Witaj! Zaloguj lub Rejestracja w serwisie.
Sobota 25 Marca 2017 roku
Zawsze » Forum Użytkownicy Grupy Statystyki Galeria Giełda » Kupię Sprzedam Oddam/Zamienię
Szukaj:
  Galeria  

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak skutecznie chronic swoje ptaki przed drapieżnikami?
Autor Wiadomość
sokolnik 



Województwo: pomorskie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 54
Dołączył: 09 Mar 2012
Posty: 282
Wysłany: 2013-01-31, 20:19   

Charty, to chyba na zająca :d

{fantomas} - jakie ptaki są w tej wolierze, przez której siatkę przeciska się to COŚ ?
 
 
fantomas 


Województwo: kujawsko-pomorskie
Wiek: 29
Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 170
Wysłany: 2013-01-31, 20:22   

Czarko, właśnie o myszołowach zapomniałem jeszcze dopisać :P Dzięki za wyręczenie. To właśnie takie ptaki, a nie jastrzębie najczęściej zabijają kury i gołębie... A potocznie każdy z uporem maniaka twierdzi, że "na pewno to jastrząb zabił mu gołąbka lub kurę" Pozatym taki jastrząb to mojego kundelka by nawet pokusił się o upolowanie... Widziałem na własne oczy jak gościowi w lesie porwał yorka (niezwiązane z tematem, ale uważam na ciekawe)...

W wolierach są tylko moje kurki... Tzn. : kochinki mini, brodacze antwerpskie, czubatki (już ich nie mam) no i silki...
_________________
Wchodzi kogut do łazienki, a tam zakręcone kurki :)
Ostatnio zmieniony przez fantomas 2013-01-31, 20:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
sokolnik 



Województwo: pomorskie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 54
Dołączył: 09 Mar 2012
Posty: 282
Wysłany: 2013-01-31, 20:53   

Myszołów, to faktycznie duży i piękny ptak. Przez niedoświadczonego obserwatora może być wzięty nawet za orła. Pewnie dla tego jest podejrzewany o ataki na hodowlany drób. Jednak zapewniam Państwa, że w zdecydowanej większości jego pożywienie, to głównie gryzonie i owady. Dzięki swoim masywnym skrzydłom o rozpiętości prawie 140 cm często widywany na niebie, jak szybuje w powietrznych kominach. Myszołów, w przeciwieństwie do całej rodziny ‘Falco’ (sokołów), zdobyczy upatruje na ziemi. Ataki myszołowa na gołębie w locie, to pomyłka. Owszem, w sokolnictwie układa się także myszołowy. Dobrze ułożony (nauczony) myszołów uderzy na zająca, bażanta a nawet lisa. W naturze jednak głównym jego pożywieniem są gryzonie i stąd jego nazwa.

To, co podbiera ptaki z woliery {fantomas-a}, to raczej krogulec. Ale najpierw o jastrzębiu.
Jastrząb, choć mniejszy od myszołowa, jest szybszy, zwinniejszy i bardziej zadziorny, a siłą wcale mu nie ustępuje. Ułożony jastrząb bez problemu poradzi sobie nawet z gęsią. Gniazduje w lesie, ale raczej na jego skraju. W lesie raczej nie poluje. Jego teren łowiecki, to tereny przyleśne, łąki i pola bogate w remizy. Zimą podlatuje bliżej ludzkich osad w poszukiwaniu łatwiejszego pokarmu.

Krogulec zaś, ma wszystkie cechy jastrzębia, lecz jest od niego prawi połowę mniejszy. Żyje tylko wśród drzew. Jego królestwo, to lasy, parki, duże i stare sady, rozległe tereny krzaczaste. Jest niesamowicie zwinny i z pełną prędkością fantastycznie manewruje między najbardziej zwartą plątaniną gałęzi przeciskając się przez przysłowiową dziurkę od klucza. Poluje w locie ale….potrafi swoimi długimi, smukłymi nogami wyciągnąć ofiarę skrytą w gęstwinie traw i gałęzi.

Nie mając innych danych obstawiam na krogulca.
 
