Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Poniedziałek 20 Listopada 2017 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przeniesiony z galerii JAMATE
Autor Wiadomość
jamate 


Województwo: mazowieckie
Wiek: 45
Dołączył: 01 Lis 2010
Posty: 147
Wysłany: 2011-05-04, 14:42   

JABOL1986, To samo u mnie , kilka sztuk ma obrośnięte skoki, ale dwie kury z mojego stadka tez ma tę cechę. Domyślam się, że gdzieś po drodze "były zahaczone" przez jakiegoś łapciaka :)
Bardziej mnie zadziwia dość duży odsetek piskląt z problemami z nogami (5 na 17szt) - uważam że to bark mojego doświadczenia w inkubacji.
 
 
JABOL1986 
specjalista



Województwo: Lubelskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 31
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 1487
Skąd: Chrzanów
Wysłany: 2011-05-04, 15:08   

jamate, Tak się też domyślałem. U mnie 2 kurki też mają obrośnięte skoki. Ciekawe jak wiele będę miał podobnych kurcząt w następnych lęgach... lecz fakt że pojawią się jest raczej nieunikniony.
Co do problemu z skokami. Akurat u mnie na 16 kurcząt które wyklutych z inkubatora to jedynie jeden niedomagał. Zobaczymy jak sytuacja będzie po następnej inkubacji.
_________________
http://www.forum.woliera.com/viewtopic.php?t=13568
 
 
Karol Chmielewski 



Województwo: warmińsko - mazurskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 23
Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 383
Wysłany: 2011-05-06, 23:36   

jamate pisklęta o żółtym puchu, jakie Ci się trafiły, wyrosną na białe osobniki. Posiadam kilka stad kolorystycznych, przy czym w każdym po kilka linii genetycznych Karzełków Polskich. Jedna z linii pochodzi z tego samego źródła, co Twoje, czyli od p. Stanisława. Co jakiś czas w wylęgu trafia się jakiś białasek, czasem nawet kilka, zależnie od ilości inkubowanych jaj. ;)

Co do „rozjechanych” kurczaków, sprawa jest jasna. Gdy trafia się ich zaledwie kilka na kilkadziesiąt sztuk, jest to jak „igła w stogu siana” - niezauważalne. Jednak, gdy niemalże połowa piskląt jest zdekonstruowanych to znaczy, że źle były ustawione parametry inkubacji, bądź inna prosta rzecz. Mianowicie, złe podłoże na tacach lęgowych. Najlepsza jest drobna siatka, na której świeżo wyklute pisklęta nie rozjeżdżają się. Przy zbyt śliskich powierzchniach kurczę nie potrafi ustać, ślizga się.
 
 
jamate 


Województwo: mazowieckie
Wiek: 45
Dołączył: 01 Lis 2010
Posty: 147
Wysłany: 2011-05-07, 00:10   

Karol Chmielewski, dziękuję za wyczerpującą odpowiedź właśnie gdy ją pisałeś to samo pytanie o kolory, zadawałem JABOL1986 :) . Widziałem też na Wystawie w styczniu, że pokazywałeś białe karzełki, czy pracujesz nadal nad tą barwą?
Co do inkubacji, rzeczywiście "rozjechało" się 5 sztuk na 18 wyklutych, 3 nie dożyły końca 1 tygodnia, 2 się pozbierały, tylko są wyraźnie mniejsze od reszty, ale jakoś sobie radzą. Myślę, ze problem był w parametrach inkubacji (kiepski termometr i duża "bezwładność cieplna" inkubatora, oraz zupełny brak doświadczenia inkubującego) bo siatka lęgowa była OK. Jeszcze raz Ci dziękuję, bardzo lubię czytać Twoje posty na forum :d
Ostatnio zmieniony przez jamate 2011-05-07, 00:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Karol Chmielewski 



Województwo: warmińsko - mazurskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 23
Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 383
Wysłany: 2011-05-07, 08:48   

jamate dziękuję za pochlebstwa. :d

Tak, nadal mam w swojej wizji białe karzełki. Niestety biała, jak i czarna odmiana to niezła zabawa w „kotka i myszkę”. Są to jeszcze niemalże w ogóle nieustabilizowane kolory i spora część przychówku wychodzi w różnych barwach. Ot, po prostu taka bioróżnorodność. Co niestety nie jest mi na rękę. Na kilkadziesiąt zamierzenie wyhodowanych kurcząt zaledwie kilka okazuje się tych właściwych. Stabilizować, np.: odmianę kuropatwianą, czy jakąś inną z jej grupy genetycznej jest o wiele łatwiej. Tą swoją „czarno – białą” inspirację za pewne jeszcze kiedyś dokładniej opiszę.
 
 
sroszkowski 
Specjalista
Założyciel Forum!



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 63
Dołączył: 08 Lip 2006
Posty: 2179
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-05-07, 20:33   

Karol Chmielewski napisał/a:
Stabilizować, np.: odmianę kuropatwianą, czy jakąś inną z tej grupy genetycznej jest o wiele łatwiej.

