Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Sobota 16 Grudnia 2017 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak skutecznie chronic swoje ptaki przed drapieżnikami?
Autor Wiadomość
sokolnik 



Województwo: pomorskie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 55
Dołączył: 09 Mar 2012
Posty: 282
Wysłany: 2013-01-24, 16:42   

Szanowne Koleżanki i Koledzy.

Z zaciekawieniem przeczytałem powyższe wpisy i chciałbym wtrącić swoje „trzy grosze”:

Jak chronić swoje ptaki przed drapieżnikami? – PRZEZ POWRÓT DO NORMALNOŚCI!!!

Nie zabijajcie kun, tchórzy, łasic, gronostajów, bo to bardzo piękne i pożyteczne zwierzęta! W przeciwieństwie do lisów, jenotów, szopów i amerykańskich norek, które to nie stanowią (z wyłączeniem lisa) naszej naturalnej fauny. Nie namawiam jednak do ich samodzielnego eliminowania, bo to sprzeczne z prawem.

ZACZNIJCIE KUPOWAĆ SWOIM ŻONOM, MATKOM, NARZECZONYM PRAWDZIWE, NATURALNE FUTRA!!!

Nie słuchajcie tych popaprańców „Zielonych” , „Ekologów” i tych wszystkich larw, które ze sprejem w rękach napadają na kobiety ubrane w naturalne futra wrzeszczących o „mordowaniu zwierząt futerkowych” dla ludzkiej próżności.

Kobiety przestały nosić futra i futrzane czapki z lisów, więc żaden myśliwy dziś na nie nie poluje (naboje drogie, skóry nikt nie chce, a z upolowaną padliną tylko problem). Gdy na dodatek biurokraci zaczęli marnotrawić publiczne pieniądze na szczepionki przeciw wściekliźnie dla lisów, te, nie mając żadnych wrogów i naturalnej selekcji, rozmnożyły się i rozmnażają na potęgę.

Gdy przyszła ta chora moda na sztuczną odzież produkowaną w przyjaznych środowisku zakładach chemicznych i ziejących ze swych kominów czystym tlenem, pojawiły się w naszym otoczeniu zwierzęta nie występujące wcześniej. Te krwiopijne norki były hodowane w klatkach. Gdy skończył się popyt na ich skórki, hodowcy, nie widząc ekonomicznego uzasadnienia w ich dalszej hodowli, a także w ich zabiciu, powypuszczali je na wolność.

Jaki jest efekt? Na polach, łąkach, zaroślach, w śródpolnych remizach zerowy stan zajęcy, kuropatw, bażantów, głuszców, cietrzewi, jarząbków, przepiórek. To, co można przypadkiem spotkać, to efekt prac hodowlanych kół łowieckich i specjalistycznych ośrodków.

Kuna, łasica, gronostaj czy tchórz są zwierzętami bardzo ostrożnymi i jak nie muszą, to do wiejskiego podwórka za kurą nie przyjdą. Zadowolą się gryzoniami. Ale lis, jenot czy norka? Tego dziadostwa już jest pełno nawet w miastach. Wytłukły drobną zwierzynę w lasach, polach, łąkach i stawach, więc nie boją się grasować za kaczkami po miejskich parkach.

Kolejny temat, to bezpańskie koteczki, pieseczki, ptaki drapieżne i przede wszystkim krukowate, ale o tym ewentualnie innym razem.
 
 
Joanna 
weterynaria



Województwo: malopolskie
Pomogła: 113 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 31 Lip 2006
Posty: 3362
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-24, 16:57   

sokolnik napisał/a:
ZACZNIJCIE KUPOWAĆ SWOIM ŻONOM, MATKOM, NARZECZONYM PRAWDZIWE, NATURALNE FUTRA!!!

Nie słuchajcie tych popaprańców „Zielonych” , „Ekologów” i tych wszystkich larw, które ze sprejem w rękach napadają na kobiety ubrane w naturalne futra wrzeszczących o „mordowaniu zwierząt futerkowych” dla ludzkiej próżności.

Kobiety przestały nosić futra i futrzane czapki z lisów, więc żaden myśliwy dziś na nie nie poluje (naboje drogie, skóry nikt nie chce, a z upolowaną padliną tylko problem).


Tak to bylo moze w XIX wieku. Dzisiaj futra sie robi ze zwierzat hodowanych w specjalnych hodowlach, a nie dzikich. I nawet jakby futra znowu byly modne i wszyscy by w nich chodzili, to spowodowaloby to tylko i wylacznie tyle, ze powstaloby wiecej hodowli. Nie mialoby to zadnego wplywu na dzikie zwierzeta.

sokolnik napisał/a:
Gdy na dodatek biurokraci zaczęli marnotrawić publiczne pieniądze na szczepionki przeciw wściekliźnie dla lisów, te, nie mając żadnych wrogów i naturalnej selekcji, rozmnożyły się i rozmnażają na potęgę.


Szczepienia nie sa ochrona lisow. Sa ochrona ludzi i w pewnym stopniu tez zwierzat gospodarskich. Wscieklizna jest nieuleczalna choroba. Znasz dane statystyczne? Wiesz jak wygadala sytaucja z wscieklzna zanim zaczeto szczepienia? Wiesz jak wyglada teraz?