 
Czarko 
Psiara


Województwo: opolskie
Dołączyła: 28 Mar 2012
Posty: 255
Wysłany: 2013-01-31, 21:18   

sokolnik, to zależy jaka rasa, są dość wszechstronne ;)
Ostatnio myszołowa który wylądował odgoniła moja koza ;)
_________________
Czarkowy zwierzyniec
 
 
fantomas 


Województwo: kujawsko-pomorskie
Wiek: 29
Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 170
Wysłany: 2013-01-31, 23:09   

sokolnik, i dobrze kolega obstawia ;) rzeczywiście był to krogulec, a co mnie najbardziej zaskoczyło potrafił przeskoczyć lub przefrunąć przez oczka... Widze, że kolega doświadczony w tych sprawach więc mam z kim pogawędzić :)

Zastanawia mnie tylko czy jednak nie wypróbować mojej metody... Tak dla samego doświadczenia, gdyż nie chcę wyrządzić temu pięknemu ptakowi żadnej krzywdy, a tylko skierować go w inne miejsce żerowania... Na wiosnę wypróbuje bo aktualnie kurki mam w dużym murowanym kurniku (stara obora) i na razie nie podlatuje aż tak blisko...

A zabezpieczenia woliery i tak zrobię bo u mnie jest drapieżników w brut. Począwszy od zauważonych jakieś dwa lata z rzędu sokoły (parka ma chyba gniazdo na starym jeziorku które teraz jest bagniskiem i całe zakrzaczało) po już opisane wyżej orły. A z innych to kuny, lisy itp. U mnie mnustwo jest nawet borsuków, jeleni które podchodzą w nocy pod stawik wraz z lasem ogrodzony cały... A wszystko z Parku Krajobrazowego który jest oddalony od mojego domu o jakiś 1 km w lini prostej...

Wspomniałem o tym bo u mnie nie pomaga wyworzenie do lasu zwierząt, gdyż na ich miejsce kolejne przychodzą i tak w koło macieju... Dlatego dałem sobie z tym spokój i zrobiłem woliery.... Ale jednak wszystkiego nie przewidziałem...

Takie moje spostrzeżenie na przestrogę innych :D

pozdrawiam
_________________
Wchodzi kogut do łazienki, a tam zakręcone kurki :)
 
 
emem 
Marek



Województwo: Wermlandia
Wiek: 39
Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 117
Skąd: Szwecja
Wysłany: 2013-02-01, 11:14   

Na swoim wybiegu zastosowałem siatkę do osłony drzew (owoców) przed ptakami. To delikatna siatka o oczkach ok. 3x3cm. Służyć miała tylko sezonowo, bo nie spodziewałem się, ze wytrzyma napór śniegu (chociaż pod tym względem pozytywnie mnie zaskoczyła). Bardziej chodziło mi o to, żeby kury nie uciekały, niż o ich ochronę, bo na noc i tak są zamykane. Ale tez nie spodziewałem się, ze jakiemuś skrzydlatemu drapieżnikowi przyjdzie do głowy ja forsować. Wracam któregoś dnia do domu, zaglądam na wybieg i... pusty... kury w środku. Dziwne... ale patrze dokładniej i siedzi jedna kura... tez dziwna jakaś. Przyglądam się dokładniej, a to wcale nie kura, tylko... jastrząb (?). Kura zresztą tez była – na zdjęciu to ta z prawej. Kręcił się w pobliżu od kilku dni, ale czaił się bardziej na młode koty. Kotki nie w ciemię bite - tez go wypatrzyły i młode skutecznie ukrywały (zresztą przy mojej pomocy). Myślę, ze to młody ptak, którego głód dość mocno przycisnął. Zrobił dziurę w siatce, wiec musiał zaatakować ze znacznym impetem i raczej spudłował (bo siateczka słaba, ale wyhamować go musiała). Nie zraził się sytuacja i kurę jednak zamordował oraz pożarł spory jej kawałek. Uciec już nie zdołał, bo nie miał jak się rozpędzić, żeby przebić siatkę. I tak go znalazłem. Piękny i duży ptak – kiedy latał obok mnie czułem respekt. Zrobiłem mu parę zdjęć i zastanawiałem się właśnie, co dalej robić, kiedy on przypadkiem trafił w dziurę i czmychnął. Reszta kur nawet dzioba nie wystawiła z kurnika aż do następnego dnia. Aha, dwie kury odnalazły się na wybiegu, ale bardziej przypominały kamienie, niż ptaki – wciśnięte w zakamarki i znieruchomiałe.


