tanie w porównaniu z tymi w innych krajach. Nic dziwnego, że inni kupowali na potęgę. I jeszcze jedno, gdy my sprzedawaliśmy zachodowi kurczęta, to nawet jeszcze Rosja nie istniała na mapie świata. I uprzedzam, nie podawaj jako przykładu utworzenia zaczątków Rosji przez Ruryka – wikinga. A skoro tak, to niby jak one z Rosji mogły przybyć do nas jak Rosji jeszcze nie było?
Ostatnio zmieniony przez Krzysiek 2020-02-06, 12:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
s.patryk2 



Województwo: Świętokrzyskie.
Dołączył: 11 Wrz 2013
Posty: 463
Wysłany: 2020-02-09, 13:12   

https://www.olx.pl/oferta...html#3c879db9b9

Takie ogłoszenie z olxa :D
_________________
"Padam aby powstać,powstaje aby walczyć,walczę aby wygrać"

Pozdrawiam,
Patryk
 
 
Krzysiek 


Województwo: łódzkie
Pomógł: 4 razy
Dołączył: 19 Sie 2006
Posty: 477
Wysłany: 2020-02-10, 11:48   

No proszę i nazwa się przyjęła.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,89 sekundy. Zapytań do SQL: 13