Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Piątek 10 Lipca 2020 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: minizoo
2011-04-14, 21:49
PROGRAM KARZEŁEK POLSKI-LILIPUT
Autor Wiadomość
JABOL1986 
specjalista



Województwo: Lubelskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 34
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 1520
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2018-01-19, 20:51   



W imieniu KHKP zapraszam na IV klubową wystawę karzełka polskiego. Na miejscu będzie można zobaczyć prawie 90 sztuk karzełków polskich w różnych odmianach barwnych.
Zebranie członków klubu w dniu 27 stycznia (sobota) o godzinie 11:00. Zbiórka przy wolierze klubowej. Najważniejszym punktem zebranie będą wybory nowego zarządu. Do zobaczenia na miejscu.
_________________
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=13568
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 109
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-01-24, 17:52   

Po tych ostatnich zdjęciach JABOL1986, jednak zdecydowanie utrzymuje moją poprzednią opinię, traktującą że są to olbrzymy. Przy tej barwie pomarańczowoszyjej, jest to już bardzo widoczne. Nie powiem, bardzo wyrównane stado, nie ma się do czego na siłę przyczepiać, no może oprócz tego, że w porównaniu do kuropatwianych, mają trochę rozjechaną sylwetkę - są takie jakby nieco bardziej wydłużone, mniej kompaktowe i o zauważalnie wyszczuplonej sylwetce.

Patrząc jak obecnie wygląda pod względem rozmiarów Karzełek Polski, bardzo się dziwie skąd nagle ta wybujałość jego wymiarów. Jak słusznie wcześniej zauważył Krzysiek, większość Karzełków Polskich pochodzi od jednego stada, dokładnie od Pana Krzysztofa Andrycha i jego licznego pogłowia Liliputów, a tak się składa, że jego ptaki są 2-3 razy mniejsze od tutaj reprezentowanych. To na jego Liliputach zaczynał Pan Stanisław Roszkowski a po selekcji i stabilizacji podstawowej barwy, poszło to dalej w Polskę jako Karzełek Polski.
Dziwi więc trochę, obecny rozmiar Karzełka i chyba stąd ta opinia, że krzyżowaliście je z Zielononóżką. Ciekaw jestem w którą stronę to poprowadzicie i czy okaże się ona słuszną, uwzględniając poprzedni wpis Krzyśka.
Ostatnio zmieniony przez Sławek G. 2018-01-24, 17:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Sławek G. 


Województwo: Świetokrzyskie
Dołączył: 04 Sty 2012
Posty: 109
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-01-24, 20:52   

Krzysiek napisał/a:
Jeśli karzełka nie będzie w obejściach i na podwórkach to raczej stworzymy wizualny, kulturowy skansen a kurczak powinien być raczej żywy.

Krzyśku zgadzam się z tobą w 100%, to co się dzieje obecnie z polskimi rasami, to trochę takie właśnie tworzenie muzealnych eksponatów, udostępnianych publicznie co roku, na wystawowych halach. Z jednej strony cieszę się, że kwestia ras rodzimych ruszyła i jest coraz szersze grono zapaleńców, którzy weszli w to całym sobą, no i że są namacalne żywe efekty tego zrywu narodowego (w postaci ptaków ras rodzimych). Z drugiej strony, wcale nie odbija się to jednak na ich popularności i finalnie po prostu nie widać tych ptaków na polskich podwórkach. A szkoda, naprawdę szkoda. Często się zastanawiam, czemu tak to wygląda, dlaczego przegrywają ze zwykłymi krzyżówkami towarowymi czy rasami ogólnoużytkowymi o kiepskiej jakości (bo zdobycie dobrej jakości Sussexa czy Karmazyna, obecnie wcale nie jest takie proste). Przecież większość z nich, wcale nie wypada gorzej pod względem choćby nieśności a dodatkowo wnosi ciekawy, ozdobny wygląd i ogólnie dużo lepiej spisuje się w chowie ekstensywnym. Myślę że wspomniany przez mnie ich brak w ofercie lokalnych wylęgarni i odchowalni drobiu, może być trafnym tropem. Większość osób wymienia co roku swoje kury na nowe, kupując młode odchowane ptaki na targach albo w najbliższych odchowalniach, nie zajmując się prowadzeniem żadnych lęgów czy jakiejś ukierunkowanej hodowli i po prostu kupuje to co jest dostępne - z drugiej strony ciężko przy krzyżówkach towarowych prowadzić planową hodowlę :) Zielononóżka Kuropatwiana nie jest żadną rewelacyjną nioską, nie jest też dobrą rasą mięsną czy ogólnoużytkową, a jednak pełno jej w ofertach wylęgarni, co automatycznie przekłada się na jej liczne pogłowie wśród wiejskich podwórek.
Mając powyższe na uwadze, myślę że poruszyłeś Krzyśku bardzo ważny problem, by przy tworzeniu czy też profilowaniu kolejne polskiej rasy, zastanowić się nad samą potrzebą jej istnienia (w takiej czy innej formie). Tak by nie tworzyć czegoś, tylko po to by to tworzyć, a po kilku latach zniknie jak wiele innych kurzych projektów. Wstrzelić się w zapotrzebowanie i upodobanie finalnych odbiorców, tak by dana rasa wzbudzała szerokie zainteresowanie i zawitała na stałe u polskich hodowców oraz wiejskich trzymaczy, przez wiele wiele lat - nie jest wcale takie proste. Dlatego takie ważne jest:
Krzysiek napisał/a:
Spojrzenie przez pryzmat kultury, nauki i estetyki odniesie pożądany skutek, ale może jestem zbyt wymagający.