Jeszcze jedno: kura która padła trupem, to czubatka (dokładniej jakiś mix z pokaźnym czubem). Kiedy ja obserwowałem wcześniej, to wyraźnie miała kłopoty z wskakiwaniem na grzędę, z powrotem do kurnika (bo wejście jest na pewnej wysokości, kury maja trochę gimnastyki) – często musiałem ja osobiście wkładać do kurnika, bo nie mogla do niego trafić. Nie reagowała tez – jak inne kury – na przelatujące ptaki. Ewidentnie czub utrudniał jej widzenie; sprawiała wrażenie niedorozwiniętej. Pomyślałem, ze to pierwsza kandydatka dla jakiegoś skrzydlatego drapieżnika i jakbym wykrakał.

fantomas, te czubatki, których już nie masz - padły ofiara drapieżnika?
Ostatnio zmieniony przez emem 2013-02-01, 11:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Czarko 
Psiara


Województwo: opolskie
Dołączyła: 28 Mar 2012
Posty: 255
Wysłany: 2013-02-01, 11:57   

emem, U nas ofiarą ptaka padły nie "Sierotka" nasz faktycznie chory kur, nie silki, nie czubatki które z góry można brać na ręce bo nie widzą.
Dwa razy porwało nam zielononoga.
Szybkiego, zwinnego i zdrowego ptaka.
Dziwi mnie to bo mamy i białe czubatki i białe silki więc ewidentnie wyróżniające się.

Ale mieszkamy też między hektarami pastwiska a lasem :hmm: ciągle coś u nas lata.
Wczoraj tego potwora widziałam jak wracał z pastwisk do lasu.
Kiedyś jak byłam w lesie to widziałam tego potwora z "bliska" jest ogromny.
Mamy tym trudniej, że mieszkamy w okolicy jezior i stawów i był słyszany 20 km od nas odgłos orłów. Wielokrotnie, ale u nas jednak to chyba myszołowy :hmm:
_________________
Czarkowy zwierzyniec
 
 
Zając 


Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 585
Skąd: Rybotycze
Wysłany: 2013-02-01, 12:12   
   Nr Tel.: 511-264-514


piękny jastrząb, bardzo lubię drapole, mimo tego, że muszę prowadzić dla nich darmową stołówkę. Lisa jakbym złapał, to bym ubił na miejscu, ale dla ptaków to mam sentyment. Właśnie będę robił budkę lęgową z myślą o sowach, bo u mnie sporo ich lata. A może któraś się zagnieździ.
Ja też mam wybieg zasłonięty od góry siatką, oczka chyba 4 cm, bardzo mocna, nie ma szans rozerwać jej rękami. Ale lis dał jej radę bez problemu. Wygryzł z 6 dziur. Teraz jak puszczam kury, to pies cały czas jest z nimi.
_________________
karzełki polskie, zielononóżki, bojowce lutyckie, shamo, czubatki dworskie, ga dong tao
 
 
sokolnik 



Województwo: pomorskie
Pomógł: 1 raz
Wiek: 54
Dołączył: 09 Mar 2012
Posty: 282
Wysłany: 2013-02-01, 17:06   

Cieszę się ze zidentyfikowania sprawcy wkradającego się do woliery {fantomas-a}. Dzięki temu uwolniliśmy od podejrzeń pozostałe, niewinne ptaki drapieżne. Dodam tylko, że zagadka nie była trudna ;) Krogulec, to prawdziwy akrobata, a że dymorfizm płciowy jest u ptaków drapieżnych szczególnie widoczny, bez obawy o prawdziwość swoich przypuszczeń stwierdzę, że był to samiec.

Czytając opis okolicy muszę przyznać Koledze, że zazdroszczę, (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) z całego serca zazdroszczę.