Pozdrawiam,
Joanna
_________________
*O tym co piszę na Forum oraz o mnie**O papugach**O chorobach i leczeniu drobiu*
-----
Jak wiesz, że masz rację, to nie obchodzi cię co inni myślą. Prawda jak oliwa, i tak w końcu na wierzch wypływa. B. McClintock - amerykańska genetyk - cytowana w artykule C. Wallis (Time)
Ostatnio zmieniony przez Joanna 2013-01-24, 16:59, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kowal 
mięsożerca



Województwo: mazowieckie
Pomógł: 4 razy
Wiek: 40
Dołączył: 19 Lis 2008
Posty: 136
Skąd: ostrołęckie
Wysłany: 2013-01-24, 17:49   

Dziś dużym zagrożeniem są watahy zdziczałych psów. Kiedyś myśliwi odstrzeliwali zdziczałe/bezpańskie psy i dostawali za to jakiś tam marny deputat. Dziś nie wolno strzelić do zdziczałego psa pod groźbą pozbawienia wolności.
Mieszkam na wsi i co jakiś czas widzę jakiegoś bezpańskiego psa, prawdopodobnie wyrzuconego z samochodu przez jakiegoś niezadowolonego właściciela, niestety wiejskie podwórka mają ograniczoną pojemność.
Kiedyś taki pies został przygarnięty przez jakiegoś rolnika, ale wakaty się skończyły i teraz te psy łażą po całej wsi i wyżerają resztki. Widziałem jak jeden z takich podrzutków jadł krowi obornik. Odegnałem go bo gdybym mu dał choć kawałek żarcia to siedziałby mi pod bramą i nie pozbyłbym się go.
3 lata temu taki zdziczały pies zabił mi 10 kur i koguta, było mi bardzo przykro, ale co mogłem zrobić. Gminy nie chcą odławiać psów bo to duży koszt. Nikt nie widzi problemu dopóki ten problem nie jest na jego podwórku.

Wniosek:
Powinny być znów wprowadzone odstrzały bezpańskich psów. Może to okrutne waszym zdaniem, ale co jest bardziej okrutne, głodzenie czy zabicie?
Ten problem nie zniknie, a te psy nie nadają się do życia z ludźmi, musicie to zrozumieć, one są zdziczałe i nie boją się człowieka, a gdy się nie boją to mogą go zaatakować.
_________________
Pozdrawiam
 
 
sokolnik 



Województwo: pomorskie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 55
Dołączył: 09 Mar 2012
Posty: 282
Wysłany: 2013-01-25, 14:57   

{Joanna} była uprzejma przeczytać mój wpis i poprawić mnie: „Tak to było może w XIX wieku. Dzisiaj futra się robi ze zwierząt hodowanych w specjalnych hodowlach, a nie dzikich. I nawet jakby futra znowu były modne i wszyscy by w nich chodzili, to spowodowałoby to tylko i wyłącznie tyle, ze powstałoby więcej hodowli. Nie miałoby to żadnego wpływu na dzikie zwierzęta”. {Joanna} oczywiście się myli. Futra i skóry od czasów jaskiniowych były podstawowym ubiorem homo sapiens. Od lat 80.tych XX w. gdy koncerny chemiczne zaczęły finansować „Zielonych” i wbijać ludziom do głowy głupoty, popyt na futra spadł. Na skandynawskich i amerykańskich giełdach skór futerkowych te, pochodzące od dzikich zwierząt, uzyskują najlepsze ceny z racji swojej najwyższej jakości, niemożliwej do uzyskania w fermowej hodowli. Zgodnie z prawem zwierzyna upolowana przez myśliwego jest własnością dzierżawcy lub zarządcy obwodu łowieckiego. Dawniej skóry upolowanych lisów były skupowane. Dziś nie.

{Joanna} zauważa także: „Szczepienia nie są ochrona lisów. Są ochrona ludzi i w pewnym stopniu tez zwierząt gospodarskich. Wścieklizna jest nieuleczalną chorobą. Znasz dane statystyczne? Wiesz jak wygadała sytuacja z wścieklizna zanim zaczęto szczepienia? Wiesz jak wygląda teraz?”
i, niestety, {Joanna} znowu nie ma racji. Wszystkie szczepienia bowiem osłabiają naturalną odporność organizmu – i wcale nie wiadomo, czy ta strata nie jest większa, niż pozornie oczywisty zysk. Ekspansja lisa jest wynikiem nieprzemyślanej ingerencji w przyrodę. Statystyka wskazuje, że nie ma to jakiegokolwiek wpływu na zmniejszenie ryzyka zachorowania ludzi na wściekliznę. Powoduje za to wzrost zagrożenia innymi chorobami odzwierzęcymi - zwłaszcza bąblowicą. Przytaczając statystyki informuję, że w latach 1956 i 1957 nie odnotowano ani jednego przypadku wścieklizn u dzikich zwierząt. W 1993 r. zanotowany 1803 przypadki wścieklizny u lisów i od tego roku zaczęto wykładanie szczepionki. W roku 2012 zanotowano 117 przypadków. Liczebność lisów w Polsce, w analogicznym okresie wzrosła o 300% i o tyle samo spadło pogłowie zajęcy i kuropatw (!). Ilość zachorowań u zwierząt gospodarczych i ludzi wzrosła. Są to oczywiście jednostkowe przypadki, jednak udowadniają, iż szczepienia lisów prowadzone za publiczne pieniądze nie służą ludziom ani ich zwierzętom gospodarczym. Dodać jeszcze trzeba, że 35% populacji lisów jest nosicielami bąblowicy. Dzięki szczepieniom przybyło nam ok. 138’200 szt. lisów, a w śród nich ok. 48’370 szt. nosicieli tej niebezpiecznej choroby. Komu więc służą szczepienia lisów? Służą korporacjom farmaceutycznym i opłacanym przez nie urzędnikom. W samym tylko 2012 rok wyłożonych zostało 11’232’542 szt. Szczepionek, których koszt zakupu i dystrybucji kosztował podatnika: 48’278’045,82 zł.
Proszę się nad tym zastanowić przed powtarzaniem medialnych poglądów i krytyk.