Niech odpowiedzią będzie usunięta "merytoryczna" reakcja na to co napisałeś.
Krzyśku dajmy sobie spokój, tutaj nic się nie zmieniło i nic się nie zmieni. Jakie podstawy historyczne, kulturowe, geopolityczne, jaka psychologia człowieka czy choćby dziś wydawałoby się najważniejsze, czyli aspekty ekonomiczne.
Tutaj nadal tematy rozmów handlarzy przy klatkach targowych, mają większą wagę i niosą dla ogółu większy autorytet, niż te które są zapisane na kartach historii i w fachowej literaturze. Ale kto by czytał książki...

Wracając do sedna, myślę że Karzełek Polski, przede wszystkim wnosi na podwórka aspekty ozdobne i głównie właśnie jako taki (ptak ozdobny) powinien być rozpatrywany. Choć ja akurat uważam, że może on również, zaskoczyć pozytywnie pod względem użytkowym, czego sam doświadczyłem. Oczywiście nie mówię tutaj o "pękatych" kogutach na babciny rosół i selekcji na dobrze umięśnioną tuszkę, bo to jakieś nieporozumienie - wybacz albertoo ale kompletnie się z tobą tutaj nie zgadzam. Może w twoich stronach, ludzie są nauczeni szacunku do pożywienia i potrafią wszystko skrupulatnie wykorzystać, ale ja jakoś nie widzę tej rzeszy hodowców, kupujących kogutki Karzełka Polskiego, skarmiających je paszą dla brojlerów i czekających niecierpliwie na efekt w postaci niedzielnego rosołu. Jak do tej pory, nigdy też nie widziałem, żeby ktoś utrzymywał koguty Włoszek, Towarówek czy nawet Zielononóżek na mięso. Choć to kilka razy większe ptaki, zwykle wszyscy chcą się tego pozbyć, bo nikomu nie chce się z tym babrać dla tych kilku gram mięsa. Na sprzedaż raczej też tego nikt nie trzyma, ponieważ od razu jest opinia, że te chude, wyszczuplone tuszki, to pewnie twarde, żylaste i niesmaczne - pomimo że to naprawdę błędna opinia, ale sprzedać nikt nie sprzeda.
Te aspekty użytkowe dotyczące Karzełka Polskiego o których wcześniej wspomniałem, to użytkowość rozumiana poprzez ich bezproblemową hodowlę w warunkach chowu ekstensywnego, bez odpowiedniego zaplecza gospodarczego. Brak dobrego, ciepłego i przestrzennego kurnika, jak również niewłaściwie zabezpieczony, mały wybieg - takie warunki nie są przeszkodą przy tej rasie. Ptaki są całkowicie odporne na niekorzystną aurę, są pełne wigoru, bardzo ruchliwe i lotne, nocują na drzewach i dachach, niejednokrotnie wymykając się w ten sposób spod zębów drapieżcy. Same potrafią zadbać o przedłużenie swojej obecności na danym podwórku, wyprowadzając co roku liczne naturalne lęgi nie wiadomo kto z kim ani skąd - ale młode zawsze są :)
Drugi aspekt to nieśność, nie wiem jak to wygląda u obecnego Karzełka Polskiego, ale w przypadku posiadanych przeze mnie Liliputów ze stada Krzysztofa Andrycha, ptaki wręcz zawalały mnie dużymi (jak na rozmiary kur) jajkami. Osoby do których te ptaki powędrowały ode mnie, też potwierdzały mi później, że u nich Liliputki w okresie jesienno-zimowy, stawały się głównymi nosicielkami jaj, znacznie przebijając w tym czasie towarówki. Myślę że uwzględniając wielkość jaj, ich ilość oraz minimalne zużycie paszy na ich produkcję, bilans wychodzi bardzo korzystnie, i to nawet na tyle, że można uznać Liliputy za bardzo dobrą rasę nieśną.
Jeśli chodzi o kwestie mięsne czy nawet ogólnoużytkowe, to w przypadku Karzełków Polskich, ja bym w to absolutnie nie wchodził. Bez masy ciała przekraczającej 4kg, nikt tego na mięso trzymać nie będzie.