Wracając do tematu i opisanego eksperymentu, to jak najbardziej. Jestem ciekawy wyników. Byleby nie skończyło się tym, że przerażone kurki przestaną się nieść :lol:

{emem} – przez krótką chwilę stał się „przestępcą” przetrzymującym w zamknięciu dzikiego ptaka podlegającego całorocznej ochronie. Jaki kraj, takie przepisy (eeeh!). Na przyszłość, gdyby sytuacja się powtórzyła, czego oczywiście nie życzę, proponuję pozostawić taką sytuację, jaką była, do zapadnięcie ciemności. Jeżeli do tej pory jastrząb nie znajdzie wyjścia sam, zbliżyć się do niego bardzo powoli, lecz cichym i uspakajającym tonem głosu przemawiać do niego. Dzienne ptaki drapieżne słabo widzą w ciemności i chodzi o to, by zaniepokojony nie zerwał się do lotu i nie rozbił o siatkę lub inne przeszkody w wolierze. Delikatnie założyć mu na głowę jakąś szmatkę. Lewą dłoń zabezpieczoną grubą, skórzaną rękawicą podsunąć od tyłu do nóg ptaka i lekko ugnieść jego kciuki. Jastrząb powinien spokojnie wejść na rękawicę. A dalej…no cóż…zakładam, że niezgodnego (twuu) z prawem unoszenia jastrzębia nie będzie, a on sam odzyska wolność.

{zajac} – to mądry człowiek. Miałem okazję się o tym przekonać. Teraz chce budować budkę lęgową dla sów. Nic, tylko brać przykład. Jeżeli można, to jedna podpowiedź. Z racji większego otworu wlotowego, jaki będzie miała taka budka proponuję pod i nad nim umieścić ze dwa/trzy luźne nawoje drutu kolczastego. Sowom to nie przeszkodzi, a uchroni wylęg od ząbków i pazurków kotów czy kun.

Sowa w sąsiedztwie, to mniej gryzoni przy wolierze, więc propozycja budowy budki lęgowej jak najbardziej mieści się w przewodnim temacie.
 
 
emem 
Marek



Województwo: Wermlandia
Wiek: 39
Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 117
Skąd: Szwecja
Wysłany: 2013-02-01, 17:07   

zajac, zazdroszczę pieska. Moj kundel nie jest przyjacielem kur, już lepiej w roli pasterzy sprawdzają się koty - przynajmniej nie chcą zamordować podopiecznych (chociaż pewnie by chciały, ale są za małe).
Mam za to fajnego sąsiada - jak się dowiedział, ze mam kury od razu zaoferował pomoc w walce z lisami - dwa już ustrzelił i ciągle łazi ze strzelba po okolicy :)
A co do innych sąsiadów, to każdy, któremu opowiadałem przygodę z jastrzębiem miał jasna opinie: trzeba było go w łeb!
 
 
fantomas 


Województwo: kujawsko-pomorskie
Wiek: 29
Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 170
Wysłany: 2013-02-01, 18:43   

emem, moim zdaniem takie "walnąć go w łeb" to tylko pokazuje ignorancję i głupotę... A ptaków takich szkoda mi równie jak moich kur...

sokolnik, dokładnie się nie przyjrzałem, ale raczej to był samczyk tak mi się wydaje :D co do okolicy rzeczywiście jest prześliczna i nie przeszkadzają nawet tacy goście i ci chciani i ci nie też :) A musze koledze powiedzieć, że w lasach okolicznych jak pisałem nawet orliki można spotkać no i wilki mamy, a także ostatnio podobno i para rysi z młodym się znalazła :D szok.....

Kurki raczej się nie przestraszą bo u nas co chwilka czy to z naszego 1,5 ha lasku czy to z bagien (trochę oddalone) słychać jakieś krzyki taka okolica (nie mogę się już doczekać wiosny i krzyków żurawi które u nas gniazdują)...

Przyznam, że już nie mogę się doczekać eksperymentu :D
Ahh ta ciekawość :P
_________________
Wchodzi kogut do łazienki, a tam zakręcone kurki :)
 
 
Zając 


Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 585
Skąd: Rybotycze
Wysłany: 2013-02-01, 19:52   
   Nr Tel.: 511-264-514