Całkowicie się zgadzam z opinią {kowal}, więc nie będę poruszał już tematu kotków i piesków.

Z poważaniem
Krzysztof Pająk
 
 
lolek9898 



Województwo: Małopolskie
Pomógł: 10 razy
Wiek: 20
Dołączył: 25 Lis 2009
Posty: 972
Skąd: Borzecin
Wysłany: 2013-01-25, 17:34   
   Nr Tel.: 786963108


sokolnik, pozwolisz że ja też coś dodam.
Nie bede cytował co kto napisał ale zgadzam sie z Joanną w 100% to co wyżaj napisała. Teraz to można zapomnieć, tak jak napisała skóry pozyskuje się ze zwierząt w hodowlach, które są w Polsce.
Napisałeś że myśliwi nie strzelają do lisów - mylisz sie, myśliwi oddają regularnie w okresie polowań odstrzały na lisy.
Nie tylko w Polsce ale i w całej Europie już od lat 80-tych notowano spadek liczebności tych zwierząt. Głuszcze, cietrzewie i jarząbki to to już jest rzadkość, i te ptaki nigdy nie występowały na polach czy łąkach.


Napisałeś:

Kolejny temat, to bezpańskie koteczki, pieseczki, ptaki drapieżne i przede wszystkim krukowate, ale o tym ewentualnie innym razem.

O co Ci w tym chodzi?

[/b]
_________________
Karol Czernek
 
 
 
Joanna 
weterynaria



Województwo: malopolskie
Pomogła: 113 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 31 Lip 2006
Posty: 3362
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-25, 17:42   

Tak sie sklada, ze Joanna ma racje. Chyba, ze bedziemy ignorowac wszystkie opracowania epidemiologiczne. Wszystkie opracowania bowiem wskazuja szczepienie lisow jako powod zmniejszenia liczby przypadkow wscieklizny u zwierzat. Wczesniej zmniejszenie przypadkow wscieklizny u zwiarzat domowych uzyskano dzieki wprowadzeniu w 1949 roku obowiazku szczepien psow. Aktualnie rezerwuarem wirusa wscieklizny sa dzikie ssaki, lis stanowi ok. 70 % z nich. W kazdym przypadku walka z choroba zakazna to walka z rezerwuarem wirusa. Oczywiscie mozna ja prowadzic w ten sposob, ze przerobi sie wszystkie lisy na futra...

Tylko jeden cytat: "Ostatnie lata współpracy epidemiologów z epizootiologiami weterynaryjnymi i zorganizowane coroczne akcje doustnego szczepienia przeciw wściekliźnie dziko żyjących zwierząt mięsożernych poprzez lotnicze zrzuty immunoprzynęt ograniczyły, a nawet w niektórych rejonach kraju zlikwidowały zagrożenie wścieklizną ludzi, przez jej eliminację u zwierząt." http://bip.piwradziejow.pl/index.php?id=155

Nie chce mi sie podawac danych liczbowych i statystyk. Jak kogos to intersuje to mozna poczytac:
"Sytuacja epizootyczna wścieklizny po 16 latach doustnego uodporniania lisów przeciwko wściekliźnie" Paweł Trębas, Marcin Smreczak, Zakład Wirusologii, PIWet-PIB (http://www.piwet.pulawy.pl/piwet7/newslet/2010-03/opr_ref/opr_ref_8.pdf)
A wszystkie dokladne dane liczbowe sa dostepne: ROZPORZĄDZENIE
RADY MINISTRÓW z dnia 19 marca 2012 r. w sprawie wprowadzenia na 2012 r. programu zwalczania wścieklizny oraz programu mającego na celu wykrycie występowania zakażeń wirusami wywołującymi grypę ptaków oraz poszerzenie wiedzy
na temat ryzyka wystąpienia tej choroby.

Tak tylko jedna uwaga do podanych przez sokolnik danych... bo sa one ciekawie dobrane. W latach 1956-57 faktycznie nie zanotowano przypadkow wscieklizny wsrod zwierzat dzikich, w latach poprzenich notowano pojedyncze przypadki, ale juz od roku 1958 nastapil staly wzrost zachorowan na wscieklizne zwierzat dzikich. To dlatego zaczeto stosowac szczepienia. Wczesniej walczono z lisami inaczej, co opisane jest w podanym przeze mnie artykule. Szczepienia to nie jest nasz polski wynalazek, w innych krajach tez byly one wprowadzone.

Nie jest prawda, ze liczba przypadkow wscieklizny wsrod ludzi wzrosla. W ciagu ostatnich kilkunastu lat byly dwa przypadki smierci w wyniku wscieklizny.