Kiedyś wydawało mi się, że taką lukę polskiej rasy prawdziwie ogólnoużytkowej, zapełni Czubatka Dworka. Ale niestety jeszcze kilka lęgów w pogoni za idealną barwą, małym pochylonym do tyłu czubkiem, odpowiednio noszonym ogonem i wystawową sylwetką, a już całkowicie zostaną utracone cechu użytkowe - jak duże jajko, dobra nieśność czy jako tako umięśniona tuszka. Jeżdżąc na wystawy i rozmawiając z hodowcami tej rasy, coraz częściej zdarza mi się słyszeć głosy, że sporo kur nosi zbyt małe jajka a koguty są drobnej budowy, brak też jest materiału do zmiany krwi, który by posiadał te cechy. Rasa ta miała świetne parametry, aby szturmem wbić się na stałe do polskich gospodarstw, właśnie jako dobra ras ogólnoużytkowa (których u nas brak), mocno konkurencyjna do dostępnych hybryd towarowych a za to z dodatkowymi benefitami w postaci charakterystycznego ozdobnego wyglądu, dobrze przystosowanego do naszych warunków zimowych (małe przydatki głowowe i bardzo bogate upierzenie), lepszej wrodzonej odporności, mocnej witalności i długowieczności (wolniej się zużywają), jak także lepszymi parametrami hodowlanymi przy chowie zagrodowym. Choć kawa przy Dworce jeszcze się nie rozlała, tylko tutaj znowu trzeba by się pochylić nad tym co napisał Krzysiek, tylko odpowiednio duża populacja i częściowe pójście przy selekcji w stronę cech użytkowy (nieco kosztem idealnej klatkowej wystawówki), może spowodować większą popularyzację tej rasy, tym samym zwiększyć jej zróżnicowanie genetyczne a jednocześnie poprzez popularyzację i powiększoną liczebność, zwiększy się występowanie osobników wzorcowych, tak pod względem fenotypowym jak i użytkowym. Na wystawę zawsze będzie co wybrać. Poprzez ożywienie puli genowej, może dojść do sytuacji, że sam wybór będzie przyprawiał o zawrót głowy, bo zapewne pojawią się osobniki idealnie pasujące do wzorca, za to dodatkowo sporo większe, zdrowsze i o zauważalnie zwiększonej krzepkości.

A tak przy okazji, sam słynny protoplasta Czubatki Dworki czyli Bażancik, to także kogut: made in Krzysztof Andrych poultry labolatory :)
 
 
Dyvid 
Dawid Grzesik



Województwo: Podkarpackie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 32
Dołączył: 21 Maj 2010
Posty: 439
Skąd: Przemyśl
Wysłany: 2018-01-25, 12:17   