emem, mojego psiaka, to tak wychowałem, oczywiście od szczeniaka i bardzo konsekwentnie trzeba było postepować, bo owczarki nizinne mają od urodzenia adhd.
Teraz on tak lubi kurki, że może się w nie godzinami wpatrywać. Nieraz sypnę na niego ziarno, kurki po nim łażą i wydziobują a on tylko kitą zamiata.
U mnie też lata dużo orlików krzykliwych, w zasadzie to jest prawdopodobnie jedna para, i koło mnie ma teren łowiecki, piękne ptaki, dostojne. Ale one są mało groźne, bo trzymają się trochę z dala.
fantomas, z tym dźwiękiem to jak to masz zamiar zrobić. Przecież nie wiesz kiedy ten krogulec przyleci, więc jak, cały dzień będzie to lecieć? Już pomijam jak technicznie to zrobisz, ale Tobie nie będzie przeszkadzać ten hałas?
_________________
karzełki polskie, zielononóżki, bojowce lutyckie, shamo, czubatki dworskie, ga dong tao
 
 
fantomas 


Województwo: kujawsko-pomorskie
Wiek: 29
Dołączył: 04 Lut 2011
Posty: 170
Wysłany: 2013-02-01, 22:35   

zajac, nad technicznym aspektem nie myślałem, ale przeszkadzać na pewno nie będzie... Myślę, że mógłbym to puszczać w jakiś odstępach i potrzebowałbym do tego jakiegoś radia i odtwarzacza z możliwością powtarzania nagrania w odstępach lub zapętlić odtwarzanie tego ;) jest pare możliwości a co wybiorę to nie wiem mam jeszcze czas do wiosny przynajmniej :)
_________________
Wchodzi kogut do łazienki, a tam zakręcone kurki :)
 
 
emem 
Marek



Województwo: Wermlandia
Wiek: 39
Dołączył: 11 Gru 2011
Posty: 117
Skąd: Szwecja
Wysłany: 2013-02-02, 15:37   

eeej, zajac, przesadzasz z tym ADHD :) jakby miał ADHD to w żadnym razie nie dalby rady wpatrywać się godzinami w cokolwiek :) . Moj kundel (właściwie to pies mojej zony) ma ADHD z pewnością - dopiero ostatnio udaje mu się zrobić wyraźne zdjęcia, ale to dlatego, ze go starość dopada, ma 13 lat. Nie nadaje się do niczego (prócz sprawiania zonie przyjemności samym faktem swojego istnienia) - na widok obcych nie szczeka, nienawidzi kur, ma nieokiełznaną pasje łowiecką (jak złapie trop, a nie jest na smyczy - robi się głuchy i tyle go widzieli), na polowania się jednak nie nadaje, bo panicznie boi się strzałów. Tyle w nim dobrego, ze zgodnie je z kotami z jednej miski.

Za jakiś czas sprawie sobie border collie, albo coś w typie :) - tak, żeby zwierząt pilnował i nie chciał polować. Myślę, ze dobry pies będzie skutecznie chronić puszczone luzem kury. W zeszlym roku pewnego dnia coś poniosło mi trzy kury, drugiego dnia ubyły dwie, trzeciego dnia cały czas łaziłem z kurami, a i tak wieczorem jednej brakowało. Pies upilnowałby kury znacznie lepiej.
 
 
Zając 


Województwo: podkarpackie
Pomógł: 8 razy
Wiek: 41
Dołączył: 16 Gru 2008
Posty: 585
Skąd: Rybotycze
Wysłany: 2013-02-02, 18:33   
   Nr Tel.: 511-264-514


emem, to tak żartem powiedziałem, ale swoją drogą to tak nie tylko się wpatruje. Jak byś widział jakie obławy robiły na niego koguty! Dosłownie jak walki na ringu, trzy koguty go rąbały a on na nich nacierał. Wyglądało jak prawdziwa walka, ale tylko się tak bawiły, bo żadnemu nie robił krzywdy.
sokolnik, tak zrobię jakiś kołnierz zabezpieczający, ale obawiam się, że największe zagrożenie będzie ze strony srok. Te cholery wszystko plądrują. Nie wiem dlaczego sie ich tyle namnożyło... U mnie praktycznie wszystkie gniazda plądrują. Wiele gniazd ptasich jak wypatrzę, to co jakiś czas delikatnie kontroluje czy wszystko gra i niestety prawie wszystkie są wyżerane przez sroki. One raz w jeden dzień wyniosły mi 20 jajek kurzych z kurnika! Potem jak stosowałem plastikowe podkładki, to miałem je poroznoszone po całym polu.
_________________
karzełki polskie, zielononóżki, bojowce lutyckie, shamo, czubatki dworskie, ga dong tao
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,06 sekundy. Zapytań do SQL: 14