Jesli chodzi o bablowice, to u lisa moze rozwijac sie jeden tasiemiec, Echinococcus multiocularis, ale on w Polsce wystepuje sporadycznie. Natomiast wystepujacy w Polsce znacznie czesciej Echinococcus granulosus u lisow rozwija sie bardzo trudno. Dla ludzi podstawowym zrodlem zakazenia jest pies. Natomias pies zaraza sie nie od lisow, ale jedzac surowe mieso.

Jednak nawet gdyby istniala zaleznosc: mniej przypadkow wscieklizny, wiecej bablowicy, to i tak warto ograniczac wscieklizne. Bablowica jest uleczalna, wscieklizna nie.

A jesli chodzi o futra, to nie jest to tak... Najpierw zabraklo zwierzyny lownej na futra, potem rozpoczeto hodowle zwierzat futerkowych, a dopiero potem zaczely sie protesty. A zwierzyny zabraklo w zwiazku z dzialalnosci czlowieka, rozna. W tym momencie, jakby naturalne futra staly sie modne, to spowodowalyby rozrost hodowli. W tej chwili nie ma juz takiego poglowia dzikich zwierzat zeby bylo w stanie pokryc zapotrzebowanie na futra, ktore bylyby powszechnie noszone. I nie mowimy tutaj o Ameryce Polnocnej czy Syberii, a o naszych polskich realiach.

Natomiast jesli chodzi o spadek poglowia wielu zwierzat, w tym pewnych gatunkow ptakow, to sprawa nie jest taka prosta. Przyczyny sa zlozone. Duzy udzial, o ile nie najwiekszy, ma jednak dzialalnosc czlowieka polegajaca m.in. na ograniczaniu miejsc glownie legowych. Dawno temu bylo i lisow wiecej, i kuropatw...

Pozdrawiam,
Joanna
_________________
*O tym co piszę na Forum oraz o mnie**O papugach**O chorobach i leczeniu drobiu*
-----
Jak wiesz, że masz rację, to nie obchodzi cię co inni myślą. Prawda jak oliwa, i tak w końcu na wierzch wypływa. B. McClintock - amerykańska genetyk - cytowana w artykule C. Wallis (Time)
 
 
Zając 


Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 42
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 585
Skąd: Rybotycze
Wysłany: 2013-01-25, 18:55   
   Nr Tel.: 511-264-514


sokolnik, nie wypisuj bzdur, że "zieloni" walczą z przemyłem futrzarskim, bo są opłacani przez przemysł chemiczny. Kto Ci takich pierdół naopowiadał? Owszem, możesz się z nimi nie zgadzać, ale nie dorabiaj jakich niestworzonych historii. Akurat ruchy "ekologiczne" w Polsce znam można powiedzieć od podszewki, w wielu miastach i nic takiego nie miało miejsca, zresztą to byłoby nielogiczne nawet. A garbarnie futer, to nie jest przemysł chemiczny? A o jakim sprajowaniu futer Ty mówisz? Może było kilka przypadków jakichś oszołomów, ale w ten sposób naprawdę nie działają żadne organizacje broniące praw zwierząt. Po prostu dziennikarze łakną wszelkich sensacji i głównie takie przypadki trafiają do gazet.

Zgadzam się natomiast, że szczepionki na wściekliznę rzucane dzikim w lesie to jest absurd. Że przez to wzrosła nienaturalnie liczba lisów, to nie trzeba nikogo przekonywać, ale w ogóle co to za myślenie? Jeżeli zwierzęta gospodarskie są zagrożone, to trzeba je szczepić i koniec. Po za tym psy się mogą równie dobrze zarazić od jeży, których jest wszędzie pełno i problem nadal istnieje. Zamiast zwalczać naturalne zjawiska (jak wścieklizna) co ma potem zgubny wpływ na przyrodę, trzeba się samemu zabezpieczyć. Nie da się na całej ziemi położyć dywanu, lepiej jest założyć buty.

Jeszcze dodam, że jeśli chodzi o bezpańskie psy czy drapieżniki "obce" to moim zdaniem powinny być bezwzględnie zabijane, straty w przyrodzie, które one wyrządzają są zbyt duże.
_________________
karzełki polskie, zielononóżki, bojowce lutyckie, shamo, czubatki dworskie, ga dong tao
Ostatnio zmieniony przez Zając 2013-01-25, 19:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Joanna 
weterynaria



Województwo: malopolskie
Pomogła: 113 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 31 Lip 2006
Posty: 3362
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-26, 09:46   

zajac napisał/a:
Jeżeli zwierzęta gospodarskie są zagrożone, to trzeba je szczepić i koniec.


A wiesz ile by to kosztowalo? Poza tym tutaj najwazniejsza jest kwestia ludzi.

Poza tym zawsze najskuteczniejsza jest walka ze zrodlem, a w przypadku wscieklizny glownym zrodlem sa wlasnie lisy.

zajac napisał/a:
Po za tym psy się mogą równie dobrze zarazić od jeży, których jest wszędzie pełno i problem nadal istnieje.


Mysle, ze tego jeza dales tak sobie, bo ja nigdzie nie spotkalam sie z przypadkiem zeby jez roznosil wscieklizne.