Panowie tak czytając to co piszecie o wprowadzeniu miedzy innymi karzełka polskiego w obejścia i podwórka się zastanawiam , czy myślicie że taki przeciętny chłop na wsi naprawdę zwraca uwagę na jakieś tam wzorce . Nawet jeśli gdzieś kupi zielononóżki, leghorny czy inną rasę kur to może przez rok , dwa będzie zostawiał koguta i kilka kur tej rasy żeby biegały miedzy tymi towarówkami , czy mieszańcami różnych rodów towarowych . Prędzej czy później pewnie ta rasa przekrzyżuje się z innymi kurami na tym podwórku , kogut rasowy np. padnie i zostanie jakaś mieszanka z tymi towarówkami, bo nie taki chudy. Ewentualnie zostaną kupione w wylęgarni , czy na targu kurczęta towarowe . Kilkukrotnie miedzy innymi na tym forum czytałem że zostały na wiejskie podwórka wprowadzone czubatki, czy inna rasa i po kilku sezonach została może jedna , dwie kury czysto rasowe , bo nikt tego nie rozdzielał i się wszystko z wszystkim krzyżowało .
Osoba która się świadomie nie zajmuje hodowlą danej rasy na lęgi nie będzie rozdzielała kur rasami, czy odmianami barwnymi, bo po co się tym przejmować. Kura to kura .

Fajnie że są pasjonaci, hodowcy oddani sprawie i na ich podwórkach biegają rasowe kury, kaczki itd.
_________________
http://www.garnek.pl/dyvid88/a - galeria zdjęć.
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=21409 - temat w spisie hodowców .
Ostatnio zmieniony przez Dyvid 2018-01-25, 12:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
albertoo 



Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 30
Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 1470
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-01-28, 17:26   

Sławek G. napisał/a:
Liliputy za bardzo dobrą rasę nieśną.

Powiedzmy, że od końca marca do lipca, sierpnia to tak, zawalają jajkami i kwokami. Później nieśność wyraźnie spada. No chyba, że trzymasz zamkniete całe rok, doświetlasz i pasze dajesz kupną to tak niosą ci elegancko, w co wątpię bo liliputa zamknąć sie nie da, zawsze sobie znajdzie drogę ucieczki, jak nie miedzy nogami to nad głową frunie i tu własnie pojawia sie jego ekologiczne mięso.
Wiecznie marudzić jest łatwo a robić ni ma komu.
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 66
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2298
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-28, 20:25   

Sobota. Wystawa Krajowa Kielce 2018. Prawie cały dzień przy klatkach. Kilka znakomitych linii karzełków polskich, gdzie widać indywidualny wkład pracy. I tak sobie pomyślałem, że każda z tych wizji dużo mówi o wnętrzu ich właścicieli. Jedne stadka kolorowe, w kilku odmianach barwnych inne w ciemnym typie, kolejne w jaśniejszym, z wyraźnym odcięciem góry grzywy od dołu (góra szkarłatna dół słomkowy) i bez odcięcia. Z szerszymi czarnymi stosinami w grzywie w typie kuropatwianym i węższymi jak u złocistoszyich. Z szeroko noszonymi sterówkami i w charakterze wiewórczego ogona.

I to wszystko w granicach dopuszczanych przez wzorzec rasowy.

Ja osobiście jestem zwolennikiem dosyć luźnego, nie ortodoksyjnego interpretowania naszej karzełkowej konstytucji. Nauczyłem się tego w Japonii, gdzie na ptaka patrzy się jak na dzieło sztuki a nie obiekt dla myśliwego, a w tym przypadku sędziego, który tylko wypatruje, jaki by tu błąd upolować.

Bardzo surowa ocena Jarka Wartacza, która sprowokowała do wielu przemyśleń. I bardzo dobrze. Obydwaj mamy różne spojrzenia na hodowlę. Tutaj, przy karzełku podjęliśmy konstruktywny, niezwykle merytoryczny dialog, co jest cenne, bo tylko tam gdzie jest ścieranie wizji i poglądów, z poszanowaniem zdania przeciwnika może wyniknąć coś wartościowego. Wojny są niekiedy potrzebne o ile coś z nich wynika na przyszłość i nie są destrukcyjne, demolujące, zamykające drzwi. Takie konflikty są dla mnie twórcze, motywujące i zmuszające do doskonalenia.

Nigdy, przenigdy nie hodowałem dla pucharów i championów. Tym jednak razem jechałem z ptakami, aby pokazać młodziakom, że nie życzę sobie odsyłania mnie na emeryturę. I co? Z trzech nagród zgarnąłem dwie, w tym championa. Jeżeli do tego dodać ufundowany przez Ministra Rolnictwa, to zaraz oblał mnie zimy pot, że przegiąłem, bo u nas w Polsce nie lubi się takich mądrali. Chłopaki przejęli to jednak z godnością i nawet pocieszali jak mogli, bym nie wpadł w depresję.

