Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Poniedziałek 24 Września 2018 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: minizoo
2011-01-09, 20:47
Dziobanie młodziaków przez inne gołębie
Autor Wiadomość
aoc
[Usunięty]

Wysłany: 2008-05-31, 22:51   Dziobanie młodziaków przez inne gołębie

Mam bardzo nietypowy problem, nigdy się z czymś takim nie spotkałem aż do dnia dzisiejszego. Dosłownie zwaliło mnie to z nóg za równo jak i mojego kolegę, kiedy mu o tym opowiedziałem. Ale po kolei. Więc tak, idę dzisiaj do gołębnika w celu nakarmienia moich podopiecznych. Wchodzę po drabinie, otwieram ostrożnie drzwi i pierwsze co mi się rzuca w oczy to umierający pisklak leżący tuż przed drzwiczkami. Widok nieciekawy, pióra na plecach tuż za głową powyrywane do krwi... Myślę sobie co jest... Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy: "jakiś drapieżnik wszedł do gołębnika", myślę sobie: "na jednym gołębiu by nie poprzestał", więc oglądam każdy zakamarek gołębnika w celu znalezienia kolejnych ofiar. I nic. Wydawało mi się to co najmniej dziwne. Jedna wizyta, aby rozszarpać "lekko" gołębia nawet go nie zjadając, nie wspominając o fakcie, że gołąbek nadal żył. Postanowiłem obejrzeć gołębia dokładniej. Pierwsze co się rzucało to dość dużo krwi na podłożu, dużo plam... Patrzę na gołąbka, a on ciężko dycha, był bardzo osłabiony, oddech bardzo szybki, na plecach były widoczne wyrwane kawałki mięsa (jakkolwiek to nazwać) w postaci małych grudek, głowa cała opuchnięta, jedno oko całkowicie zamknięte z powodu opuchlizny, drugim mrugał co chwilę, brak piór na grzbiecie w okolicach szyi oraz dosłownie odpadające brodawki z dzioba z przodu. Oprócz tego krwawiąca głowa, już bez piór. Widać było dwie dziury, jedna z nich była głęboka - rozerwana skóra na niej. Druga była zdecydowanie poważniejsza, otóż było widać czaszkę ! Tak, właśnie czaszkę ! Byłem zszokowany. Młody pisklak z takimi obrażeniami, z dziurą w głowie i jeszcze żył, jeszcze oddychał ! Pomyślałem co zrobić z tym biedakiem... Było mi go żal tym bardziej, że był moim pupilem z młodych z tego roku, lubił człowieka w przeciwieństwie do innych młodych. Jeszcze trochę czasu i powinien wyjść pierwszy raz na dach... Piór pod skrzydłami jeszcze nie miał, ale ogon był już tak w 1/3 normalnej długości. Kiedy tak oglądałem gołąbka w pewnym momencie moją uwagę przykuł pewien samiec, który miał gniazdo na podłożu jakiś metr od tego biedaka. Zauważyłem u niego czerwony dziób i podgardle, ewidentnie był sprawcą tego zdarzenia. Złapałem go i obejrzałem. Tak, świeże ślady krwi na jego dziobie. Wypuściłem go. Odszukałem jego samicę, lecz ona nie miała tych śladów. Niestety młodziak był na skraju wyczerpania, bardzo cierpiał, każdy oddech sprawiał mu trudność, co jakiś czas machał skrzydełkami i przewracał się na boki, poruszając równocześnie głową w tył i mrugając przy tym oczkami. Wiedziałem, że muszę podjąć decyzję, musiałem skrócić jego katorgi. Zbadałem całe zdarzenie. Pisklak miał gniazdo jakiś metr nad ziemią, po prostu wypadł z niego. Zdarzało się to u mnie wiele razy. To już czas w którym młodziak poznaje gołębnik, zaczyna sam dziobać zboże. Jednym słowem normalka, nic nadzwyczajnego. Podejrzewam, gołąbek podszedł do samca siedzącego na jajkach. Nie wiem czy domagał się jedzenia, myślę, że jeśli kilka razy zostałby podziobany przez starego to uciekłby. Więc jakim cudem dorosły gołąb zadziobał młodego na śmierć ? Ślady krwi były w okolicach gniazda tego samca - jakieś pół metra dalej. Niestety gołąb nie rozumie krzywdy i rodzice pisklęcia nie obronili go przed natrętem. Cóż, nie sposób zrozumieć zachowań zwierząt, ich instynktów. Możemy je udomowić, trzymać w niewoli, ale to nadal dzikie zwierzę. Instynktów nie zatrzymamy, ani nie przeciwdziałamy żadnym zachowaniom.
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 19:54, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
000 