Rezerwuar wirusa to okreslone zwierzeta na okreslonym terenie, dzieki ktorym mozliwe jest przezycie i rozmnazanie sie wirusa (o ile w przypadku wirusa mozna uzyc tych okreslen). Podstawa walki z choroba zakazna jest wiec wyeliminowanie zarazka wlasnie z tej grupy. W Polsce rezerwuarem wirusa wscieklizny sa obecnie dzikie zwierzeta (po wyeliminowaniu, wlasnie dzieki szczepieniom, psa). Wsrod nich ok. 70 % to lisy. Pozostale zwierzeta to: jenoty, szopy, wilki, borsuki, kuny, lasice, nietoperze. Wscieklizna wystepuje tez np. u saren czy jeleni, ale one nie sa takim zagrozeniem poniewaz raczej nie pogryza. Generalnie jest tak, ze na 10 chorych zwierzat, ktore moga zarazic wscieklizna, 7 to lisy, a 3 to wszystkie inne zwierzeta. Oczywiscie zawsze mozna trafic na to 8, 9 i 10 zwierze, ale z prostego rachunku prawdopodobienstwa wynika, ze znacznie latwiej trafic na 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, ktore jest lisem.

I to nie jest tak, ze chore na wscieklizne lisy by sobie po prostu zdychaly i bylby spokoj. Wirus pojawia sie w slinie 3-7 dni przed wystapieniem objawow i utrzymuje sie w niej przez caly okres choroby az do smierci. Choroba moze trwac i ok. 2 tygodni. Robi sie z tego ok. miesiac, w ktorym taki lis moze zarazac. W tym jest stadium, w ktorym podchodzi do czlowieka...

Wiem, ze to troche nie na temat, ale mysle, ze to na tyle wazne, ze trzeba sprostowac nieprawdziwe informacje. Zreszta mozna przyjac, ze troszke na temat jest, bo chory lis moze zarazic kury (jesli je tylko pogryzie, a nie zagryzie).

A jesli chodzi tak ogolnie o choroby zakazne, to jeszcze nie wynaleziono nic lepszego niz szczepionki.

Pozdrawiam,
Joanna
_________________
*O tym co piszę na Forum oraz o mnie**O papugach**O chorobach i leczeniu drobiu*
-----
Jak wiesz, że masz rację, to nie obchodzi cię co inni myślą. Prawda jak oliwa, i tak w końcu na wierzch wypływa. B. McClintock - amerykańska genetyk - cytowana w artykule C. Wallis (Time)
 
 
wieslawl59 
REDAKCJA FORUM


Województwo: zachodniopomorskie
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 18 Sie 2010
Posty: 1123
Wysłany: 2013-01-26, 11:15   

Kamil Kowalski napisał/a:
Miałem ten sam problem ;/ wybila swego czasu cale stado kuna/lis itp - pieron wie co to było potrafiło sie podkopać pod morkiem 50cm pod siatka i wyniesc cale stado ;/

Kuna labo lasica zabija na miejscu i zostawia z tego co wiem a lis zabiera ...

Jedyne wyjscie maly kurniczek i zamykać na noc...

Albo wylewka w wolierze ...

Na te dranie nie ma dobrej rady :cry:


Kuna moze swobodnie zabrac duza kure jesli ma taka okazje. Jest to niesamowicie silne zwierze. Kogut jednego z moich sasiadów mial zwyczaj nocowac na drzewie. Kuna przeniosla go 200 m i wciagnela na wysokosc 2,5 m do dziury pod dachem garazu. Dziura byla tak mala ze niezrozumiale bylo jak ona tego dokonala. Z dziury wystawal tylko ogon koguta. Trzeba bylo odbic kilka desek, zeby tego koguta wyciagnac z tej dziury, bo byl zaklinowany.
_________________
wieslaw
 
 
Zając 


Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 42
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 585
Skąd: Rybotycze
Wysłany: 2013-01-26, 11:44   
   Nr Tel.: 511-264-514


Joanna,
a ile ludzi umierało na wściekliznę przed rozrzucaniem tych szczepionek? Jakoś nie przypominam sobie, żeby masowo ludzie wymierali na wściekliznę. Nie znam statystyk, być może było dużo zachorowań. Dużo więcej z pewnością się topi czy ginie w wypadkach samochodowych, a jakoś nie zabrania się używać samochodów i jezior się nie osusza. Generalnie dzisiaj ludzie się wszystkiego boją, wszystko co potencjalnie może zagrozić chcą wyeliminować. Ryzyko jest częścią życia, nie ma co wpadać w paranoję.

Ostatnio w mojej miejscowości przed szkołą powycinali piękne lipy i akacje, bo zagrażały dzieciom. Jak żyję nie słyszałem, żeby spadająca gałąź zabiła człowieka, ale na wszelki wypadek powycinajmy drzewa przy drogach, będzie bezpieczniej.