Karolku, proszę przypomnij sobie, jak było na początku z karzełkami. Wystarczy przejrzeć choćby historię wpisów w temacie "liliputy". Wychodziły egzemplarze z czubkiem, rozdwojonym grzebieniem, łapciaste, w najróżniejszych odcieniach kolorystycznych, kuropatwiano-pszeniczne, z dużymi i małymi ogonami, z białymi, pobielonymi i czerwonymi zausznicami etc. W pierwszym okresie na kilkaset odchowanych piskląt niby kuropatwianych, do dalszej pracy hodowlanej nadawało się... kilkanaście.
Dzisiaj, owszem, w barwie kuroptwianej jest największy postęp, bo została wykonana ogromna praca organiczna. I Ty w tym twórczym procesie uczestniczyłeś. Obecnie hodowców karzełków przybywa, więc sadzę, że i postęp hodowlany nabierze przyśpieszenia. Jest bardzo dużo do zrobienia i ten twórczy "proces" nigdy się nie skończy.
 
 
jamate 


Województwo: mazowieckie
Wiek: 45
Dołączył: 01 Lis 2010
Posty: 147
Wysłany: 2011-05-09, 21:30   

Karol Chmielewski, To nie pochlebstwa, po prostu zdolność obserwacji świata i wypowiedzi niepierwszej młodości człowieka :D
A mam pytanie jako,że w hodowlę drobiu dopiero zaczynam się bawić, czy jak odchowam te "białasy" to będziesz nimi zainteresowany? Pytam bo sam chcę się skupić na kuropatwianych, bo jak powiedział sroszkowski, Pan Stanisław i tu jest jeszcze sporo do zrobienia. A białych nie będę już miał gdzie utrzymywać. Mam jeden kurnik z wolierą na max. 10 sztuk, stąd moje pytanie.
 
 
Karol Chmielewski 



Województwo: warmińsko - mazurskie
Pomógł: 6 razy
Wiek: 23
Dołączył: 17 Sie 2006
Posty: 383
Wysłany: 2011-05-09, 22:25   

No cóż, lubię chadzać własnymi ścieżkami. Tak więc mam trochę odmienne zdanie.

Panie Stanisławie, dlaczego na początku stabilizacji odmiany kuropatwianej wychodziły karzełki z łapciami, rozdwojonym grzebieniem, białymi zausznicami…? Już odpowiadam. Pańskie stadko pochodziło z różnych części Polski. Wszystkie zebrane osobniki zostały „wrzucone do jednego worka” i selekcjonowane pod kątem początkowych wizji, aczkolwiek z głównym naciskiem na odmianę kuropatwianą. Karzełki spod Lublina, karzełki z Podlasia… ileż bioróżnorodności trafiło do pańskich kurników to głowa mała. W tej wielkiej rozmaitości kryło się „wszystko i nic”. Dlaczego? Można by spytać. No cóż, poprzez celowe krzyżowanie odpowiednich osobników, jednak pochodzących z różnych krańców Polski, dawało to różne efekty. Taki kierunek odkrywał nowe mankamenty pracy hodowlanej. Różne ukryte geny skrzyżowane z jeszcze innymi genami zupełnie z innej nieustabilizowanej linii dawało rezultat, załóżmy łapciatych oraz czubatych karzełków z białymi zausznicami. Ten cały kogel - mogel, ściągnięty z różnych wsi, dał właśnie ten olbrzymi rozrzut kolorystyczny jak i strukturalny, który obecnie udaje się już poskromić.

U siebie zastosowałem całkowicie inny ruch. Mianowicie, daną linię kuropatwianą stabilizowałem na osobnikach pochodzących z jednej, bądź kilku wsi niewiele od siebie oddalonych. Taki kierunek okazał się trafny, oprócz selekcji odcieni koloru nie mam problemu z łapciami czy rozdwojonym grzebieniem. Oczywiście trafia się czasem jakiś gagatek łapciaty, lecz jest to „kropla w morzu” na kilkadziesiąt odpowiednich sztuk.

Teraz z doświadczenia wiem, że stabilizacja danej linii zebranej na niewielkim obszarze jest lepszym posunięciem, aniżeli łapanka z każdego miejsca po trochu. Mniejszy obszar - łatwiejsza praca, większy obszar - trudniejsza praca. Jak to pięknie obrazuje naszą codzienność, nieprawdaż?

Odmiana czarna i biała? Spore wyzwanie. Odmiana biała występowała wśród wiejskiej bioróżnorodności. Jednak różnie to z nią bywa, gdyż czasem kryje w sobie wszystko oprócz odmiany białej. Natomiast odmiana czarna, raczej nie występowała u liliputów. To co to są w ogóle te czarne karzełki? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi, bynajmniej na razie. Mam u siebie, pozostawione na „wszelki wypadek”, jakieś pojedyncze sztuki karzełków wizualnie przypominających odmianę czarną. Piękny fioletowo-zielony odcień piór. Czego chcieć więcej? Co się pod tym odcieniem kryje? Odmiana brzozowa, niestety. Czasem nie do odróżnienia od odmiany czarnej. Potrzeba sprawnego oka sokoła, aby wypatrzeć szczegóły. Głównie należy zwracać uwagę na grzywę, która czasem ma drobniutki, brzozowy rysunek. Z uwagi na niewielkie występowanie czarnych i białych karzełków, ściągałem je z różnych części Polski. Okolice Krakowa, Białegostoku, z moich stron. Poprzez tę różnorodność mam spory mankament. Ten olbrzymi mix genów przyniósł nieoczekiwane efekty. Trzeba zwracać uwagę na wszystko.: wielkość osobników, kolor, połysk, zausznice, kolor nóg, itp. Oczywiście jedne rzeczy bardziej istotne, drugie mniej. Jednak wszystko wymaga skupienia i intuicji hodowlanej, która jest bardzo ważna. Chociażby w wyborze osobników do dalszej pracy.

Na tym chyba zakończę swoją wypowiedź. Ups... troszkę odbiegliśmy od tematu. Prosiłbym kogoś z administracji o przeniesienie części rozmowy do odpowiedniego działu o Karzełkach Polskich. Dziękuję.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,91 sekundy. Zapytań do SQL: 11