Dołączył: 20 Lip 2006
Posty: 1413
Ostrzeżeń:
 9/6/9
Wysłany: 2008-05-31, 23:14   

aoc, W śród gołębi czasem to bardzo pospolite zdarzenie. Samce leją się o samicę i wywalają młode, a także zabijają je. Często podczas lotów, kiedy rywal jest na nim a drugi pozostał.
Czasem w obronie własnych jaj i młodych, jak u ciebie, czasem po prostu ot tak sobie.
Nie jest to jednak takim czymś, by przytrafiało się temu samemu gołębiowi co jakiś czas. Fakt, może on kolejnego roku odwalić taki sam numer, a może i zaprzestać.
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 19:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Monia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-01, 13:23   

Ja miałam takie przypadki u kanarków, też zdarzyło się że młode uczyły się latać, jeden jak przyszłam zobaczyć jak sobie radzi był cały we krwi, nie miał wokół szyi piór, tylko wielką banie z powietrzem i cale skrzydła podziobane. Podzielił los twojego gołębia, ale sprawcy nie znalazłam, żaden z ptaków nie miał śladów krwi. To jest smutne, bo staramy się by miały wszystko, patrzymy jak dorastają a potem taka przykrość.
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 19:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
aoc
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-01, 20:43   

Tak, to jest przykre. A dzisiaj dla obserwacji wypuściłem młodziaka o podobnej wielkości na podłoże i okazało się, że jest atakowany przez całą rodzinkę tego "zabójcy", a próby ucieczki pisklaka nawet nie skutkują, bo stare gołębie za nim biegną. Taki typ zachowania występuje tylko u samca i samicy rozpłodowej 1 pary, oraz ich młodych z tamtego roku (tj. w sumie 5 gołębi). Nie wiem co z nimi zrobić, one zadziobią młodziaki w przyszłości :/ Natomiast występują pary gołębi, które dokarmiają właśnie młode. Dwa całkowicie przeciwne typy zachowań. :hmm:
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 19:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Monia
[Usunięty]

Wysłany: 2008-06-02, 08:28   

Wydaje mi się że powinieneś usunać te gołębie z hodowli. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale ja tak zrobiłam z kanarkami, te samice co kupiłam na gielłzie sprzedałam, i się skończyło. Co prawda, trochę lepiej pilnuję młodych, znaczy się zamykam parę z młodymi aż młode dobrze wyrosną, i wtedy puszczam niech latają.
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 20:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kgrzelinski 
REDAKCJA FORUM
kgrzelinski



Województwo: wielkopolskie
Pomógł: 38 razy
Wiek: 50
Dołączył: 15 Mar 2008
Posty: 3617
Ostrzeżeń:
 2/6/9
Wysłany: 2008-06-02, 09:58   
   Nr Tel.: 660803277


Witam. Racje ma Wanted, jest to typowe zachowanie niektórych osobników w stadach gołębi. Nie można jednak uogólniać, sytuację taką mogło spowodować wiele czynników, niestety nie podałeś wielu istotnych szczegółów, które pomogły by w wyjaśnieniu, a może nawet rozwiązaniu problemu. Przede wszystkim istotne jest, jakie rasy hodujesz, a może są to ptaki jednej tylko rasy. Czasami gdy w jednym pomieszczeniu przebywają gołebie ras silnych i z natury agresywnych, a wraz z nimi ptaki ras słabszych i delikatniejszych, może dochodzić do podobnych sytuacji, z atakowaniem dorosłych osobników przez ptaki silniejsze, dominujące na swoim terytorium( w gołębniku).Nie podałeś również, jaka jest wielkość gołębnika i ile sztuk gołębi w nim mieszka, czy są zamknięte lub korzystają z wolnych oblotów, także ważne jest ile przy danej ilości ptaków znajduje się w pomieszczeniu gniazd i miejsc spoczynkowych. Najczestszą przyczyną agresji u gołębi nawet w obrębie tej samej rasy jest zbyt duże zagęszczenie w gołębniku. Jeśli ptaków jest zbyt wiele, jeśli przy tym muszą rywalizować o cele gniazdowe, miejsca spoczynkowe i dostęp do karmidła, powoduje to stres i wyzwala w niektórych osobnikach agresję, skierowaną najczęściej przeciw osobnikom najsłabszym, na przykład zaczynającym się usamodzielniać młódkom. Z moich doświadczeń wynika, że jeśli ptaki w gołębniku mają duzo swobody, to możliwa jest pokojowa koegzystencja nawet ras o tak skrajnych gabarytach i temperamentach jak kingi z barwnogłówkami i maściuchami i nie dochodziło do podobnych sytuacji. Z kolei w pomieszczeniu z pocztowymi ozdobnymi w wyniku zbyt dużej obsady ptaków w pomieszczeniu miałem problemy z bójkami ptaków doroslych, pozbijane jajka w gniazdach, wiele jaj niezalężonych, bo jedne samce przeszkadzały innym w zapłodnieniu samic. Zdarzył mi się nawet identyczny incydent z pierwszym w sezonie młódkiem zadziobanym niemal przez któregoś z samców. Dopiero dobudowanie odpowiednio dużej woliery rozwiązało problem. Teraz dorastające młódki chodzą spokojnie po podłodze gołębnika i uczą się samodzielnie jeść z karmidła, a dorosłe ptaki w ogóle ich nie atakują. Odganiają je tylko, i to w miarę delikatnie, gdy do karmidła zadam świeżą karmę, jednak gdy wybiorą najlepsze smakołyki, przestają zwracać uwagę na młódki. Specjaliści doradzają, by na metr kwadratowy podłogi gołębnika przypadała jedna para gołębi ras dużych, dwie pary ras średnich ( jak na przykład pocztowe) i najwyżej trzy ras małych( np krótkodziobych). Oczywiście gdy ptaki nie korzystają z wolnych oblotów należy do tej powierzchni doliczyć jeszcze wolierę o wymiarach ok.2/3 powierzchni gołębnika. Gdy przy tym mamy jeszcze odpowiednią ilość cel gniazdowych to znaczy dwie lub trzy cele więcej niż jest par gołębi oraz miejsc spoczynkowych ( podobna ilość), to nie powinno być takich problemów.Sporadycznie można trafić na ptaka, który ma instynkt obrony gniazda i agresję mocno zakodowane genetycznie i nawet w dobrych warunkach atakuje inne gołębie w pobliżu swego gniazda, ale to sytuacje naprawdę wyjątkowe. W ciągu przeszło 30 lat hodowli miałem dwa takie przypadki. Raz był to samiec king, drugi to garłacz pomorski. Co ciekawe, ptaki takie są nadzwyczaj troskliwymi rodzicami. Podkładałem im do gniazda dodatkowe młode, gdy ich własne miały najwyżej 3 dni ( starsze odrzucały). Bez problemu wypasały po 3-4 młode.Po usamodzielnieniu się tych młodych, gdy w gniazdach były już następne, częściowo opierzone młódki a samice szykowały się do zniesienia kolejnych jajek, nieraz taki dorastający młodziak dostał od swojego rodzica solidne lanie, gdy zbliżył się do gniazda. Ptaki te odchowane i samodzielne młode traktowały jako całkowicie obce.
_________________
Pozdrawiam. Krzysiek.
 