Co to się ostatnio z ludźmi dzieje, kiedyś myśliwy szedł z oszczepem na polowanie do lasu gdzie były wilki i niedźwiedzie, a teraz się boją, że ich gałązka padająca zabije i wycinają masowo drzewa przy drogach, albo że lis się na nich rzuci i wydają grube pieniądze na szczepionki, żeby tych lisów było trzy razy tyle co przedtem.
_________________
karzełki polskie, zielononóżki, bojowce lutyckie, shamo, czubatki dworskie, ga dong tao
 
 
Therion 


Województwo: Małopolskie
Dołączył: 13 Kwi 2009
Posty: 623
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-26, 21:56   

Moim zdaniem to głównie lisy robią duże szkody wśród ptactwa domowego, zewsząd słyszę , ze lis zabił po kilka , kilkanaście kur, i ogrodzenie często nie jest dla niego przeszkoda.
Ostatnio zmieniony przez Therion 2013-01-26, 22:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
karoloch
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-27, 06:19   

Zając to nieprawda że raz na rok. W ubiegłym roku w ten sposób zginęło kilkanaście osób. Oczywiście setki tysiące giną w wypadkach czy umierają na skutek grypy..... Inaczej byś śpiewał, gdyby z racji niedopełnienia obowiązków ktoś za złamany konar ze skutkiem śmiertelnym podczas burzy ciągał Cię kilka lat po sądach a ja znam kilka takich przypadków. Nie jestem za tym żeby usuwać wszystkie drzewa ale ewidentne zagrożenia należy niwelować.
 
 
sokolnik 



Województwo: pomorskie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 55
Dołączył: 09 Mar 2012
Posty: 282
Wysłany: 2013-01-27, 16:04   

{zajac} zarzucił mi, pomówienie ruchów ekologicznych. Niestety, przeczytał mój wpis w części bez zrozumienia. Użyłem zwrotu „Zieloni” z cudzysłowem. Bo „Zieloni”, to pro-lewackie organizacje żerujące na przyrodzie oraz niezrzeszeni pseudo-ekolodzy z przerośniętą empatią dla „nieszczęśliwych” zwierząt. Ich hasła i sposoby działania mają tyle z Jej ochroną, co obecny las fotoradarów z bezpieczeństwem na drogach. W dalszej części swojego wpisu zgodził się ze mną i podał rozsądne uzasadnienie. Świadczy to o Jego właściwym rozumieniu łańcucha współzależności, jaki stale funkcjonuje w świecie przyrody oraz racjonalnego korzystania z Jej dóbr przez człowieka z poszanowania praw, jakimi się rządzi. Niestety takie postawy są nawet na tym Forum niepopularne i został także zaatakowany.

Zamieściłem swój wpis w temacie: jak chronić nasze ptaki przed drapieżnikami, gdyż skóra mi ścierpła przy lekturze wcześniejszych wpisów, w których to chwalono się i wzajemnie radzono ile i jak wytępić kun, łasić itp. Zwróciłem uwagę na faktyczne zagrożenie ze strony lisów i ich nadmiar, w głównej mierze przez masowe szczepienia. Po tym wpisie temat zmienił się w ratowanie ludzi i dysputę o celowości szczepień oraz innych, śmiesznych zagrożeniach dla człowieka ze strony przyrody. Udowodniłem, że głównym powodem szczepień lisów jest pazerność urzędników na łapówki od koncernów farmaceutycznych. Dawniej, gdy na wiejskim podwórku, raz na ileś lat, padły wszystkie kury, to gospodarz, jeszcze homo sapiens, mówił: „ot, pomorek” i kupował kurczaki od gospodarza z sąsiedniej wsi, w której „pomorka” nie było. Dziś homo sovieticus straszy pandemią ptasiej i świńskiej grypy i wręcz żąda sfinansowania z publicznych pieniędzy zakup 36 milionów szczepionek przeciwko tymże szczepom gryp. Aresztuje stado łabędzi na Wiśle, a po tygodniowej kwarantannie wybija profilaktycznie wszystkie, by sieć przerażenie i, oczywiście, Lud się boi i domaga szczepień.

Jeżeli ktoś demonizuje wściekliznę u dzikich zwierząt, to niech nie wchodzi do lasu! Widząc w lesie dzikie zwierzę, które wbrew swojej naturze nie ucieka, to niech uciekaj przed nim. Tylko idiota weźmie na ręce podchodzącą do niego dziką wiewiórkę, pogłaszcze ślicznego liska czy pręgowanego dziczka!!! A jeżeli już to zrobi, zostanie pogryziony i zarażony wścieklizną, to niech się leczy za prywatne pieniądze albo wykopie sobie dół w ustronnym miejscu i posypie wapnem. Jednego idioty będzie mniej, z pożytkiem dla pozostałych.

Już słyszę krzyk, jaki zaraz się podniesie. Przecież chore zwierzęta napadną na nasze domowe i epidemia gotowa. BZDURY! Dzikie zwierzęta zazwyczaj stronią od ludzi i ich osad (pomijając przykłady nieodpowiedzialnych działań, o których pisałem w pierwszym swoim wpisie). Jeżeli jednak zdarzy się, że jakieś zwierzę z pianą na pysku biega po wsi, to od razu wzywa się weterynarza, leśnika, straż leśną bądź łowczego terenu. Oni już wiedzą, co zrobić. Jeżeli nawet takie zwierzę ucieknie przed przybyciem służb, to myśliwi za SWOJE pieniądze gotowi są ofladrować cały teren i w zbiorowym polowaniu rozwiążą problem. Im na tym zdecydowanie zależy. Tak naprawdę, to nie dzikie zwierzęta są zagrożeniem dla człowieka, tylko ludzka głupota i niefrasobliwość. Ileż to ludzi idąc do lasu na spacer zabiera ze sobą swojego pieska i puszcza go wolno, by się wybiegał. Ileż to „kochających przyrodę” kupuje ślicznego szczeniaczka, a gdy podrośnie zamiast szybko zdechnąć uprzykrza życie. Z miłości do zwierząt „bo On nawet kury nie zabije” wywozi psa do lasu i „zwraca mu wolność”. Ile to, niedożywionych i niezabezpieczonych psich watach biega po polach i lasach zaganiając na śmierć zająca czy sarnę. A przemiłe domowe kotki, które tak niewinnie bawią się piłeczką wypuszczane na noc do ogródków, na podwórka, balkony dalej bawią się piłeczką? Czy może idą mordować śpiące ptaki i ich młode? Czy naprawdę nie widzą Państwo prawdziwego problemu? Oczywiście nie. Przecież za trzymanie psa na łańcuchu przez ileś godzin, czy rzucenie kamieniem w celu przegonienia kota sąsiadów, który przeszedł przez płot do naszego ogrodu można trafić nawet do więzienia ku uciesze gawiedzi. Do zdziczałych psów na polach i lasach nie wolno strzelać. Rozszarpana przez nich sarna nikogo nie interesuje, ale kopniętego psa pokażą główne wiadomości w TV. Nawet z rolników robi się wariatów w ramach programu „dobrostanu zwierząt”. Dostają unijne dotacje, a te przyznają urzędnicy, dla których zwyczajowe 10%, więc wymyślają idiotyczne przepisy, a rolnicy śmieją się z Ich głupoty i wrzucają do kojców świń zabawki.