W naszym Klubie Karzełka Polskiego jak na dłoni widać wymianę pokoleniową. Obok dziadka (czyli mnie) żyją w zgodzie synowie (Grzesiek, Michał i inni), a nawet wnuczęta (Jakub Kwapisz). Ktoś tam starał się zbudować fundamenty, ktoś dobudował kilka pięter, a jeszcze ktoś inny obok, ale na tym samym terenie stawia nowy dom. Bez heitowania i wywlekania żalów do trzeciego pokolenia wstecz.
_________________
http://www.blog.woliera.com/
 
 
JABOL1986 
specjalista



Województwo: Lubelskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 34
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 1520
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2018-01-30, 21:27   

albertoo, Ostanie zdanie trzeba wytłuścić i dać na nagłówek tematu ;)

Relacja z wystawy klubowej: http://karzelekpolski.pl/aktulanosci
Więcej zdjęć niebawem, będzie też film.

Poza tym zaczynamy lęgi, na krajówce naładowałem akumulatory spędzając czas z pozytywnie nakręconymi ludźmi. Dzięki za spotkanie !
_________________
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=13568
 
 
pawel98 



Województwo: małopolskie
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 08 Kwi 2011
Posty: 243
Wysłany: 2018-02-02, 18:41   

Mam do was pytanie,co robicie z jak wy to nazywacie odpadami hodowlanymi?
Rozdajecie je?
Zjadacie?
Czy dla dobra rasy nie warto by było mieć jakichś zaufanych gospodarzy którzy utrzymywali by te "niechciane geny"?
Wiem że jest to trudne i czasaochłonne wyszukiwanie kogoś takiego ale przecież raz na czas będziecie musieli odświeżać krew?
A z tego co piszecie tych "odpadów" jest znaczna ilość.
Z góry dzięki za odpowiedź.
 
 
JABOL1986 
specjalista



Województwo: Lubelskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 34
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 1520
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2018-02-04, 09:46   

pawel98, W moim przypadku jest tak że rozdaje, sprzedaje. Gdzie mogę aby tego niepotrzebnego już przychówku nie karmić. Nie mogą też trzymać tego za wiele by te które zostają (najlepsze) miał jak najwięcej przestrzeni do życia. Z kp jest tak że to rasa dość energiczna, przy malej przestrzeni i dużym zagęszczeniu częstym problemem jest pterofagia.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ile tego jest u mnie przez osiem lat licząc tylko 100 sztuk zbędnych rocznie to 800 kp które ktoś musiał by przetrzymywać. Czasem można kilka osób na kp znaleźć bo są bardzo atrakcyjne pod względem wyglądu czy zachowań, dobre są też na kwoki. Ale ilu takich pasjonatów można na wsi znaleźć.? Powiem że niewielu, wręcz bardzo mało. Kury te nie są jakimiś super nioskami, mięsa też z nich nie za wiele, więc tylko pasjonaci zostają. Od kilku lat obserwuje się też duży spadek drobiu na wsi. Jak moje pokolenie się zestarzeje to będzie tego już naprawdę co dziesiąta chałupa. Nikomu się nic nie chce robić przy zwierzętach zwąłszcza, podwórka "wykostkowane" nikt nie che kur trzymać (bo będą srać na kostkę), a co dopiero wszędobylskie karzełki polskie które wejdą w każdy kąt.
Jeszcze odnosząc się do odświeżania krwi która poruszyłeś. Mamy tylu hodowców w klubie czy poza nim że nie ma z tym problemu. Nie jest to już rasa niszowa, widać to było na przykładzie krajówki w Kielcach. Co najwyżej jest problem w poszczególnych odmianach barwnych. Np. mam w tej chwili dwie nowe barwy w których nie mam za bardzo pola manewru ale jakoś sobie radzę. Zawszę do krzyżówki można użyć pokrewnej barwy, później starając się niezadowalające cechy eliminować.
Uchylając rąbka tajemnicy dodam zdjęcie. Trzymajcie kciuki by się udało coś uchować z tych mini stad.
_________________
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=13568
Ostatnio zmieniony przez JABOL1986 2018-02-04, 09:57, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
pawel98 