 
gege 


Województwo: swietokrzyskie
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 19 Kwi 2008
Posty: 134
Wysłany: 2008-06-02, 14:53   

U mnie nie raz gołębie zadziobywały młode już w piórach, dziobały ich po głowie i zdychaly ale tylko jak wyszły z gniazda.
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 20:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
wysokolotny
[Usunięty]

Wysłany: 2008-07-05, 21:14   

Ja jestem stosunkowo młodym hodowcą, ale mam sposoby na zadziobywanie. Gdy mój pierwszy junior miał około miesiąca może mniej i wyfruwał na dół żeby się usamodzielnić,to zaraz ożywiał się jeden nerwus z tej samej rasy i zaczął go ganiać, myślałem że to tylko takie ostrzeżenia, jednak dwa dni później rano zobaczyłem tego samego malucha z mocno podziobaną głową i bardzo wystraszonego. Opatrzyłem go i skombinowałem blachę ok 50x30 oparłem o ścianę, posypałem tam trochę ziarna i wstawiłem juniora. Następnego dnia zobaczyłem jak dorosły znowu go ściga ale ten ucieka pod tą blachę i pościg się zakańcza. Dzisiaj tamten junior jest dorosłym gołębiem.
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 20:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
ptaszyna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-20, 13:13   

Młody gołąbek wypadł z gniazda, a inne potraktowały go jak intruza i dlatego go zaatakowały, praktycznie zawsze tak jest po wypadnięciu młodego z gniazda. To nic dziwnego u gołębi zawsze tak jest, a rodzice ich nie bronią, bo najczęściej zajmują się drugim młodym :( a maluch przeżył?
Ostatnio zmieniony przez Iro_mak 2011-04-22, 20:05, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
ptaszyna
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-20, 13:22   

To, na jakiej masz wysokości gniazda lęgowe jak maluch mógł dosięgnąć siedzącego na jajkach samca :/ ?
Ostatnio zmieniony przez mateusz20 2009-03-20, 18:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
18marcinnn 



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 14 razy
Wiek: 28
Dołączył: 06 Cze 2008
Posty: 977
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2009-03-20, 15:51   

Ja nadzwyczaj podziwiam wytrzymałość gołębi, kiedyś mój pocztowy rozwalił głowę mewce polskiej do samej czaszki średnica dziury wynosiła Ok 1cm, przy czym mewka ma malutką główkę, wyglądało to obrzydliwie, ale po jakimś czasie zarosło to skórą i wyrosły normalnie piórka, jestem pod wrażeniem odporności gołębi
_________________
mój temat: http://www.forum.woliera....ight=18marcinnn
moje zdjęcia:
http://www.garnek.pl/myarcin/a
Ostatnio zmieniony przez mateusz20 2009-03-20, 18:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,16 sekundy. Zapytań do SQL: 22