Dawno temu, wybierając Technikum Leśne zdecydowałem się na to, w Tucholi. Było to wówczas jedyne miejsce w Polsce gdzie istniało tak zwane gniazdo sokolnicze. Młodzi ludzie po zajęciach uczyli się unoszenia tych wspaniałych ptaków. To jedno z najwspanialszych doznań, gdy dziki i drapieżny ptak współżyje z człowiekiem, choć w każdej chwili może być wolny. Gdy siedzi na rękawicy z ufnością, choć jednym uderzeniem dzioba mógłby pozbawić człowieka oka. Kolejną pasją jest myślistwo (tak {lolek9898}, myśliwi strzelają do lisów, ale tylko ci prawdziwi. Mięsiarzom się to nie opłaca. Polemiki, co do reszty uwag nie podejmę. Szkoda czasu). Przez lata żyłem w lesie. Ranny dzik, wystraszony kłusownik, zbłąkana kula, złodziej drewna, spadające drzewo czy konar, wścieklizna, jadowite żmije, komary i meszki…Boże…ile zagrożeń, a żyję! Nigdy się na nic nie szczepiłem. Mam trójkę dorosłych już dzieci, które także nie były szczepione. Nawet na te obowiązkowe. Żyją, skończyły studia i swoich dzieci także nie szczepią. Nie chodzę w kasku, nie zapinam pasów. Boję tylko gniewu Boga i ludzkich łez. Nie stosuję prewencji. Likwiduję niebezpieczeństwa!

Nie chcę nikogo namawiać do takiego wyboru. Proszę tylko przestać się prewencyjnie bać. Nie faszerujcie swojego drobiu antybiotykami i szczepionka, by nie zachorowały, bo będziecie jeść te świństwa w ich jajkach. Jeżeli jakaś kura padnie, nawet ta cenna, to tym lepiej dla Waszej hodowli. Kurę spalić, a pozostałe obserwować. Przeżyją najsilniejsze i w kolejnych pokoleniach będziecie mieli odporne osobniki. A co z chorobami, które przenoszą się na ludzi? Na nie także nie szczepić drobiu? Nie! Większość antybiotyków i szczepionek wymyślono w minionym wieku, a mimo to cywilizacja ludzka rozwijała się (i to jak!) przez cztery tysiące lat. Tego życzę Wam i sobie na następne cztery tysiące lat.

W swoich powyższych wpisach starałem się chodzić po obrzeżach polityki, by nie łamać Regulaminu Forum. Z tego też powodu definitywnie kończę polemikę. Dzielmy się wiedzą hodowlaną, pomagajmy sobie wzajemnie, ale spierajmy tylko na temat wyższości gęsi nad kaczką. ;)
 
 
Zając 


Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 42
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 585
Skąd: Rybotycze
Wysłany: 2013-01-27, 18:26   
   Nr Tel.: 511-264-514


sokolnik, z większością tego co mówisz się zgadzam, np. na temat szczepionek. Nie chcę podważać tego co pisała Joanna, bo nie znam się na medycynie czy weterynarii i nie wątpię, że wie co mówi.
Ale każdy kij ma dwa końce. Szczepionki na pewno chronią przed zachorowaniami. Antybiotyki przecież też mają dobroczynne działanie (w każdym razie doraźne). A ja mimo to nie ufam medycynie, chyba od dziecka i np. nigdy w życiu nie dałem sobie wcisnąć żadnych antybiotyków. Z lekarstw brałem tylko czasem aspirynę (a i tego żałuję). Uważam, że te świństwa, którymi lekarze "leczą" ludzi przynoszą więcej szkody niż pożytku. W młodości chorowałem czasem jak każdy ale żadnych pigułek nie chciałem widzieć na oczy. Stosowałem tylko zioła. I jakoś cieszę się zdrowiem bardzo dobrym.

Lekarze doskonale znają się na chorobach, natomiast o zdrowiu często nie mają pojęcia.