Województwo: małopolskie
Pomógł: 2 razy
Dołączył: 08 Kwi 2011
Posty: 243
Wysłany: 2018-02-04, 12:02   

Dobra Grzesiek to powodzenia i serdeczne dzięki.
 
 
przemo-196 



Województwo: Dolnośląskie
Wiek: 36
Dołączył: 22 Wrz 2015
Posty: 220
Wysłany: 2018-02-10, 21:50   
   Nr Tel.: 605-884-444


Piękne karzełki Grzesiek. Oby było na następny rok czarno i biało nam;) Dziękuję za naprawdę wartościowe spotkanie Klubu i za miłe przyjęcie w szeregi. Sroszkowski dziękuję za kurkę (czempiona). Dlaczego wszyscy się boją chowu w bliskim pokrewieństwie? Przecież to nasz sprzymierzeniec - hodowców. Pod spodem moja duma i chluba.
97 pkt Wrocław, 94 pkt Kielce
 
 
albertoo 



Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 30
Dołączył: 10 Mar 2008
Posty: 1470
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2018-02-19, 18:57   

Oddzieliłem 1+6.
Ostatnio zmieniony przez albertoo 2018-02-19, 18:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
janusz2703 



Województwo: podkarpackie
Pomógł: 2 razy
Wiek: 47
Dołączył: 25 Lis 2012
Posty: 215
Skąd: Stalowa Wola
Wysłany: 2018-03-26, 23:24   
   Nr Tel.: 667643493


Piszecie dużo o pomocy współpracy itd. Chciałem wielokrotnie kupić od niejednego z was kogucika karzełka i zawsze jest odpowiedz zbywająca ze nie , że potem itd. Albo sprzeda ale z podstawowymi wadami . Czym to jest podszyte zawiścią ? obawą żeby ktoś nie miał podobnych ? albo ładniejszych . Jak ma być rozpowszechniony karzełek jak każdy go trzyma z
hodowców w swoim obejściu ? robi zdjęcia ,wozi po wystawach a żeby rozpowszechniać , zasilać dobrym materiałem innych to już nie , a przecież o to wszystkim nam chodzi żeby poprawiać jakość naszych kurek . Pozdrawiam i życzę ładnych fot na swoim podwórku.
_________________
Pozdrawiam Janusz
Ostatnio zmieniony przez Bawka 2018-03-27, 08:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
JABOL1986 
specjalista



Województwo: Lubelskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 34
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 1520
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2018-03-28, 21:52   

janusz2703 Dziwna sprawa, ja kisiłem kilka kogutów po wystawie bo nie miałem komu sprzedać. Wcześnie też miałem, lodzie cały czas dzwonią ale często rezygnują bez słowa. Zamawiają jajka, stada, koguty , kury. Tych telefonów jest czasem tyle że nie ogarniam. Czasem jednak jest taki czas że nie można sprzedać ponieważ każdy ma sklecone stada na lęgi. Najlepszy okres do zakupów to od września do stycznia maks moim zdaniem. Co do wad to nie wiem co się kryje pod pojęciem wad podstawowych ale ja na prawdę nie mam za wiele wzorcowych kogutów czy kur, zawsze mam jakieś ale.
Ten z Kielc bardzo mi się podoba, muszę go tylko trochę jeszcze zminiaturyzować ale poza tym jest taki jaki mi pasuje pod względem wszystkich cech. Ewentualnie ogon bardziej bogatszy(sterówki).


Poza tym mam już kilka kurczaków. Są na razie złocistoszyje, białe i czarne. Te pierwsze w olbrzymiej większości. Jest ich chyba z 40, to pierwsza tura. Kolejne 70 jajek już się smaży.

_________________
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=13568
 
 
przemo-196 



Województwo: Dolnośląskie
Wiek: 36
Dołączył: 22 Wrz 2015
Posty: 220
Wysłany: 2018-03-30, 16:57   
   Nr Tel.: 605-884-444


zdjęcia koguta karzełka polskiego (złocistoszyi) i kurczęta.

Ostatnio zmieniony przez Bawka 2018-03-30, 18:21, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,21 sekundy. Zapytań do SQL: 19