To tak oczywiście półżartem, ale po części tak uważam. Główną pomyłką medycyny jest fakt, że skupia się na usuwaniu skutków a nie przyczyn, bo przemył farmaceutyczny przynosi kasę. Przecież lepiej, żeby pacjent kupował bez przerwy lek na niestrawność, bo jak zacznie stosować zdrowszą dietę, i broń boże wyzdrowieje, to się biznes nie będzie kręcił.
Kiedyś byłem u lekarza bo mnie bolała głowa i nie wiedziałem dlaczego. On mi przepisuje jakieś tabletki. A ja się pytam co mogło być przyczyną, a on, że trzeba wziąć tabletki. Tak więc zdaniem lekarza przyczyną bólu głowy był niedobór tabletek.

Czym innym jest rzetelna wiedza lekarska, a czym innym jest biznes farmaceutyczny, w którym tylko o to chodzi, żeby wycisnąć z ludzi szmal. I właśnie tu się trudno połapać. Kiedy szczepionki są uzasadnione, a kiedy kiedy są tylko bezczelnym wyłudzeniem pieniędzy.
Wracając do tej wścieklizny. Co te szczepionki dały? Kilkukrotny wzrost populacji zwierzęcia, który jest zagrożeniem. A więc teraz trzeba tych szczepionek rzucać kilkakrotnie więcej. Kółko zamknięte.
A psy i koty dalej trzeba szczepić Ba szczególnie teraz skoro dzięki farmacji lisów jest o wiele więcej. I biznes się kręci, bo przecież o to chodzi.
_________________
karzełki polskie, zielononóżki, bojowce lutyckie, shamo, czubatki dworskie, ga dong tao
 
 
Joanna 
weterynaria



Województwo: malopolskie
Pomogła: 113 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 31 Lip 2006
Posty: 3362
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-27, 21:17   

Robie sie calkiem nie na temat, ale ciekawie, wiec moze warto nie kasowac tylko przeniesc do innego watka.

Nie chce mi sie cytowac, wiec sprobuje tak.

Co do antybiotykow zgadzam sie calkowicie.

Co do lekarzy i leczenia czesciowo. Ale powiem Wam ciekawostke. W Chinach (w starozytnych, ale nie wiem dokladnie kiedy) lekarzowi placilo sie cos w rodzaju abonamentu ale tylko dopoki bylo sie zdrowym. Jak ktos zachorowal, a stosowal sie do zalecen lekarza, to przestawal placic. I cos w tym jest.

Zgadzam sie tez co do wycinania profilaktycznie drzew i inncyh absurdow.

Absolutnie nie zgadzam sie co do szczepien. Dzieki szczepieniom wyeliminowano wiele chorob. Tzn calkowicie wyeliminowano jedynie ospe prawdziwa, ale wiele chorob wyeliminowano na pewnych obszarach, a czesc bardzo ograniczono. I nie mozna wrzucac do jednego worka wszytskich szczepien, bo czym innym jest szczepienie na grype (skutecznosc jest bardzo specyficzna), a czym innym szczepienia, ktore sa obowiazkowe oraz szczepienia, ktore sa calkowicie skuteczne.

Szczepionki na wscieklizne daly to, ze przed ich wprowadzeniem rocznie bylo chorych ponad 1000 lisow, a teraz jest chorych 100 i to mimo znacznie wiekszej populacji. Gdyby nie szczepienia, to pewnie cala populacja, oczywiscie znacznie mniejsza niz jest dzisiaj, bylaby chora.

Odpowiem jeszcze na to:

"Nawet z rolników robi się wariatów w ramach programu „dobrostanu zwierząt”. Dostają unijne dotacje, a te przyznają urzędnicy, dla których zwyczajowe 10%, więc wymyślają idiotyczne przepisy, a rolnicy śmieją się z Ich głupoty i wrzucają do kojców świń zabawki."

Moze to i brzmi jakos zabawnie. Ale nie jest to wcale smieszne. Kwestie dobrostanu to tez nie jest jakas bzdura lansowana przez nawiedzonych 'zielonych'. Zwierzeta w hodowlach towarowych sa traktowane okrutnie. Nikt nie widzi w nich zywych istot, a tylko polprodukty dla miesa czy maszynki do mleka czy jaj. Ale to sa zywe istoty. Czlowiek chce jesc mieso (sama jem mieso), ale to nie znaczy, ze musi hodowac zierzeta zadajac im bol i cierpienie. Mozna prowadzic hodowle w sposob humanitarny. Nie mowiac juz o tym, ze zachowywanie dobrostanu na dluzsza mete ma tez zalety ekonomiczne. Swinie sa bardzo inteligentne. Zamkniete w kojcach czy boksach, w ktorych zupelnie nic nie ma poza betonowa podloga, po prostu cierpia nie tylko fizycznie, ale tez psychicznie. Bo tak sie sklada, ze swinie tez maja psychike i wrazliwosc. Zabawki pozwalaja swiniom czyms sie zajac. Sprobuj siedziec przez caly dzien w pustym pokoju... moze wtedy zrozumiesz czym jest dawanie swiniom zabawek.

Pozdrawiam,
Joanna
_________________
*O tym co piszę na Forum oraz o mnie**O papugach**O chorobach i leczeniu drobiu*
-----
Jak wiesz, że masz rację, to nie obchodzi cię co inni myślą. Prawda jak oliwa, i tak w końcu na wierzch wypływa. B. McClintock - amerykańska genetyk - cytowana w artykule C. Wallis (Time)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,69 sekundy. Zapytań do SQL: 14